„Tu mówi się po niderlandzku. Kto ma z tym problem, może wyjechać” – burmistrz Dilbeek broni szkoły po kontrowersjach
Spór językowy w Dilbeek nie cichnie. Burmistrz gminy Stijn Quaghebeur (N-VA) stanął w obronie szkoły, która poprosiła rodziców, aby na jej terenie posługiwali się przede wszystkim językiem...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Spór językowy w Dilbeek nie cichnie. Burmistrz gminy Stijn Quaghebeur (N-VA) stanął w obronie szkoły, która poprosiła rodziców, aby na jej terenie posługiwali się przede wszystkim językiem niderlandzkim. We wpisie opublikowanym na Facebooku polityk zarzucił francuskojęzycznym mediom prowadzenie kampanii przeciwko tej inicjatywie, zapowiedział, że gmina rozważa podobne działania, i napisał wprost, że osoby, które mają z tym zasadniczy problem, powinny raczej wyjechać.
Nie rozumiem tych kontrowersji – napisał burmistrz.
Jak podkreślił, dzieci nie nauczą się niderlandzkiego bez wsparcia ze strony rodziców.
Gmina rozważa podobny krok
Sprawa rozpoczęła się od wiadomości e-mail wysłanej do rodziców uczniów katolickiej szkoły podstawowej ‘t Klavertje Vier w Sint-Martens-Bodegem. Dyrekcja poprosiła w niej, aby na całym terenie placówki rozmawiali po niderlandzku – również między sobą oraz z własnymi dziećmi. Jak wyjaśniła dyrektorka szkoły, była to jedynie prośba, a nie obowiązek, i nie przewidziano żadnych sankcji za jej nieprzestrzeganie. Do placówki uczęszcza także kilka rodzin francuskojęzycznych.
Burmistrz Dilbeek w pełni poparł stanowisko szkoły.
Nasze szkoły w Dilbeek wkładają ogromny wysiłek w naukę niderlandzkiego dzieci, dla których nie jest to język ojczysty. Jako władze gminy w stu procentach popieramy więc inicjatywę tej szkoły i planujemy podobne działanie – napisał Stijn Quaghebeur.
Polityk nie wyjaśnił jednak, na czym dokładnie miałaby polegać zapowiadana przez gminę inicjatywa.
„Dilbeek jest i pozostanie niderlandzkojęzyczne”
Dilbeek jest i pozostanie niderlandzkojęzyczne – podkreślił burmistrz, który w kwestiach językowych zajmuje zdecydowane stanowisko.
Swoboda wyboru języka nie oznacza prawa do tego, by nie uczyć się niderlandzkiego. Ci, którzy mają z tym zasadniczy problem, powinni raczej stąd wyjechać – napisał.
Następnie Stijn Quaghebeur szerzej uzasadnił swoje stanowisko.
Nikt nikogo nie zmusza do zamieszkania w Dilbeek czy we Flandrii ani do zapisywania dzieci do szkół niderlandzkojęzycznych. Każdy jest mile widziany w naszej gminie i w naszych szkołach. Ale zamieszkanie lub nauka tutaj oznaczają także zobowiązanie do nauki i używania języka miejscowej ludności – podkreślił.
Kontrowersje wokół szkoły w Dilbeek ponownie stawiają pytanie o granicę między dbaniem o niderlandzkojęzyczny charakter placówki a swobodą wyboru języka w prywatnych rozmowach. Jak przypomina konstytucjonalista Christian Behrendt z Uniwersytetu w Liège (ULiège), w relacjach prywatnych każdy może co do zasady posługiwać się dowolnym językiem. Dyrekcja szkoły podkreśla natomiast, że jej prośba dotycząca rozmów po niderlandzku ma wyłącznie charakter zalecenia – nie jest obowiązkowa i nie wiążą się z nią żadne sankcje.