Mieszkańcy Tienen rozważają kroki prawne przeciwko cukrowni – „Sytuacja jest nie do zniesienia”
Członkowie grupy mieszkańców Tienen Stinkt rozważają podjęcie kroków prawnych w związku z uporczywym odorem unoszącym się wokół stawów osadowych cukrowni Tiense Suikerraffinaderij. Kilka lat temu, po...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Członkowie grupy mieszkańców Tienen Stinkt rozważają podjęcie kroków prawnych w związku z uporczywym odorem unoszącym się wokół stawów osadowych cukrowni Tiense Suikerraffinaderij. Kilka lat temu, po kontroli inspekcji środowiskowej, zakład został zobowiązany do wdrożenia określonych działań. Według mieszkańców od kilku dni uciążliwy zapach jednak wrócił i jest bardziej dokuczliwy niż kiedykolwiek wcześniej. „Dziewczęta z klubu badmintonowego wymiotowały na zewnątrz” – relacjonują mieszkańcy.
Spis treści
Dziesięć lat walki z odorem
Ten sam charakterystyczny zapach, przypominający zgniłe jaja, siarkę i węgiel, dokładnie 10 lat temu skłonił kilkoro mieszkańców do utworzenia grupy protestacyjnej. Obecnie komitet sąsiedzki liczy około 2 000 członków. „Na początku organizowaliśmy głównie żartobliwe akcje, żeby zwrócić uwagę na problem. Dla nas ta sytuacja jest po prostu nie do zniesienia” – mówi założyciel grupy Andy Reniers.
Wyłączone napowietrzanie stawów
Według Tienen Stinkt źródłem problemu są stawy osadowe należące do cukrowni. Służą one do naturalnego oczyszczania wody wykorzystywanej do płukania buraków cukrowych, tak aby można było ponownie użyć jej w procesie produkcyjnym. W 2024 r. zakład wprowadził dodatkowe działania po upomnieniu ze strony flamandzkiego departamentu środowiska Departement Omgeving.
Jak twierdzi Reniers, od tamtej pory odór był mniej dokuczliwy – aż do ostatnich kilku dni. „Wyłączono napowietrzacze w stawach osadowych, prawdopodobnie ze względów ekonomicznych. Jeśli wpompowuje się tam materię organiczną, nie jest ona już przetwarzana tak, jak powinna. Przez nasze wsie przechodzi czysty siarkowodór” – wyjaśnia.
Zdaniem Reniersa mieszkańcy Utsenaken i Oplinter nie są już w stanie normalnie funkcjonować. „Suszenie prania na zewnątrz stało się niemożliwe. Dziewczęta z drużyny badmintonowej z Herk-de-Stad w miniony weekend po prostu wymiotowały z powodu smrodu” – mówi.
Zbiórka na adwokata
Dla grupy Tienen Stinkt miarka się przebrała. Mieszkańcy rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na wynajęcie adwokata. Inicjatywa wywołuje jednak kontrowersje. W mediach społecznościowych przeciwnicy zarzucają grupie, że chce wypchnąć z miasta cukrownię, która w tym roku obchodzi 190-lecie swojej obecności w Tienen.
Reniers stanowczo temu zaprzecza. „Dorastałem z tym charakterystycznym zapachem w czasie kampanii buraczanej. W ogóle nie o to chodzi. Cukrownia od zawsze jest wizytówką miasta. Nie możemy jednak pozwolić, by te stawy osadowe truły nasze wsie siarkowodorem” – podkreśla.
Burmistrz apeluje o zgłoszenia, cukrownia zaskoczona
Burmistrz Jonathan Holslag (DURF Tienen) informuje w mediach społecznościowych o wyraźnym wzroście liczby zgłoszeń dotyczących uciążliwego zapachu. Apeluje, aby mieszkańcy w pierwszej kolejności przekazywali je za pośrednictwem przeznaczonego do tego portalu cukrowni. „Zwróciliśmy się już do Tiense Suiker z prośbą o dokładne monitorowanie zgłoszeń i sprawdzenie, co można poprawić. Ten przemysł od stuleci jest częścią naszego miasta i pewne uciążliwości są z nim związane. Oczywiście istnieją jednak granice, których trzeba pilnować” – zaznacza.
Dyrektor zakładu Jan Ingels przyznaje, że jest nieco zaskoczony zamieszaniem. „W miniony weekend wysłaliśmy ekipę do stawów osadowych i nie stwierdziła ona uciążliwego zapachu. Zresztą byłbym zdziwiony, bo kampania buraczana rusza dopiero w poniedziałek. W każdym razie traktujemy każde zgłoszenie poważnie i bardzo uważnie śledzimy sytuację” – mówił w poniedziałek 5 października.