W ubiegły czwartek w programie debatowym De Afspraak na antenie flamandzkiej telewizji publicznej VRT padło zdanie, które w ciągu kilku godzin stało się tematem ogólnoflamandzkiej dyskusji. Gościem studia była holenderska komiczka Soundos El Ahmadi, promująca spektakl Witte Ruis poświęcony przemocy seksistowskiej. Gdy artystka mówiła o stałym poczuciu zagrożenia, z jakim – jak podkreślała – kobiety mierzą się w przestrzeni publicznej, prowadzący Bart Schols odpowiedział: „Mam przyjaciółki, które przeżywają to inaczej.” Ta z pozoru wyważona uwaga uruchomiła jedną z najintensywniejszych debat społecznych ostatnich miesięcy we Flandrii.
Zderzenie dwóch perspektyw na żywo
Soundos El Ahmadi opisywała codzienność, w której kobiety stale analizują swoje otoczenie pod kątem bezpieczeństwa. „Kiedy idziemy ulicą, musimy się zastanawiać. Nigdzie nie jesteśmy w pełni bezpieczne. Potwierdzają to bezlitosne statystyki” – mówiła w studiu. W odpowiedzi prowadzący przywołał doświadczenia swoich znajomych, które – jak stwierdził – postrzegają sytuację inaczej. Komiczka zareagowała zdecydowanie: „Twoje przyjaciółki to nie są statystyki. Mam dość tego, że w erze dezinformacji ignoruje się liczby i dane.” W pewnym momencie padły również słowa: „Zamknij się na chwilę!” Dla wielu kobiet problemem stało się to, że pojedynczy kontrprzykład został użyty jako argument wobec zjawiska potwierdzonego badaniami. Marie Denis, psycholożka kliniczna i przewodnicząca Rady Konsultacyjnej ds. Praw Kobiet, oceniła, że skala reakcji wynikała z narastającej frustracji: „Ogromna odpowiedź opinii publicznej pokazuje, że wielu widzów odebrało tę wypowiedź jako brak zrozumienia dla złożoności sytuacji kobiet w przestrzeni publicznej.”
Między niuansem a umniejszaniem problemu
Eksperci wskazują, że w studiu spotkały się dwa odmienne sposoby mówienia o rzeczywistości. Z jednej strony telewizyjna skłonność do niuansowania – łagodzenia tez poprzez odwołanie do wyjątków czy ogólników w rodzaju „nie zawsze tak jest”. Taka strategia może sprawiać wrażenie wyważonej, ale bywa odbierana jako pomniejszanie problemu. Z drugiej strony stoją konkretne doświadczenia wielu kobiet: planowanie tras, unikanie określonych miejsc, stałe ocenianie ryzyka. Thijs Hauspie, doktorant z Uniwersytetu w Gandawie (UGent), podkreśla, że znaczenie danego gestu czy komentarza zależy od kontekstu – coś, co w jednej sytuacji wydaje się neutralne, w innej może zostać odebrane jako przekroczenie granicy. „Najbardziej obciążająca jest powtarzalność – ciągły strumień niestosownych uwag i zachowań” – wyjaśnia badacz. W efekcie dochodzi do swoistej rozmowy równoległej: strony odnoszą się do innych aspektów problemu i mijają się w argumentacji. Jak zauważa Marie Denis, sedno sporu dotyczy pytania, czy poczucie zagrożenia kobiet uznaje się za zjawisko społeczne o charakterze strukturalnym, czy redukuje do indywidualnego wrażenia, które można podważać. Jej zdaniem nie jest to kwestia subiektywnej obawy, lecz efekt wieloletnich doświadczeń i wypracowanych strategii unikania ryzyka.
Internet reaguje – powstaje oddolna inicjatywa
Nagranie fragmentu programu szybko trafiło do mediów społecznościowych i osiągnęło ponad 7,4 miliona wyświetleń na Instagramie, gromadząc przeszło 290 000 polubień i blisko 20 000 komentarzy. W krótkim czasie pojawiła się inicjatywa społeczna. Flamandzka copywriterka Ann Vanminsel uruchomiła stronę waarhebbenzehetover.be z hasłem: „Jeśli wolisz anegdoty od statystyk, to właśnie dostaniesz.” W ciągu kilku godzin opublikowano tam najpierw ponad 7 000, a następnie ponad 10 000 osobistych relacji kobiet. Inicjatywa stała się przestrzenią do zbiorowego opisu doświadczeń – od seksistowskich komentarzy i gwizdów na ulicy po niechciane dotykanie – które w zestawieniu pokazały skalę zjawiska.
Dane potwierdzają skalę problemu
Badania przywoływane w debacie wskazują na dużą skalę zjawiska. Według raportu organizacji Plan International z lat 2020-2021, obejmującego 700 młodych osób w Belgii, 91 procent dziewcząt i młodych kobiet doświadczyło formy zastraszania o charakterze seksualnym w przestrzeni publicznej. Wśród chłopców odsetek ten wyniósł 28 procent. Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn podaje, że 98 procent odnotowanych przypadków przemocy seksualnej jest popełnianych przez mężczyzn. Jednocześnie tylko od 3 do 10 procent zdarzeń trafia do organów ścigania w formie oficjalnego zgłoszenia. Badanie UN-MENAMAIS z 2021 r. wykazało, że 42 procent kobiet doświadczyło niechcianych dotyków, a 16 procent padło ofiarą gwałtu – w porównaniu z odpowiednio 19 i 5 procentami wśród mężczyzn. Dane organizacji Stop Féminicide Belgium wskazują ponadto, że w ostatnich latach w Belgii dochodzi do 20-25 zabójstw kobiet na tle płciowym rocznie.
Kto definiuje rzeczywistość społeczną?
W poniedziałkowym wydaniu De Afspraak poświęconym tej sprawie Liesbet Stevens, współprzewodnicząca Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn, zaapelowała do mężczyzn, aby nie utożsamiali uświadamiania problemu z osobistym oskarżeniem. Jej zdaniem można zabierać głos i angażować się w działania, nie odbierając dyskusji jako ataku na siebie, przy czym bierność nie jest postawą neutralną.
Bart Schols odniósł się do całej sytuacji w mediach społecznościowych, pisząc: „Jako biały mężczyzna nie można się najwyraźniej włączać do byle jakiej debaty.” Komentatorzy zwracają uwagę, że spór nie dotyczy samego prawa do udziału w dyskusji, lecz sposobu jej prowadzenia. W centrum pozostaje pytanie o to, kto ma prawo definiować społeczną rzeczywistość i czyje doświadczenia uznaje się za punkt wyjścia do rozmowy.