Kontrowersje po retweecie przewodniczącego MR – minister mediów broni Boucheza
Przewodniczący partii MR Georges-Louis Bouchez znalazł się w centrum politycznych kontrowersji po tym, jak na jego profilu w mediach społecznościowych pojawiło się udostępnienie wpisu, w którym...
"ALDE Party Congress in Dublin 02-04.06.2022" by ALDEParty is licensed under CC BY-NC-ND 2.0 Przewodniczący partii MR Georges-Louis Bouchez znalazł się w centrum politycznych kontrowersji po tym, jak na jego profilu w mediach społecznościowych pojawiło się udostępnienie wpisu, w którym dziennikarzy publicznego nadawcy RTBF określono mianem “funkcjonariuszy-bojówkarzy-gestapowców”. Sprawa od kilku dni wywołuje silne reakcje w świecie polityki i mediów. We wtorek do sytuacji odniosła się minister mediów Jacqueline Galant (MR), która stanęła w obronie lidera swojej partii, jednocześnie jednoznacznie potępiając treść kontrowersyjnego wpisu.
Spis treści
Bouchez: nie udostępniłem świadomie obraźliwej treści
Kilka dni temu w internecie zaczęły krążyć zrzuty ekranu sugerujące, że Bouchez przekazał dalej wpis zawierający obraźliwe porównanie pod adresem dziennikarzy RTBF. Zapytany przez media przewodniczący MR zaprzeczył, jakoby świadomie udostępnił tak sformułowaną publikację. Wyjaśnił, że przekazał dalej inny wpis – krytyczny wobec sposobu relacjonowania informacji przez RTBF, lecz pozbawiony odniesień do Gestapo. Jak tłumaczył, w łańcuchu udostępnień doszło do pomylenia treści.
Galant: odpowiedzialność za słowa, ale bez etykietowania
We wtorek minister mediów Jacqueline Galant została w tej sprawie interpelowana przez kilku parlamentarzystów. Galant, pełniąca także funkcję burmistrzyni Jurbise, podkreśliła, że zna Boucheza jako osobę zaangażowaną, szczerą i posiadającą wyraźną wizję polityczną. Zaznaczyła przy tym, że aktywność w mediach społecznościowych wiąże się z ryzykiem, a tempo publikowania treści bywa szybsze niż refleksja. Dodała, że jej partyjny lider ma swoje słabości, a jedną z nich jest skłonność do bardzo szybkiego retweetowania. W jej ocenie nie czyni go to jednak ekstremistą, jak sugerują niektórzy krytycy.
Jednocześnie minister wyraźnie odcięła się od treści pierwotnego wpisu. Oświadczyła, że nie można przejść obojętnie wobec publikacji rozpowszechnionej przez anonimowe konto, której dalsze udostępnienie – niezależnie od intencji – wiąże się z odpowiedzialnością. Podkreśliła stanowczo, że żadna krytyka instytucji publicznej ani żaden spór polityczny nie usprawiedliwiają porównań do nazistowskiej policji politycznej. Określiła zestawianie pracowników RTBF z Gestapo jako całkowicie niedopuszczalne. Poinformowała również, że skontaktowała się z dyrektorem generalnym RTBF, aby wyrazić swoje oburzenie wobec tego typu porównań.
RTBF: przekroczono granice debaty w państwie prawa
Publiczny nadawca RTBF już wcześniej wydał oficjalne oświadczenie, w którym zdecydowanie potępił obraźliwe wypowiedzi pod adresem swoich pracowników – zarówno obecnych, jak i tych, którzy przez lata współtworzyli RTBF jako medium publiczne służące obywatelom i demokracji.
W komunikacie podkreślono, że rozpowszechnianie tego rodzaju porównań wykracza poza ramy dopuszczalne w państwie prawa. RTBF zaznaczyła, że w demokracji konfrontacja poglądów – nawet bardzo odmiennych – jest czymś naturalnym i potrzebnym, ponieważ wzmacnia pluralizm i debatę publiczną. Jednak odwoływanie się do zbrodni reżimu nazistowskiego w celu zaostrzenia retoryki oznacza przekroczenie granicy między sporem a atakiem na fundamenty wartości demokratycznych – argumentował nadawca.