Oszuści podszywają się pod portal zdrowia Mijngezondheid – portal nigdy nie prosi o dane bankowe ani o płatność
Oszuści wykorzystują nazwę Mijngezondheid - oficjalnego portalu z danymi o zdrowiu pacjentów w Belgii. Portal nigdy nie prosi o dane bankowe ani o płatność przez telefon czy przez link w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Oszuści w Belgii coraz częściej wykorzystują temat zdrowia, by wyłudzić pieniądze i dane. Jak podaje flamandzki portal Redactie24, pojawiły się próby oszustw, w których przestępcy posługują się nazwą Mijngezondheid – oficjalnego portalu, przez który pacjenci mają dostęp do swoich danych o zdrowiu. Wiadomość o wynikach badań, nowej recepcie czy dokumentacji medycznej łatwo przyciąga uwagę, zwłaszcza gdy ktoś czeka na wynik albo niedawno był u lekarza. Ostrzeżenie jest jasne: portal Mijngezondheid nigdy nie prosi o podanie danych bankowych ani o natychmiastową płatność przez telefon lub przez link w e-mailu.
Spis treści
Zaufane otoczenie sprawia, że fałszywa wiadomość wydaje się wiarygodna. Ostrzeżenie dotyczy wyłącznie osób podszywających się pod portal – nie zwykłych rachunków od lekarzy czy innych świadczeniodawców. Nieznany nadawca, który w imieniu Mijngezondheid żąda pieniędzy lub danych bankowych, powinien jednak budzić szczególną podejrzliwość.
Oficjalny nadawca to jeszcze nie dowód
Redactie24 radzi sprawdzać pełny adres e-mail nadawcy, a nie tylko nazwę wyświetlaną w skrzynce. Jako przykład oficjalnego adresu kontaktowego portal podaje adres w domenie federalnego instytutu ubezpieczeń zdrowotnych RIZIV/INAMI. Drobną różnicę w adresie łatwo przeoczyć, gdy czyta się wiadomość w pośpiechu na telefonie.
Nawet poprawnie wyglądający adres nie wystarcza, bo dane nadawcy można sfałszować. Liczy się też treść: czy wiadomość wymaga pilnego działania, wpisania poufnych danych albo zapłaty bez jasnego wyjaśnienia. Nieoczekiwane prośby o płatność i naglący ton to typowe sygnały ostrzegawcze. Rozmowę telefoniczną z kimś, kto naciska na natychmiastową reakcję, lepiej zakończyć i samodzielnie sprawdzić sprawę.
Jak sprawdzić, czy coś naprawdę czeka
Aby sprawdzić, czy w portalu rzeczywiście są nowe dokumenty, należy samodzielnie otworzyć znaną stronę Mijngezondheid – bez klikania w link z podejrzanej wiadomości. To samo dotyczy kodów QR: nie są dowodem wiarygodności i również mogą prowadzić na podrobioną stronę. Profesjonalny wygląd, znane logo czy staranny tekst niczego tu nie zmieniają.
Kto już kliknął, nie powinien wpisywać żadnych danych i powinien przerwać dalsze kroki. Samo kliknięcie nie oznacza automatycznie utraty pieniędzy, ważne jest jednak, by nie kontynuować logowania ani płatności na niepewnej stronie.
Co zrobić po podaniu danych
Osoba, która wpisała hasło używane także w innych serwisach, powinna od razu je zmienić przez prawdziwą stronę. Kto podał dane bankowe lub kody zabezpieczające, musi natychmiast skontaktować się z bankiem – przez numer znaleziony samodzielnie, a nie podany w podejrzanej wiadomości. W razie potrzeby karty można zablokować przez serwis Card Stop pod numerem 078 170 170. Po stracie pieniędzy należy zachować wiadomości i inne dowody oraz złożyć zawiadomienie na policji.
Podejrzane e-maile można przesłać na adres [email protected], a następnie je usunąć. Podejrzanego SMS-a da się zgłosić, wysyłając zrzut ekranu. Takie zgłoszenia pomagają szybciej wykryć szkodliwe linki, zanim nabiorą się na nie inni.