Ogólnokrajowa manifestacja w Brukseli – od 80 do 100 tysięcy osób na ulicach stolicy, kilkadziesiąt zatrzymań
W czwartek 12 marca 2026 r. ulicami Brukseli przeszła ogólnokrajowa manifestacja skierowana przeciwko polityce rządu federalnego. Według oficjalnych danych brukselskiej policji w proteście...
W czwartek 12 marca 2026 r. ulicami Brukseli przeszła ogólnokrajowa manifestacja skierowana przeciwko polityce rządu federalnego. Według oficjalnych danych brukselskiej policji w proteście uczestniczyło około 80 000 osób, natomiast socjalistyczny związek zawodowy FGTB jeszcze tego samego dnia informował o frekwencji przekraczającej 100 000 uczestników. Demonstracja przebiegała w większości spokojnie, choć na obrzeżach marszu doszło do pojedynczych starć, w wyniku których strefa policji Bruxelles-Capitale/Ixelles przeprowadziła około pięćdziesięciu zatrzymań administracyjnych. Protestujący sprzeciwiali się przede wszystkim planowanemu wprowadzeniu tzw. malus emerytalnego, domagali się utrzymania systemu automatycznej indeksacji płac oraz apelowali o poszukiwanie nowych źródeł dochodów budżetowych, które w większym stopniu obciążałyby najzamożniejsze osoby i przedsiębiorstwa.
Spis treści
- Tysiące ludzi w barwach związkowych przeszły przez centrum stolicy
- Trzy główne postulaty związków zawodowych
- Zamieszki na obrzeżach marszu i zatrzymania przez policję
- Liderzy związkowi ostro krytykują rząd – indeksacja to kwestia godności
- Organizacje pracodawców: protest w obecnej sytuacji jest niezrozumiały
Tysiące ludzi w barwach związkowych przeszły przez centrum stolicy
Przy słonecznej pogodzie tysiące demonstrantów ubranych głównie w czerwone i zielone barwy – kolory największych belgijskich central związkowych – przemaszerowało w czwartek trasą od dworca Gare du Nord do dworca Gare du Midi, przechodząc przez centrum stolicy. Na transparentach i banerach pojawiały się liczne hasła krytykujące politykę rządu federalnego. Wśród sloganów znajdowały się zarówno bezpośrednie odniesienia do nazwisk polityków koalicji rządowej, jak i mocne hasła potępiające to, co uczestnicy marszu określali jako “rzeźnię socjalną”.
Wypowiadający się uczestnicy manifestacji podkreślali swoje niezadowolenie z kierunku, w jakim zmierza polityka społeczna i gospodarcza kraju. Wielokrotnie wskazywano, że proponowane reformy – zdaniem protestujących – uderzają przede wszystkim w pracowników, osoby starsze oraz inne grupy znajdujące się w trudniejszej sytuacji ekonomicznej.
Trzy główne postulaty związków zawodowych
Sekretarz generalna FGTB Selena Carbonero Fernandez przedstawiła w czwartek rano w programie Matin Première trzy najważniejsze postulaty protestujących, które stały się główną osią manifestacji. Pierwszym z nich było żądanie wycofania projektu tzw. malus emerytalnego, czyli mechanizmu obniżającego świadczenia osobom, które nie przepracowały wystarczającej liczby lat. Według związkowców rozwiązanie to stanowi formę kary dla osób, które z przyczyn zdrowotnych, zawodowych lub osobistych nie będą w stanie pracować aż do osiągnięcia wieku 67 lat.
Drugim postulatem było zachowanie systemu automatycznej indeksacji wynagrodzeń w jego obecnej formie. FGTB uznaje ten mechanizm za jeden z najważniejszych elementów ochrony siły nabywczej pracowników w belgijskim modelu stosunków pracy. System ten polega na automatycznym dostosowywaniu wynagrodzeń do poziomu inflacji i od lat stanowi charakterystyczny element rynku pracy w Belgii.
Trzecim żądaniem było rozpoczęcie poważnej debaty nad nowymi źródłami dochodów publicznych. Zdaniem Carbonero Fernandez większa część ciężaru podatkowego powinna spoczywać na osobach i podmiotach dysponujących najwyższymi dochodami, zamiast być przerzucana na pracowników i emerytów.
Zamieszki na obrzeżach marszu i zatrzymania przez policję
Ogon manifestacji dotarł w okolice dworca Gare du Midi około godziny 14:00. Przez większość czasu atmosfera wydarzenia była spokojna, a momentami wręcz festynowa – demonstrantom towarzyszyły bębny i muzyka. W kilku miejscach na trasie przemarszu doszło jednak do zakłóceń porządku publicznego.
Do napiętej sytuacji doszło między innymi w pobliżu ambasady Stanów Zjednoczonych. Flamandzka stacja telewizyjna VRT opublikowała także nagrania pokazujące starcia między policją a grupą demonstrantów w rejonie ulicy Rue de la Loi, jednej z głównych arterii dzielnicy europejskiej w Brukseli.
Strefa policji Bruxelles-Capitale/Ixelles poinformowała w oficjalnym komunikacie, że łącznie przeprowadzono około pięćdziesięciu zatrzymań administracyjnych. Według policji około godziny 12:00 niewielka grupa osób zaatakowała budynek banku Beobank przy Boulevard du Régent, w pobliżu placu Madou. Funkcjonariusze szybko interweniowali, aby zapobiec dalszym zniszczeniom i przywrócić porządek publiczny w tej części miasta. Poza tymi zdarzeniami manifestacja przebiegała bez poważniejszych zakłóceń, co podkreślali zarówno organizatorzy protestu, jak i przedstawiciele policji.
Liderzy związkowi ostro krytykują rząd – indeksacja to kwestia godności
Ostry ton przyjął w czwartek rano przewodniczący FGTB Bert Engelaar, który niedawno objął funkcję po Thierry’m Bodsonie. Sam Bodson również był obecny wśród uczestników marszu. Engelaar podkreślił, że indeksacja wynagrodzeń nie jest jedynie technicznym elementem budżetowych wyliczeń ani statystyczną pozycją w tabelach, lecz mechanizmem mającym bezpośredni wpływ na codzienne życie setek tysięcy pracowników w kraju.
Według lidera związku ceny w Belgii stale rosną, a bez systemu indeksacji wynagrodzenia nie nadążałyby za inflacją. Jego zdaniem jakiekolwiek osłabienie tego mechanizmu oznaczałoby realne pogorszenie sytuacji pracowników i byłoby – jak stwierdził – naruszeniem godności ludzi pracy.
Engelaar skrytykował również działania rządu federalnego, zarzucając mu, że prowadzone reformy uderzają przede wszystkim w osoby, które – jak powiedział – “utrzymują ten kraj na nogach”. Szczególnie ostro odniósł się do planowanej reformy systemu emerytalnego. Podkreślił, że godziwa emerytura nie jest przywilejem ani prezentem ze strony państwa, lecz podstawowym prawem obywateli. Jego zdaniem społeczeństwo, które szanuje samo siebie, powinno chronić system emerytalny i okazywać szacunek starszym pokoleniom.
Głos zabrała również Ann Vermorgen, przewodnicząca chrześcijańskiego związku zawodowego CSC. Zadała publicznie pytanie, czy pracownicy w Belgii mają pracować aż do całkowitego wyczerpania swoich sił. Skrytykowała także planowane przez rząd uelastycznienie przepisów dotyczących pracy nocnej i nadgodzin, wskazując, że w praktyce może to oznaczać gorsze wynagrodzenie za pracę wykonywaną w szczególnie uciążliwych warunkach.
Z kolei Gert Truyens, przewodniczący liberalnego związku zawodowego CGSLB, ostrzegł, że społeczeństwo nadmiernie eksploatujące swoich pracowników zagraża własnej przyszłości i stabilności. Zwrócił także uwagę na sytuację kobiet, które – jego zdaniem – mogą najbardziej odczuć skutki planowanej reformy systemu emerytalnego.
Organizacje pracodawców: protest w obecnej sytuacji jest niezrozumiały
Czwartkowa manifestacja spotkała się z wyraźną krytyką ze strony organizacji pracodawców. Federacja Przedsiębiorstw Belgii (FEB) oraz flamandzka organizacja zrzeszająca małe i średnie przedsiębiorstwa Unizo wyraziły swoje niezrozumienie wobec protestu wymierzonego w reformy rządu federalnego. Organizacje te zwróciły uwagę na napiętą sytuację geopolityczną, która ich zdaniem wywiera coraz większą presję na belgijskie przedsiębiorstwa, szczególnie w kontekście konsekwencji ekonomicznych konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Pieter Timmermans, dyrektor zarządzający FEB, oświadczył, że w obecnych warunkach organizowanie tak dużej manifestacji jest trudne do zrozumienia, a domaganie się utrzymania obecnego systemu bez zmian uznał za postawę nieodpowiedzialną.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się Bart Buysse, dyrektor zarządzający Unizo. Podkreślił, że w sytuacji gdy wiele przedsiębiorstw musi sięgać po swoje rezerwy finansowe – częściowo z powodu napięć międzynarodowych – organizowanie masowych protestów dodatkowo pogarsza sytuację gospodarczą, prowadząc do spadku obrotów firm. Całą sytuację określił jako absurdalną i szkodliwą dla belgijskiej gospodarki.