Parlament Europejski rozpoczął postępowanie wyjaśniające w związku ze zdarzeniem z udziałem eurodeputowanego Johana Van Overtfeldta z N-VA oraz pracownicy ochrony. O sprawie poinformował serwis Politico. Związek zawodowy zarzuca politykowi, że podczas sprzeczki „upokorzył” kobietę. Sam Van Overtveldt utrzymuje natomiast, że to ochroniarka zachowała się wobec jego żony w sposób „brutalny”.
Skarga skierowana do Roberty Metsoli
Związek zawodowy pracowników Parlamentu Europejskiego USPE wystosował list do przewodniczącej PE Roberty Metsoli, opisując sytuację z 11 lutego. Jak wynika z dokumentu, do którego dotarło Politico, konflikt miał rozpocząć się w momencie, gdy żona eurodeputowanego napotkała trudności z przepustką wejściową. W trakcie rozmowy z ochroniarką Van Overtveldt miał zażądać okazania jej identyfikatora, po czym – według relacji związku – w złości rzucić dokument na podłogę.
Gdy pracownica zwróciła mu uwagę i poprosiła o zachowanie szacunku, przypominając, że rozmawia z drugim człowiekiem, parlamentarzysta miał odpowiedzieć obraźliwym komentarzem, porównując ją do swojego psa. W ocenie związku zawodowego doszło w ten sposób do publicznego poniżenia i zdegradowania pracownicy w obecności świadków.
Van Overtveldt: „Ostra wymiana zdań”
Eurodeputowany nie zaprzecza, że doszło do ostrej wymiany zdań. Tłumaczy jednak, że zareagował w ten sposób, ponieważ jego żona – jak twierdzi – została potraktowana w sposób brutalny i hałaśliwy. Przyznaje, że podniósł głos i wyraził sprzeciw wobec takiego zachowania, ale nie pamięta dokładnie użytych słów. „Tak bywa, gdy emocje biorą górę” – powiedział. Zdecydowanie zaprzecza natomiast, by porównał ochroniarkę do psa, i ocenia, że związek zawodowy przedstawia zdarzenie w nieprawdziwy sposób.
Van Overtveldt poinformował, że odbył już rozmowę z przewodniczącą Metsolą i oczekuje na dalszy rozwój sytuacji. Dodał, że jeśli pojawią się oczekiwania przeprosin z jego strony, to – jego zdaniem – ochroniarka powinna również przeprosić jego żonę.