Belgijscy milionerzy gotowi płacić wyższe podatki – każdy stawia jednak własne warunki
Rząd Barta De Wevera musi do 2029 r. znaleźć około dziesięciu miliardów euro, a część najzamożniejszych osób w Belgii deklaruje gotowość do większego udziału w wysiłku budżetowym. Milionerzy i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd Barta De Wevera musi do 2029 r. znaleźć około dziesięciu miliardów euro, a część najzamożniejszych osób w Belgii deklaruje gotowość do większego udziału w wysiłku budżetowym. Milionerzy i przedsiębiorcy, którzy opowiadają się za większym opodatkowaniem najbogatszych, stawiają jednak własne warunki i proponują różne rozwiązania.
Spis treści
Rząd federalny ma czas do 15 października na uzgodnienie budżetu na 2027 r. Do osiągnięcia zakładanych celów budżetowych do 2029 r. nadal brakuje około dziesięciu miliardów euro. Wśród omawianych rozwiązań pojawiają się między innymi podwyżka VAT, wyższe opodatkowanie samochodów służbowych, zamrożenie indeksacji płac oraz oszczędności w wydatkach bieżących.
Jednym z rozwiązań cieszących się znacznym poparciem jest wyższe opodatkowanie dużych majątków. Przywoływane w debacie sondaże wskazują, że takie rozwiązanie popiera około 70 procent mieszkańców Belgii. Jednocześnie prawa strona sceny politycznej sprzeciwia się dodatkowym podatkom majątkowym, argumentując między innymi, że najzamożniejsi są już obecnie wysoko opodatkowani.
Szef Odoo przeciw podatkowi majątkowemu
Przeciwnikiem proponowanego podatku od majątku jest założyciel i szef Odoo Fabien Pinckaers. Przedsiębiorca posiada nieco ponad 50 procent akcji spółki wycenianej na około dziesięć miliardów euro. Według jego własnych obliczeń zastosowanie stawki 0,60 procent proponowanej przez Les Engagés oznaczałoby konieczność zapłacenia przez niego ponad 30 milionów euro podatku rocznie. Pinckaers twierdzi jednocześnie, że na swoim rachunku bankowym nie posiada więcej niż 100 000 euro.
Przedsiębiorca argumentuje, że jego majątek jest przede wszystkim związany z akcjami Odoo, a nie z gotówką, którą mógłby przeznaczyć na zapłatę podatku. Jak zapowiedział, wprowadzenie takiego rozwiązania pozostawiłoby mu jego zdaniem jedynie możliwość wyjazdu z Belgii. Sprzedaż części akcji w celu zdobycia środków na podatek mogłaby bowiem oznaczać utratę kontroli nad przedsiębiorstwem.
Inni deklarują gotowość do wkładu
Nie wszyscy zamożni przedsiębiorcy podzielają jego stanowisko. Miliarder Roland Duchâtelet deklaruje, że nie ma problemu z ponoszeniem większego ciężaru podatkowego, pod warunkiem że władze publiczne przestaną – jak sam to określa – marnotrawić pieniądze. Według niego wydatki publiczne wzrosły w ciągu kilku lat z około 35 do 50 procent PKB i w pierwszej kolejności należałoby zahamować ich wzrost.
Gotowość do płacenia wyższych podatków deklaruje również 70-letni Luc Pire, były wydawca, który od 2024 r. angażuje się w działalność Ecolo. Za problematyczne uważa między innymi to, że nie został opodatkowany od zysku uzyskanego przy sprzedaży swojego wydawnictwa. Jak wyjaśnia, państwową emeryturę przekazuje obecnie jednemu ze stowarzyszeń działających w Liège. Wolałby jednak, aby podobne środki były pobierane w ramach systemu podatkowego, a następnie redystrybuowane przez wspólnotę.
Wyżej opodatkować kapitał, niżej pracę
Bruno Fierens, wywodzący się z rodziny stojącej za grupą Ackermans & van Haaren i będący belgijskim członkiem inicjatywy Millionaires for Humanity, opowiada się przede wszystkim za przebudową systemu podatkowego, a nie za prostym podnoszeniem wszystkich podatków. Postuluje większe opodatkowanie kapitału i majątku przy jednoczesnym zmniejszeniu obciążeń nakładanych na pracę.
Fierens przytacza również własny przykład. Po oddaniu tablic rejestracyjnych w Brukseli otrzymał maksymalną dostępną premię, ponieważ przy ustalaniu prawa do niej nie uwzględniano jego dochodów z kapitału. Kwestionuje także argument, że majątek najbogatszych w dużej mierze automatycznie trafia do lokalnej gospodarki. Według niego w 2024 r. około 568 miliardów euro znajdowało się w portfelach banków prywatnych, podczas gdy w belgijskie start-upy zainwestowano około 4,5 miliarda euro.