Prewencyjne zatrzymania w Antwerpii – organizacje pomocowe: ludzie boją się po nas przyjść
Aktualizacja, godz. 9.53: Związek zawodowy policji NSPV postawił ultimatum burmistrz Antwerpii Els van Doesburg (N-VA) i komendantowi lokalnej policji – podaje dziennik The Brussels Times,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Aktualizacja, godz. 9.53: Związek zawodowy policji NSPV postawił ultimatum burmistrz Antwerpii Els van Doesburg (N-VA) i komendantowi lokalnej policji – podaje dziennik The Brussels Times, powołując się na lokalne media. Związkowcy żądają pełnych gwarancji prawnych dla policjantów, którzy mają prewencyjnie zatrzymywać znanych sprawców uciążliwych zachowań nawet na 12 godzin. Jeśli w ciągu pięciu dni roboczych żądania nie zostaną spełnione, związek złoży zawiadomienie o strajku. Obawy podziela socjalistyczny związek ACOD.
Organizacje pomocowe w Antwerpii zauważają, że trafia do nich mniej osób, odkąd policja prowadzi prewencyjne akcje wobec osób zakłócających porządek. W piątek 9 października przedstawiciele organizacji spotkali się z władzami miasta, by przedstawić swoje obawy – podaje VRT NWS.
Mniej osób w punktach pomocy
Na początku tygodnia miasto ogłosiło, że policja może prewencyjnie zatrzymywać osoby zakłócające porządek. Według Tino Ruytersa, dyrektora Free Clinic i rzecznika kilku organizacji pomocowych, akcje od razu odbiły się na ich pracy.
Ludzie, którzy potrzebują pomocy, wahają się, czy przyjść. Niektórzy nie przychodzą na umówione wizyty, bo boją się, że po drodze zostaną zatrzymani. W ostatnich dniach wyraźnie spadła też liczba osób w naszym ośrodku dziennym – to efekt tych policyjnych akcji.
– mówi Ruyters.
„To bardzo wrażliwi mieszkańcy”
Organizacje martwi też negatywny obraz osób, których dotyczą akcje. Według Ruytersa przedstawia się je jako ludzi z poważnymi chorobami zakaźnymi i ciężkimi schorzeniami, co nie jest prawdą – chodzi o bardzo wrażliwych mieszkańców, którzy naprawdę potrzebują pomocy. Taki obraz, jak mówi, nie ułatwia docierania do nich.
Podczas spotkania organizacje poprosiły miasto o zmianę obecnych działań policji. Ruyters przyznaje, że władze ich wysłuchały, ale o konkretnych zmianach jeszcze nie rozmawiano.
Wkrótce kolejne spotkanie
Pomocnicy przyznają, że problem uciążliwych zachowań istnieje – sami się z nim czasem stykają, podobnie jak okoliczni mieszkańcy. Ruyters apeluje więc o lepsze zgranie działań w terenie, zarówno po stronie służb porządkowych, jak i pomocowych. Organizacje nie wiedziały wcześniej o akcjach i – jak mówi Ruyters – postawiono je przed faktem dokonanym. Miasto zapowiedziało, że wkrótce odbędzie się kolejne spotkanie.