Demonstracja w Brukseli w sobotę 24 października bez zgłoszenia i bez trasy – policja z nowymi wyrzutniami gazu łzawiącego i armatkami wodnymi
Na sobotnią demonstrację w centrum Brukseli nikt nie złożył oficjalnego wniosku, więc nie ustalono trasy ani nie podjęto dialogu z organizatorami. Policja zapowiada duże siły, nowe wyrzutnie gazu...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Władze Brukseli obawiają się w sobotę 24 października nowych starć w centrum miasta. Od początku tygodnia w mediach społecznościowych krążą anonimowe wezwania do zgromadzenia, częściowo w formie cyfrowych ulotek wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, a także wezwania do przemocy. Jak podaje dziennik La Libre Belgique, powołując się na agencję Belga, do władz nie wpłynął żaden oficjalny wniosek o zgodę na demonstrację. Policja zapowiada, że będzie obecna w dużej liczbie i z dużymi środkami.
Spis treści
Brak rozmówcy, brak trasy
Ponieważ nie ma zidentyfikowanego organizatora, z którym można by rozmawiać, nie udało się podjąć żadnego dialogu i nie wyznaczono trasy przemarszu. Z tego powodu władze obawiają się zamieszek podobnych do tych z dwóch ostatnich weekendów w stolicy. Podczas demonstracji w sobotę 17 października doszło do zamieszek i plądrowania sklepów.
Według dziennika La Dernière Heure zapowiadane zgromadzenia mogą odbyć się w strefie neutralnej w pobliżu instytucji politycznych, gdzie demonstracje są co do zasady zakazane.
Nowe wyrzutnie gazu i armatki wodne
Policja będzie dysponować m.in. nowymi wyrzutniami gazu łzawiącego oraz armatkami wodnymi policji federalnej. Całą operacją kieruje centrum dowodzenia, w którym zebrano przedstawicieli wszystkich sześciu brukselskich stref policji.
Sklepy przy rue Neuve zabezpieczone
Handlowcy z centrum przygotowali się na najgorsze. Pierwsze drewniane płyty pojawiły się w środę 21 października na witrynach sklepów Nike, JD, New Yorker i Foot Korner przy rue Neuve – wszystkie cztery zostały splądrowane podczas zamieszek 17 października. W piątek 23 października rano ekipy robotników wciąż zabijały deskami kolejne witryny.
„Uznaliśmy, że jeśli zostaniemy jednym z niewielu sklepów bez zabezpieczeń, ryzyko splądrowania wzrośnie. Chodzi o nasze bezpieczeństwo i bezpieczeństwo klientów” – mówi Julie, kierowniczka sklepu Hunkemöller przy rue Neuve. Niektóre sklepy, jak Courir, wywiesiły informację, że mimo płyt na witrynach pozostają otwarte. Jak relacjonuje jeden z pracowników, od zasłonięcia okien sklep stracił co najmniej jedną trzecią zwykłego ruchu klientów, choć przyznaje, że wpływ na to mógł mieć także sztorm Austen.
Mieszkanka okolicy, która mieszka w dzielnicy od około 15 lat, określa atmosferę jako „bardzo niepokojącą”. „Nigdy nie widziałam tak dużych przygotowań” – mówi.