Boucle du Hainaut – obrońcy zabytków chcą więcej linii pod ziemią, osiem kilometrów to według nich za mało
Królewskie stowarzyszenie zabytkowych rezydencji i ogrodów Belgii (Association royale des demeures historiques et jardins de Belgique, ARDHJ) uważa, że zapowiedziane ukrycie pod ziemią ośmiu...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Królewskie stowarzyszenie zabytkowych rezydencji i ogrodów Belgii (Association royale des demeures historiques et jardins de Belgique, ARDHJ) uważa, że zapowiedziane ukrycie pod ziemią ośmiu kilometrów linii wysokiego napięcia Boucle du Hainaut to za mało. Organizacja obawia się, że słupy energetyczne zniszczą krajobraz wokół zabytkowych posiadłości w prowincji Hainaut i zaszkodzą ich atrakcyjności turystycznej – informuje dziennik La Dernière Heure. Stowarzyszenie domaga się, by ochrona dziedzictwa ważyła więcej przy dalszych decyzjach w sprawie projektu.
Spis treści
Słupy do 60 metrów wysokości
Boucle du Hainaut to linia elektroenergetyczna o długości około 85 kilometrów, która w dużej części ma biec nad ziemią. Słupy mogą mieć nawet 60 metrów wysokości. Według obrońców zabytków taka infrastruktura może głęboko zmienić otoczenie historycznych rezydencji i cennych ogrodów. Wśród posiadłości, których dotyczy planowany przebieg linii, La DH wymienia zamek Louvignies – jego właścicielka obawia się degradacji otaczającego krajobrazu.
W komunikacie ARDHJ odnotowuje decyzję rządu walońskiego z 12 października o zmianie pierwotnego przebiegu linii i poprowadzeniu pod ziemią co najmniej ośmiu kilometrów. Stowarzyszenie uważa jednak te zmiany za niewystarczające i chce dalej idącej ochrony najbardziej wrażliwych odcinków.
Nie tylko mury, ale i otoczenie
ARDHJ przyznaje, że trzeba zwiększyć możliwości przesyłu energii elektrycznej, by zaspokoić potrzeby energetyczne w najbliższych dziesięcioleciach. Zastrzeżenia dotyczą sposobu wpisania infrastruktury w region, w którym – jak podkreśla stowarzyszenie – znajduje się wiele zabytków wpisanych do rejestru.
Zdaniem obrońców dziedzictwa ochrona rezydencji nie może kończyć się na jej murach i najbliższym otoczeniu. O wartości zabytku decydują także widoki, ogrody i okoliczny krajobraz.
Jaki sens mają starania o zachowanie zabytku, jeśli krajobraz, który nadaje mu wartość, może zostać nieodwracalnie oszpecony? – pyta stowarzyszenie.
ARDHJ zwraca uwagę na wysiłek ludzki i finansowy właścicieli oraz lokalnych społeczności, którzy od pokoleń utrzymują te miejsca. Obawia się, że degradacja krajobrazu może z czasem zniechęcić ich do dalszej opieki nad zabytkami.
Obawy o turystykę i wartość posiadłości
Stowarzyszenie wskazuje też na możliwe skutki ekonomiczne: spadek wartości zabytkowych posiadłości położonych w pobliżu linii i utratę atrakcyjności turystycznej. W komunikacie nie podano jednak szacunków liczbowych.
ARDHJ domaga się poprowadzenia linii pod ziemią na wszystkich odcinkach, gdzie uzasadnia to obecność zabytków i cennych krajobrazów, także ponad zapowiedziane osiem kilometrów. Chce również wyznaczenia wokół zabytków odpowiednio szerokich stref ochronnych, określonych na podstawie analizy widoków, ukształtowania terenu i wrażliwości krajobrazu.