Ograniczona indeksacja płac – kogo dotyczy, kiedy obejmie kolejne sektory i ile tracą pracownicy
Ograniczona indeksacja wynagrodzeń objęła już na początku lipca część pracowników, a obecnie dotyczy także urzędników i nauczycieli. Jak zauważa dziennik Le Soir, ostatnie wydarzenia pokazują, że...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Ograniczona indeksacja wynagrodzeń objęła już na początku lipca część pracowników, a obecnie dotyczy także urzędników i nauczycieli. Jak zauważa dziennik Le Soir, ostatnie wydarzenia pokazują, że mechanizm ten nie jest prosty. Gazeta w pięciu pytaniach wyjaśnia, kogo obejmuje ograniczona indeksacja, kiedy zaczyna obowiązywać w poszczególnych sektorach, ile tracą na niej pracownicy oraz jaki ma wpływ na premie i przyszłą emeryturę.
Spis treści
To jedna ze sztandarowych decyzji koalicji „Arizona”. Ograniczona indeksacja wynagrodzeń, określana również jako indeksacja „w centach”, jest częścią porozumienia budżetowego zawartego w listopadzie 2025 r. Jak wskazuje sama nazwa, chodzi o ograniczenie typowo belgijskiego mechanizmu dostosowywania dochodów pracowników do kosztów życia. Tak zwana centenindex weszła w życie w czerwcu. Od tego czasu kolejne grupy pracowników są nią obejmowane zgodnie z harmonogramem zależnym od zasad indeksacji obowiązujących w poszczególnych sektorach gospodarki, a dokładniej – w poszczególnych komisjach parytetowych. Nie obywa się przy tym bez napięć, czego przykładem był niedawny gniew nauczycieli.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy władze sięgają po taki mechanizm, aby spowolnić wzrost wynagrodzeń. Pracownicy i urzędnicy doświadczyli już pominięcia indeksacji w 2016 r., za rządu Michela. Wtedy jednak indeksacja została pominięta całkowicie. Wersja obowiązująca w 2026 r. ma charakter częściowy.
Z założeniem, by hamować indeksację tylko w przypadku wysokich wynagrodzeń – wyjaśnia Olivier Marcq, prawnik sekretariatu socjalnego Acerta.
Kogo to dotyczy
Rząd federalny objął mechanizmem pracowników i urzędników zarabiających ponad 4 000 euro brutto miesięcznie albo równowartość tej kwoty w przypadku zatrudnienia w niepełnym wymiarze czasu pracy. Osoby zarabiające mniej są z niego wyłączone. Na podobnej zasadzie ograniczenie dotyczy emerytów i osób pobierających świadczenia socjalne, lecz w ich przypadku próg wynosi 2 000 euro brutto miesięcznie. Mechanizm nie obejmuje natomiast samozatrudnionych, ponieważ ich dochody nie podlegają automatycznej indeksacji.
Nie ma oficjalnych danych pokazujących, ilu osób dotyczy ta zmiana, ale w praktyce grupa jest szeroka.
Mediana wynagrodzeń w Belgii wynosi około 4 000 euro. Oznacza to, że dotyczy to mniej więcej połowy pracowników etatowych – szacuje Olivier Marcq.
Można również przyjąć, że ograniczenie obejmie niemal wszystkich emerytów, którzy przez całą karierę zawodową pracowali w pełnym wymiarze czasu pracy.
Kiedy następuje częściowa indeksacja
Moment zastosowania ograniczonej indeksacji zależy od statusu pracownika i sektora, w którym jest zatrudniony.
Nie dotyczy to wszystkich sektorów jednocześnie, po prostu dlatego, że nie wszystkie sektory są indeksowane w tym samym momencie – podkreśla Anne Ghysels, prawniczka w Partena Professional.
W Belgii funkcjonują dwa główne sposoby indeksacji dochodów z pracy. W pierwszym z nich procent podwyżki jest stały, natomiast zmienia się moment przeprowadzenia indeksacji. W drugim sytuacja wygląda odwrotnie – termin indeksacji jest zawsze ten sam, ale jej procent jest zmienny.
W przypadku osób pobierających świadczenia socjalne oraz pracowników sektora publicznego indeksacja następuje trzy miesiące po przekroczeniu indeksu progowego przez wygładzony indeks zdrowia. Wynagrodzenia rosną wtedy o 2 procent. Indeks progowy został przekroczony w czerwcu, co przełożyło się na faktyczną indeksację widoczną na pasku wynagrodzenia we wrześniu. Obecnie urzędnicy, w tym nauczyciele, a także sektor non-profit, szpitale i inne instytucje otrzymują za wrzesień wynagrodzenie z ograniczoną indeksacją. Część sektorów prywatnych również stosuje system indeksów, choć wykorzystuje własne wskaźniki, oraz indeksację o 2 procent po przekroczeniu określonego progu. Przykładowo pracownicy handlu detalicznego żywnością i przemysłu naftowego należeli do pierwszych grup, których indeksację ograniczono już w lipcu.
Drugi główny system zakłada indeksację w stałym terminie, najczęściej raz w roku. Pracownicy umysłowi i fizyczni sektora konstrukcji metalowych, obejmującego między innymi metalurgię, motoryzację i lotnictwo, są indeksowani co roku w lipcu, więc częściową indeksację mają już za sobą. Podobnie jest w przypadku robotników budowlanych, których wynagrodzenia indeksowane są cztery razy w roku. Dla zdecydowanej większości pracowników mechanizm zadziała jednak dopiero za kilka miesięcy. 600 000 pracowników umysłowych objętych komisją parytetową nr 200, największą w kraju, a także pracownicy gastronomii i hotelarstwa, transportu i przemysłu, mają bowiem wynagrodzenia indeksowane co roku 1 stycznia.
Co dzieje się później?
Gdy ograniczenie płac o 2 procent zostanie osiągnięte, mechanizm indeksacji działa normalnie, bez ograniczeń, aż do początku drugiego cyklu, co do zasady 1 stycznia 2028 r. – wskazuje Anne Ghysels.
Rząd zaplanował bowiem drugie częściowe pominięcie indeksacji.
Nowy cykl ograniczenia rozpocznie się 1 stycznia 2028 r. Od tego dnia zaczynamy więc od zera. Będzie działał tak samo jak pierwszy cykl.
Ile traci się na wynagrodzeniu
Założenie mechanizmu jest takie, aby maksymalnie o 2 procent indeksować część dochodu od 0 do 4 000 euro, a reszty już nie. W przypadku osób, których wynagrodzenie rośnie o 2 procent po każdym przekroczeniu indeksu progowego, wrześniowa ograniczona indeksacja wyniosła 80 euro więcej miesięcznie. Wysokość straty zależy od poziomu wynagrodzenia. Urzędnik zarabiający 5 000 euro brutto miesięcznie traci w ten sposób 20 euro miesięcznie, a osoba zarabiająca 7 000 euro – 60 euro.
W przypadku osób, których wynagrodzenie jest waloryzowane raz w roku, jednorazowa indeksacja jest zwykle wyższa. Aby efekt ograniczenia odpowiadał temu, który obowiązuje osoby objęte systemem indeksu progowego, ustawodawca przewidział bardziej złożony sposób obliczeń. Część wynagrodzenia od 0 do 4 000 euro jest indeksowana o 2 procent, a pozostała część o 0 procent. Na tym etapie zasada jest taka sama. Jeśli jednak wskaźnik indeksacji przekracza 2 procent – przykładowo w komisji parytetowej nr 200 w styczniu ma wynieść około 4 procent – różnicę pomiędzy rzeczywistym wskaźnikiem a 2 procent można zastosować do całego wynagrodzenia referencyjnego.
W praktyce można to pokazać na przykładzie pracownika zarabiającego 5 000 euro brutto przy indeksacji wynoszącej 2,5 procent. Do kwoty 4 000 euro stosuje się indeksację o 2 procent, co daje 80 euro. Następnie do całego wynagrodzenia stosuje się różnicę pomiędzy 2,5 procent a 2 procent, czyli 0,5 procent, co daje kolejne 25 euro. Łącznie wynagrodzenie brutto wzrasta więc o 105 euro zamiast o 125 euro, które pracownik otrzymałby bez częściowego zamrożenia wprowadzonego przez koalicję „Arizona”. On również traci zatem 20 euro, podobnie jak urzędnik zarabiający tyle samo. Strata jest taka sama, choć wysokość całej indeksacji różni się ze względu na fakt, że następuje ona tylko raz w roku.
Wszystkie te kwoty są wartościami brutto, a nie netto. Bardzo trudno wskazać, ile pracownik rzeczywiście zachowuje w kieszeni, ponieważ zależy to od sytuacji rodzinnej, innych dochodów i wielu dodatkowych czynników. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że przy przeciętnym wynagrodzeniu w kieszeni pozostaje około 50 procent kwoty wynikającej z indeksacji.
Dlaczego paski wypłat nauczycieli budzą kontrowersje
Sprawa wywołała duże kontrowersje. Jeszcze w poniedziałek 5 października była przedmiotem obrad komisji edukacji Parlamentu Federacji Walonia-Bruksela. Nauczyciele nie zaakceptowali sposobu, w jaki zastosowano wobec nich częściową indeksację, a szczególne zastrzeżenia wzbudziła forma, w jakiej mechanizm został pokazany na paskach wynagrodzeń.
Sprawa ma bardzo techniczny charakter. W uproszczeniu Federacja Walonia-Bruksela, aby zastosować ograniczoną indeksację, posłużyła się „fikcyjną” tabelą wynagrodzeń, bez zmieniania oficjalnej tabeli. Jest to rozwiązanie, które władze Federacji określają jako „operację techniczną” bez wpływu na prawa pracowników. Tę samą metodę zastosowano zresztą wobec większości urzędników objętych częściową indeksacją we wrześniu. Problem polega jednak na tym, że właśnie ta fikcyjna tabela, niższa od oficjalnej, widnieje na wrześniowych paskach wynagrodzeń bez żadnego dopisku ani wyjaśnienia.
Jak podaje dziennik La Libre Belgique, na paskach wynagrodzeń między innymi urzędników federalnych dodano osobny wiersz pokazujący obniżkę zastosowaną do wynagrodzenia brutto, dzięki czemu cały mechanizm jest bardziej przejrzysty. Nic nie stało również na przeszkodzie, aby pokazać obie tabele – fikcyjną i oficjalną. Kolejnym problemem jest to, że w przeciwieństwie do innych administracji nauczyciele nie zostali wcześniej poinformowani o sposobie zastosowania mechanizmu. Nie poinformowano również związków zawodowych. W już wcześniej napiętej sytuacji wystarczyło to, aby konflikt ponownie się zaostrzył.
Jakie są skutki dla premii i przyszłej emerytury
Czy premie, trzynasta pensja i dodatek urlopowy również zostaną objęte częściowym pominięciem indeksacji? Wszystko zależy od sposobu ich obliczania, który różni się w zależności od sektora. W większości przypadków odpowiedź jest jednak twierdząca.
W wielu sektorach trzynastka jest prawdziwą trzynastą pensją, obliczaną na podstawie wynagrodzenia brutto. Będzie więc niższa, niż przewidywano. To samo dotyczy podwójnego dodatku urlopowego. W skrócie: wszystkie świadczenia, które wynikają bezpośrednio z wynagrodzenia, są objęte tym ograniczeniem – podsumowuje Olivier Marcq.
Oba częściowe pominięcia indeksacji będą miały również wpływ na przyszłą emeryturę pracowników, których obejmuje mechanizm. Emerytura jest bowiem częściowo obliczana na podstawie wynagrodzeń uzyskanych w trakcie kariery zawodowej. Przy częściowej indeksacji będą one niższe niż w przypadku pełnej waloryzacji.
Rzeczywiście, tego zahamowania nigdy się nie odrobi. Jeśli straciło się 20 lub 30 euro brutto miesięcznie, pomnożone przez dwanaście miesięcy i przez całą karierę zawodową, to ma to jednak wpływ – zaznacza ekspert.