Podczas ostatniego posiedzenia rady miejskiej w Brukseli radny Mourad Maimouni z ugrupowania Team Fouad Ahidar (TFA) powrócił do kwestii współpracy miasta z kancelarią prawną Marca Uyttendaele’a – adwokata i profesora prawa na Université libre de Bruxelles (ULB). Zaapelował o publiczne omówienie sprawy, wskazując na – jego zdaniem – moralną odpowiedzialność władz miasta w związku z poważnymi zarzutami dotyczącymi jednego z partnerów kancelarii, z której usług korzystała Bruksela. Wniosek został jednak skierowany do komisji tajnej, co spotkało się z ostrą reakcją przedstawiciela TFA.
Wątpliwości wokół zasad wyboru kancelarii
Maimouni przypomniał, że temat trybu wyboru kancelarii obsługujących miasto podnosił już wcześniej. We wrześniu złożył interpelację dotyczącą zasad, na jakich kolegium miejskie zleca obsługę prawną zewnętrznym podmiotom. Wskazywał wówczas, że jednym z takich podmiotów jest kancelaria Uyttendaele Gérard – co, jak zaznaczył, nie stanowi tajemnicy. Również wtedy jego pytania przekazano do komisji tajnej, co wykluczyło otwartą debatę na forum rady.
Współpraca miasta z kancelarią Marca Uyttendaele’a jest udokumentowana. W 2015 r. dziennik La Libre informował, że prawnik reprezentował Brukselę przed Trybunałem Konstytucyjnym. Spór dotyczył wówczas tego, czy uczniowie szkół francuskojęzycznych powinni mieć możliwość zwolnienia z zajęć z religii lub etyki.
Nowe okoliczności i poważne zarzuty
Radny TFA argumentował, że sprawa wymaga ponownego rozpatrzenia w świetle wydarzeń z końca stycznia. Wówczas Marc Uyttendaele publicznie przyznał się do niestosownego zachowania wobec aplikantki w swojej kancelarii. Maimouni podkreślał, że wobec jednego z kierowników kancelarii pojawiły się poważne zarzuty dotyczące napaści seksualnej, a sam zainteresowany częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów w wypowiedziach medialnych.
Zwracając się bezpośrednio do burmistrza, radny przypomniał jego wcześniejsze deklaracje. „Panie burmistrzu, w obliczu poważnych zarzutów wobec jednego z partnerów tej kancelarii – dotyczących napaści seksualnej – deklarował pan podejście ściśle legalistyczne. Dziś pan Uyttendaele publicznie przyznał się do części czynów, o których mowa” – mówił Maimouni. Dodał, że skoro temat był już omawiany publicznie podczas wrześniowej sesji, nie widzi uzasadnienia dla jego utajnienia.
Przewodniczący: chodzi o prywatność
Do wystąpienia odniósł się przewodniczący rady miejskiej Alain Courtois, który przejął odpowiedzialność za decyzję o skierowaniu sprawy do komisji tajnej. Zwrócił uwagę, że podczas debaty padło nazwisko konkretnej osoby, co – jego zdaniem – rodzi pytania o poszanowanie życia prywatnego. „Wymienił pan nazwisko, co mnie zaskakuje, skoro powołuje się pan na legalizm i ochronę prywatności. To sprawa o charakterze osobistym i biorę na siebie odpowiedzialność za przekazywanie takich kwestii do komisji tajnej” – stwierdził Courtois.
Ostre słowa na zakończenie
Radny TFA nie zgodził się z taką argumentacją. „Bierze pan odpowiedzialność za ochronę wizerunku drapieżcy seksualnego” – odpowiedział Maimouni. Alain Courtois zakończył wymianę zdań, podkreślając, że wypowiedzi radnego wyrażają wyłącznie jego osobiste stanowisko i nie są stanowiskiem rady miejskiej.