Przepełnione poczekalnie, utrzymujące się obciążenie szpitali oraz informacje o nowych wariantach wirusa grypy sprawiają, że tegoroczna zima budzi większe obawy niż w poprzednich latach. Czy obecna fala zachorowań rzeczywiście ma wyjątkowy charakter, czy raczej wpisuje się w dobrze znany schemat sezonowy? Na te pytania odpowiada profesor Steven Van Gucht, wirusolog z belgijskiego instytutu zdrowia publicznego Sciensano, który przedstawia aktualną sytuację w szerszym kontekście i wyjaśnia, czego można spodziewać się w najbliższych tygodniach.
Sezon grypowy podobny do wcześniejszych
„W rzeczywistości sezon grypowy przebiega bardzo podobnie jak w poprzednich latach” – ocenia profesor Van Gucht. To, jak podkreśla, dobra wiadomość, ponieważ na początku zimy pojawiły się obawy, że zachorowań może być wyraźnie więcej niż zwykle. Niepokój wzbudziło zwłaszcza pojawienie się nowego wariantu wirusa grypy, określanego jako subclade K, czyli wariant K.
„Badacze z Australii ostrzegali, że sezon może być wyjątkowo długi. Zarejestrowali oni bardzo dużą liczbę zachorowań, co wiązano właśnie z tym nowym wariantem” – wyjaśnia wirusolog. Według Van Guchta Belgia znajduje się obecnie na szczycie fali epidemicznej. Zarówno liczba pacjentów, jak i presja na szpitale odpowiadają poziomom obserwowanym o tej samej porze w poprzednich sezonach.
Nie oznacza to jednak, że sytuacja jest łatwa. Oddziały szpitalne są wypełnione pacjentami z infekcjami dróg oddechowych, choć w porównaniu z wcześniejszymi latami dane na szczycie sezonu utrzymują się na porównywalnym poziomie.
Przed nami jeszcze wiele zachorowań
Osoby przekonane, że najgorsze już minęło, powinny zachować ostrożność. „Trzeba liczyć się z tym, że za nami jest dopiero około połowy wszystkich zachorowań na grypę. Wiele osób już chorowało, ale obawiam się, że pojawi się jeszcze sporo nowych przypadków” – ostrzega Van Gucht.
Wirusolog przypomina również, że wirus grypy stale się zmienia. „Zwykle obserwujemy, że wirus ewoluuje nawet w trakcie jednego sezonu. Istnieją trzy różne typy wirusa grypy, a poszczególne warianty dominują w różnych fazach epidemii. Na początku sezonu najczęściej przeważa wirus grypy typu A, w tym wariant K, natomiast pod koniec częściej pojawia się typ B” – tłumaczy ekspert.
Szczepienie pozostaje najskuteczniejsze
Zdaniem profesora Van Guchta jeden środek zapobiegawczy pozostaje bezkonkurencyjny. „Najskuteczniejszym narzędziem profilaktyki nadal jest szczepienie. Na szczepienie w tym sezonie jest już jednak za późno. Najlepszy moment to druga połowa października, listopad i ewentualnie początek grudnia. Wtedy odporność osiąga najwyższy poziom w chwili, gdy grypa faktycznie uderza, czyli w grudniu i styczniu” – wyjaśnia.
Równie ważne jest odpowiedzialne zachowanie na co dzień. „Jeśli masz katar, źle się czujesz, boli cię gardło albo kaszlesz, unikaj kontaktów z innymi. Jeśli to możliwe, zostań w domu. To zawsze najlepsze rozwiązanie” – podkreśla wirusolog.
Maseczki, wentylacja i higiena
Osobom, które mimo objawów muszą wyjść do pracy, Van Gucht zaleca noszenie maseczki i zachowanie dystansu wobec współpracowników. „W tym okresie rozsądnym rozwiązaniem jest także zakładanie maseczki w transporcie publicznym” – dodaje.
Często niedocenianym, a bardzo ważnym środkiem zapobiegawczym pozostaje właściwa wentylacja pomieszczeń. „Gdy przebywasz z innymi w zamkniętej przestrzeni – w pracy, podczas spotkania czy rodzinnego zgromadzenia – otwieraj okna. Najlepiej otworzyć dwa okna lub drzwi naprzeciwko siebie, aby zapewnić przepływ powietrza. Powietrze musi być regularnie wymieniane, bo z czasem może się nasycić wirusami i bakteriami, co samo w sobie zwiększa ryzyko zakażenia” – ostrzega ekspert.
Na zakończenie Van Gucht przypomina o zasadach higieny kaszlu i kichania. „Jeśli musisz kaszlnąć lub kichnąć, rób to w zgięcie łokcia, tak jak podczas pandemii COVID-19. Chodzi o to, by zatrzymać kropelki przy sobie i nie rozprzestrzeniać ich dalej” – podsumowuje.