Współpracownik ministra Weytsa podszył się pod homoseksualnego muzułmanina – „To było po prostu głupie”
Współpracownik flamandzkiego ministra Bena Weytsa (N-VA) wysłał do kilku flamandzkich redakcji tekst opiniotwórczy, który podpisał fałszywym nazwiskiem „Mohammed El Idrissi”. Przedstawiał się jako...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Współpracownik flamandzkiego ministra Bena Weytsa (N-VA) wysłał do kilku flamandzkich redakcji tekst opiniotwórczy, który podpisał fałszywym nazwiskiem „Mohammed El Idrissi”. Przedstawiał się jako 29-letni homoseksualny muzułmanin z Borgerhout, chodzący do meczetu w crop topie. Dziennikarze ustalili jednak, że za fikcyjną postacią stał pracownik gabinetu związany z N-VA, a następnie powiązano go z ministrem Benem Weytsem. „To było po prostu głupie” – skomentował minister.
Spis treści
Tekst o przemocy wobec homoseksualistów
Artykuł odnosił się do niedawnych przypadków przemocy na tle homofobicznym, w tym napaści na twórcę internetowego Jonatana Medarta i jego partnera. Fikcyjny „Mohammed” przekonywał, że w podobnych sprawach zbyt szybko wskazuje się na muzułmanów. Twierdził, że poprzez swój tekst chce zwrócić uwagę na doświadczenia homoseksualnych muzułmanów.
„W crop topie do meczetu”
Autor stworzył dla wymyślonej postaci szczegółową biografię. „Mohammed” miał od pięciu lat pozostawać w związku z partnerem i twierdził, że na Borgerhout nie doświadcza większych problemów ze względu na swoją orientację. Opisywał również, że chodzi do meczetu „w crop topie i obcisłych spodniach”. Jednocześnie przekonywał, że w innych miejscach spotyka się z homofobicznymi reakcjami. Na tej podstawie stwierdził, że jako gej czuje się swobodniej „wśród muzułmanów na Borgerhout niż wśród synków bogaczy w dzielnicy Zuid”.
Tekst zatytułowano „Gej i muzułmanin: tak, jestem najgorszym koszmarem skrajnej prawicy”. Autor wziął w nim na celownik również przewodniczącego Vlaams Belang Toma Van Griekena oraz jednego z czołowych polityków N-VA Theo Franckena. Według „Mohammeda” zainteresowanie homofobią wśród muzułmanów jest częścią szerszej narracji, w której muzułmanie przedstawiani są jako zagrożenie dla zachodnich wartości.
Współpracownik działał „z własnej inicjatywy”
Współpracownik ministra tłumaczył później w rozmowie z dziennikarzami, że działał z własnej inicjatywy, a jego akcja nie miała związku z wykonywaną pracą. Jak wyjaśnił, chciał sprawdzić, czyje głosy trafiają do działów opinii flamandzkich mediów. Jego zdaniem konserwatywne stanowiska trudniej znajdują tam miejsce.
Tekst został wysłany do co najmniej pięciu redakcji, jednak nie wszystkie dały się przekonać. Gdy „Mohammed” odmówił rozmowy telefonicznej, tłumacząc się rzekomym pobytem za granicą, jedna z redakcji zrezygnowała z publikacji. Portal DeWereldMorgen zdecydował się jednak zamieścić artykuł. Tekst pozostawał dostępny w internecie przez około dwanaście godzin, do czasu gdy dziennikarze ujawnili, że „Mohammed El Idrissi” nie istnieje. Do tego momentu jego autor sam nie poinformował, że chodziło o eksperyment.
„To niczego nie usprawiedliwia”
Ben Weyts odciął się od działań swojego współpracownika. „To było po prostu głupie. To była osobista inicjatywa, zupełnie niezwiązana z gabinetem, ale to niczego nie usprawiedliwia” – powiedział minister.
Weyts zapowiedział, że omówi sprawę ze współpracownikiem w cztery oczy. „Pytanie brzmi teraz, czy młodych ludzi, którzy robią głupie rzeczy, trzeba od razu karać i wyrzucać. Porozmawiam z nim osobiście, w cztery oczy, ale na pewno nie będzie to łatwa rozmowa” – zapowiedział flamandzki minister budżetu i finansów.