W Maldegem ruszył „supermarket” rzeczy z drugiej ręki – regał wynajmuje się za 12 euro tygodniowo, sklep bierze 10 procent prowizji
W Maldegem we Flandrii Wschodniej otwarto sklep Loppe – supermarket używanych rzeczy według skandynawskiego wzoru. Każdy może wynająć regał, sam ustala ceny, a sprzedażą zajmuje się sklep. Ile to...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE W Maldegem w prowincji Flandria Wschodnia otwarto sklep Loppe – „supermarket” rzeczy z drugiej ręki działający według popularnego w Skandynawii modelu. Osoby prywatne wynajmują w nim regał, wystawiają na nim swoje używane rzeczy i same ustalają ceny, a sprzedażą przy kasie zajmuje się sklep. Pomysłodawcy twierdzą, że to pierwszy taki sklep w Belgii – informuje flamandzki nadawca publiczny VRT NWS.
Spis treści
Ile to kosztuje
Wynajęcie jednego regału kosztuje 12 euro tygodniowo. Od każdej sprzedanej rzeczy sklep zatrzymuje 10 procent prowizji, reszta trafia do sprzedającego. „Ty przynosisz rzeczy i ustalasz cenę, my zajmujemy się całą resztą” – tłumaczy w VRT NWS jeden z pomysłodawców.
W praktyce oznacza to, że sprzedający nie musi stać na pchlim targu ani umawiać się z kupującymi przez internet. Wystarczy przywieźć rzeczy, opisać je ceną i rozłożyć na swoim regale na czas wynajmu.
Większe zainteresowanie, niż zakładano
W sklepie mieści się około 800 regałów. Na start właściciele liczyli na około 400 wynajętych, tymczasem zajętych jest już ponad 600. Jest też miejsce na dalsze powiększenie sklepu. Na półkach można znaleźć m.in. ubrania, dodatki, rzeczy vintage, książki, sprzęty domowe i ręcznie robione przedmioty – oferta zmienia się na bieżąco, bo sprzedający co chwilę dokładają nowe rzeczy. W sklepie jest też kącik wypoczynkowy w skandynawskim stylu, nazwany „Fika-hoek”.
Klienci, z którymi rozmawiała VRT NWS, przyszli w dniu otwarcia wcześnie, by upolować wypatrzone rzeczy. Jedna z klientek kupiła spodnie dżinsowe za 60 euro – nowe, jak mówi, kosztowałyby od 300 do 400 euro.
Pomysł przywieziony ze Szwecji i Danii
Za sklepem stoją dwie pary z Flandrii Zachodniej, które poznały ten model handlu w Szwecji i Danii. Takie sklepy, w których sprzedający płaci za miejsce, a sklep obsługuje kasę, od lat są tam popularnym sposobem na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy i tanie zakupy.
Dla osób, które mają w domu sporo nieużywanych ubrań czy sprzętów, to alternatywa dla pchlich targów (brocante/rommelmarkt) i serwisów ogłoszeniowych. Przed wynajęciem regału warto jednak policzyć, czy sprzedaż przyniesie więcej niż 12 euro tygodniowego czynszu i 10 procent prowizji.