Wyłudzenia z płatnego urlopu szkoleniowego także w Brukseli – ponad 2,3 miliona euro zablokowane lub do odzyskania
Oszustwa związane z płatnym urlopem szkoleniowym (congé-éducation payé / betaald educatief verlof), które latem wstrząsnęły Walonią, a po wakacjach Flandrią, dotknęły także Region Stołeczny Brukseli....
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Oszustwa związane z płatnym urlopem szkoleniowym (congé-éducation payé / betaald educatief verlof), które latem wstrząsnęły Walonią, a po wakacjach Flandrią, dotknęły także Region Stołeczny Brukseli. Jak podaje dziennik La Dernière Heure, regionalna administracja Bruxelles Économie et Emploi zablokowała 12 wniosków o dotacje na łączną kwotę 362 348 euro i wszczęła procedury odzyskania nienależnie wypłaconych środków na 1 952 653 euro. Razem to ponad 2,3 miliona euro. Dane przedstawił brukselski minister gospodarki Laurent Hublet (Les Engagés).
Spis treści
Czym jest płatny urlop szkoleniowy
Dotację z tego mechanizmu otrzymują pracodawcy, którzy szkolą pracowników w czasie pracy, bez utraty wynagrodzenia. W Brukseli skorzystało z niego 5 700 pracowników.
Jak wyjaśnia na swojej stronie Bruxelles Économie et Emploi, płatny urlop szkoleniowy pozwala pracownikom – głównie z sektora prywatnego – kształcić się z zachowaniem pensji. Zajęcia mogą odbywać się stacjonarnie lub online, w ciągu dnia albo poza zwykłymi godzinami pracy. Chodzi m.in. o kursy w szkolnictwie dla dorosłych (promotion sociale), kursy językowe i szkolenia zawodowe. Pracodawcy otrzymują zwrot kosztów według określonych kryteriów, a organizatorzy szkoleń mogą ubiegać się o uznanie (agrément) swoich kursów.
Wnioski zablokowane na polecenie inspekcji
Wnioski zablokowano na polecenie regionalnej inspekcji zatrudnienia (Inspection régionale de l’emploi). Minister odpowiadał na pytanie, które poseł Olivier Willocx (MR) zadał we wtorek 6 października w komisji spraw gospodarczych Parlamentu Regionu Stołecznego Brukseli.
To nie jest mało – skomentował Laurent Hublet.
Wcześniej Walonia i Flandria
Na początku czerwca policja federalna przeszukała około dziesięciu firm i domy sześciu osób w regionie Liège. Są one podejrzewane o zgłaszanie fikcyjnych szkoleń do walońskiego urzędu pracy Le Forem i pobieranie w ten sposób dotacji przewidzianych w tym mechanizmie. Straty oszacowano na 8,5 miliona euro, a sprawa dotyczy 150 przedsiębiorstw. Zarzucane czyny sięgają okresu sprzed 2023 r. i obecnie są zakończone. Podczas przeszukań zabezpieczono luksusowe samochody, gotówkę i kryptowaluty. Siedem osób zostało pozbawionych wolności.
We Flandrii w podobne oszustwo zamieszane są dwie duże agencje pracy tymczasowej. Tam straty oszacowano na 19 milionów euro. Według śledczych proceder trwał kilka lat.
Szczegóły w toku analizy
Laurent Hublet nie chciał podać szczegółów dotyczących firm, których sprawa dotyczy, powołując się na dobro śledztwa. Zaznaczył jednak, że brukselskie służby zostały poinformowane o walońskim śledztwie w lipcu 2023 r.
Szczegóły spraw są obecnie analizowane. Chcę zachować ostrożność, ponieważ właściwym rozmówcą we wszystkich kwestiach dotyczących tych czynów jest prokuratura pracy (auditorat du travail) w Liège – powiedział minister.
Kontrola i jej trudności
Minister zapewnił jednak, że „kontrola jest jak najbardziej realna”. Prowadzi ją komórka ds. płatnego urlopu szkoleniowego w administracji Bruxelles Économie et Emploi, licząca około dziesięciu osób. Jak wyjaśnił Laurent Hublet, komórka uważnie śledzi każdy wniosek – w bieżącym roku szkolnym, jak zaznacza La DH, jest ich ponad 1 500. Sprawdza dopuszczalność każdej sprawy, kwotę, o którą wnioskuje pracodawca, a także załączniki.
Jak przyznał minister, ocena autentyczności każdego dokumentu pozostaje prawdziwym wyzwaniem, m.in. z powodu przyspieszonej cyfryzacji od czasu pandemii Covid, przez którą skany stały się powszechne. Jako kolejną trudność wskazał to, że „instytucji szkoleniowych uprawniających do płatnego urlopu szkoleniowego jest wiele i są rozproszone”. Regionalna inspekcja prowadzi natomiast kontrole wyłącznie po zgłoszeniu – tak było w sprawie walońskiej.
Brak śladów korupcji urzędników
Pozostaje pytanie o odpowiedzialność administracji i o to, czy niektórzy urzędnicy mogli współuczestniczyć w oszustwie. Według prokuratury pracy w Liège żaden element śledztwa nie wskazuje, by urzędnicy zostali skorumpowani – ani w Walonii, ani w Brukseli.
Jak ustalił dziennik, brukselskie sprawy są odgałęzieniem sprawy walońskiej. Niewiele firm, których dotyczą, ma siedzibę w Brukseli, choć niektóre sprawy dotyczą znacznych kwot. Według La DH jest więc mało prawdopodobne, by kwota oszustw w Brukseli dorównała tej w Walonii czy we Flandrii.
Poseł MR chce wniosków na przyszłość
Czy komórka ma dość pracowników, by zapewnić rzeczywistą kontrolę? Minister zarysował odpowiedź, która nie zadowoliła posła Oliviera Willocxa.
Uważamy, że ważne jest, aby nasz region mógł wyciągnąć wnioski z tych przypadków, aby zapobiec ryzyku podobnych oszustw – skomentował liberalny poseł.
Olivier Willocx rozróżnia przy tym oszustwo i nadużycie.
Nadużycia są czasem także skutkiem działania administracji, które zachęcają ludzi do korzystania z systemów, skoro są one legalne – dodał.
Miliony euro dla firm
Kwoty przyznawane przedsiębiorstwom są znaczne. W roku szkolnym 2023-2024 Region Stołeczny Brukseli przeznaczył na ten mechanizm budżet w wysokości 8,14 miliona euro. Największym zainteresowaniem cieszą się kursy językowe. Przykładowo fabryka Audi na Forest, która nie jest podejrzewana w tej sprawie, otrzymała w latach 2018-2024 ponad 4,5 miliona euro za przeszkolenie nieco ponad 2 000 pracowników.