Skąd wziąć 10 miliardów euro? Ekonomiści przedstawiają propozycje dla budżetu federalnego
Rząd federalny musi do 2029 r. znaleźć w budżecie 10 miliardów euro. W ubiegłym tygodniu, od 28 września do 2 października, ekonomiści zapraszani do porannej audycji radiowej przedstawiali różne...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd federalny musi do 2029 r. znaleźć w budżecie 10 miliardów euro. W ubiegłym tygodniu, od 28 września do 2 października, ekonomiści zapraszani do porannej audycji radiowej przedstawiali różne sposoby osiągnięcia tego celu. Propozycje obejmowały zarówno zwiększenie dochodów państwa poprzez zmiany podatkowe, jak i ograniczenie wydatków publicznych.
Spis treści
Większy wkład najzamożniejszych
Wśród pomysłów regularnie powracających w debacie znajduje się wyższe opodatkowanie największych majątków. Dodatkowy wkład miałyby wnieść gospodarstwa domowe dysponujące największym bogactwem. Rozwiązanie to może przybrać różne formy: podatku od majątku finansowego, podatku od majątku netto lub zwiększenia obciążeń nakładanych na dochody z kapitału.
Raoul Hedebouw ocenia, że proponowany przez PTB podatek od milionerów przynosiłby państwu 8 miliardów euro rocznie. Zdecydowanie ostrożniejsze szacunki przedstawia Jean Hindriks, profesor ekonomii na UCLouvain. Jego zdaniem można byłoby liczyć na wpływy wynoszące około 2-3 miliardów euro.
W piątek 2 października Hindriks wyjaśniał, że podstawowa trudność polega na tym, że majątek jest zgromadzonym zasobem bogactwa, a nie kwotą uzyskiwaną każdego roku. Zbyt duże obciążenie podatkowe mogłoby ponadto skłonić część zamożnych osób do przeniesienia majątku za granicę lub opuszczenia Belgii.
Aby zilustrować skalę propozycji PTB, ekonomista odwołał się do liczby gospodarstw domowych, które miałyby zostać objęte podatkiem. Według jego wyliczeń przy około 50 000 takich gospodarstw uzyskanie 8 miliardów euro wymagałoby pobierania od każdego z nich średnio od 170 000 do 200 000 euro rocznie.
Hindriks nie sprzeciwia się więc samej zasadzie opodatkowania wielkich fortun. Zdecydowanie kwestionuje jednak wysokość zapowiadanych dochodów. Jego zdaniem realne wpływy wynosiłyby raczej 2-3 miliardy euro rocznie.
Podatek od majątku a odpływ kapitału
Podobne zastrzeżenia przedstawia ekonomistka Charlotte de Montpellier, która wypowiadała się we wtorek 29 września. Dopuszcza zasadność niektórych form opodatkowania dużych majątków, ale zwraca uwagę na ryzyko towarzyszące takim zmianom.
Najważniejszą kwestią jest, jej zdaniem, mobilność kapitału. Jeśli podatki staną się zbyt wysokie, najbogatsi podatnicy mogą przenieść majątek za granicę. W takim przypadku Belgia straciłaby nie tylko część zakładanych dochodów podatkowych, lecz również kapitał potrzebny do inwestycji i wzrostu gospodarczego.
De Montpellier nie odrzuca zatem całkowicie dodatkowego opodatkowania największych fortun. Podkreśla jednak potrzebę dokładnej oceny konsekwencji takiego podatku. Przede wszystkim przestrzega przed uznawaniem go za jedyny sposób rozwiązania problemów belgijskiego budżetu.
Ograniczenie wydatków publicznych
Ekonomistka sceptycznie ocenia także możliwość realizacji planu Georges’a-Louisa Boucheza w obecnej sytuacji budżetowej. Propozycja ta zakłada jednoczesne zmniejszenie wydatków publicznych oraz obniżenie podatków od pracy.
Jak przypomina de Montpellier, wydatki państwa w naturalny sposób rosną, między innymi ze względu na starzenie się społeczeństwa. Proces ten zwiększa koszty emerytur i opieki zdrowotnej. Dlatego redukcja wydatków o 3 procent, choć w teorii może wydawać się niewielka, w praktyce miałaby odczuwalne skutki.
Dodatkowym utrudnieniem jest słaby wzrost gospodarczy w Belgii. Obniżenie podatków w celu pobudzenia gospodarki oznaczałoby jednocześnie zmniejszenie dochodów państwa. Powstały ubytek trzeba byłoby pokryć kolejnymi oszczędnościami. Zdaniem ekonomistki tworzy to błędne koło: trudno równocześnie wspierać wzrost i ograniczać wydatki w stopniu wystarczającym do zlikwidowania deficytu.
De Montpellier ocenia, że pole manewru jest obecnie znacznie mniejsze niż dziesięć lat temu, a wysiłek budżetowy nieuchronnie odbije się zarówno na gospodarce, jak i na mieszkańcach Belgii.
VAT na poziomie 22 procent?
Ekonomista Étienne de Callataÿ, który wypowiadał się w środę 30 września, wskazuje podwyższenie stawki VAT do 22 procent jako sposób na szybsze domknięcie federalnego budżetu. Za główną zaletę tej propozycji uznaje szybkość i skuteczność jej działania w porównaniu z innymi dostępnymi rozwiązaniami.
Ekonomista przyznaje zarazem, że VAT jest często postrzegany jako podatek zwiększający nierówności. Osoby o najniższych dochodach przeznaczają na konsumpcję większą część swoich pieniędzy. Z tego powodu to właśnie one najmocniej odczułyby podniesienie stawki.
De Callataÿ podkreśla jednak, że rozwiązanie to należy porównywać z alternatywami. W jego opinii inne sposoby zwiększania dochodów państwa lub szukania oszczędności mogłyby powodować jeszcze poważniejsze konsekwencje społeczne.
Colmant przeciw cięciom w zasiłkach rodzinnych
Ekonomista Bruno Colmant zdecydowanie odrzuca natomiast możliwość szukania oszczędności poprzez ograniczenie zasiłków rodzinnych. Jak przyznaje, sama dyskusja o takim rozwiązaniu go „oburza”. Uważa, że byłoby ono szczególnie dotkliwe społecznie, ponieważ świadczenia te stanowią niezbędną pomoc dla wielu rodzin.
W czwartek 1 października ekonomista mówił przede wszystkim o rodzinach niepełnych i wielodzietnych, dla których zasiłki są istotnym wsparciem finansowym. Odwołał się również do własnych doświadczeń. Od dziewiątego roku życia wychowywał się w niepełnej rodzinie z trojgiem dzieci. Jak podkreślał, zasiłki rodzinne miały decydujące znaczenie dla warunków życia jego bliskich.
Colmant zwraca uwagę także na inny możliwy skutek reformy. Jego zdaniem obniżenie zasiłków lub rezygnacja z ich indeksacji od drugiego czy trzeciego dziecka mogłyby sprawić, że państwo pośrednio wpływałoby na decyzje podejmowane przez rodziny. Ekonomista uznaje to za poważny problem, wykraczający poza kwestie czysto budżetowe.
Hiszpania jako przykład naprawy finansów
Roland Gillet, odnosząc się do poszukiwania około 10 miliardów euro, przywołuje Hiszpanię jako przykład skutecznego uporządkowania finansów publicznych. Według ekonomisty podjęty tam wysiłek przyniósł ostatecznie widoczne efekty gospodarcze. Ocenia, że kraj znajduje się obecnie w lepszej sytuacji, szczególnie pod względem przedsiębiorczości oraz nastrojów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
W poniedziałek 28 września Gillet zaznaczał jednak, że taki proces wymaga czasu. W Hiszpanii naprawa finansów trwała około dziesięciu lat. Początkowe działania podejmowano pod presją kryzysu i w związku z europejską pomocą, jednak później kraj szybko wydostał się z trudnej sytuacji.
Zdaniem Gilleta hiszpańskie doświadczenia pokazują przede wszystkim, że społeczeństwo łatwiej godzi się na wyrzeczenia budżetowe, jeśli widzi ich konkretne efekty. Ekonomista wskazuje również Włochy, Grecję i Portugalię jako kraje, które przeprowadziły naprawę finansów publicznych i z których doświadczeń Belgia mogłaby skorzystać.