Sklepy w centrum Liège czekają na klientów po tygodniu zamieszek – »Potrzebujemy was«
Wybite witryny, zamknięte galerie i niewielu klientów – centrum Liège jest bardzo spokojne po kilku dniach zamieszek. Handlowcy, z których jedni wyszli z tego bez szwanku, a inni ponieśli duże...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Wybite witryny, zamknięte galerie i niewielu klientów – centrum Liège jest bardzo spokojne po kilku dniach zamieszek. Handlowcy, z których jedni wyszli z tego bez szwanku, a inni ponieśli duże straty, apelują jednym głosem: wracajcie do miasta bez obaw – podaje publiczny nadawca RTBF.
Deski zamiast witryn
W dzielnicy handlowej kilka witryn jest wciąż zabitych deskami. W sklepie Warhammer prowadzonym przez Cédrica Coquisa rozbito centralną witrynę – właściciel musiał ją zabezpieczyć w oczekiwaniu na naprawę. Sklep pozostaje otwarty, ale Coquis przyznaje, że ludzie przeżyli wstrząs i nie może zagwarantować, że od razu wrócą.
Sklep Smartoys Dereka Emontsa został zdemolowany i splądrowany. Właściciel dostał wiele wiadomości ze wsparciem, zwłaszcza w mediach społecznościowych, ale jak mówi, prawdziwym wsparciem będzie powrót klientów do miasta, choćby po to, by zamienić słowo.
»Zdecydowanie za spokojnie«
W sklepie L’Olifant zniszczenia ograniczyły się do frontu budynku, ale – jak mówi kierowniczka Marie Lambert – tydzień upłynął pod znakiem dużego stresu i paniki. W piątek w sklepie było jej zdaniem zdecydowanie za spokojnie, dlatego ona również zaprasza mieszkańców Liège do powrotu.
W pasażu Lemonnier Françoise sprzedaje tradycyjne marcepany. Galeria ma cztery rolety, których nie da się wyłamać, więc witryny ocalały, ale pasaż trzeba było zamknąć na wszelki wypadek. Dla handlowczyni to strata w ważnym dla jej branży okresie.
Klienci mogą przychodzić spokojnie, nic się nie dzieje.
– mówi Françoise.
Jeden z klientów potwierdził RTBF, że po wydarzeniach ostatnich trzech dni miał pewne obawy, ale w okolicy jest spokojnie i widział patrolujących policjantów. Wszyscy pytani handlowcy liczą na weekend – deklarują, że są otwarci i gotowi przyjąć klientów.