Minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) zapowiada skierowanie żołnierzy na ulice Brukseli i Antwerpii w odpowiedzi na nasilającą się falę strzelanin powiązanych z handlem narkotykami. Inicjatywa, przedstawiana jako pilna i technicznie gotowa do wdrożenia, napotyka jednak poważne bariery – od braku porozumienia politycznego w rządzie federalnym, przez nierozstrzygnięte kwestie prawne, po zdecydowany sprzeciw związków zawodowych wojska. Te ostatnie alarmują o skrajnie niskich wynagrodzeniach oraz braku jasnych i bezpiecznych ram prawnych dla tego rodzaju misji.
Plan ministra – 90 żołnierzy w dwóch miastach
Bernard Quintin ogłosił w weekend, w programie telewizyjnym „De Zevende Dag”, zamiar rozmieszczenia 90 żołnierzy w Antwerpii i Brukseli. „Nie będę podawał kolejnych terminów. To musi zostać zrealizowane jak najszybciej. Dokumentacja jest kompletna” – stwierdził minister, nie wskazując jednak konkretnej daty rozpoczęcia operacji.
Zgodnie z planem 45 wojskowych miałoby zostać oddelegowanych do ochrony instytucji żydowskich w Antwerpii. Pozostała grupa miałaby uczestniczyć we wspólnych patrolach z policją kolejową w Brukseli. Minister zapewnia, że protokoły współpracy między resortem spraw wewnętrznych a resortem obrony są gotowe, a po uzyskaniu politycznej zgody realizacja zajęłaby około dwóch tygodni.
Spór polityczny blokuje wdrożenie
Choć oba protokoły – po jednym dla każdego z miast – są gotowe od połowy listopada i uzgodnione z resortem obrony, rzeczywistość polityczna okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Kwestia obecności wojska na ulicach od miesięcy pozostaje przedmiotem sporów w ramach rządu federalnego.
Według informacji z kręgów rządowych projekt jest blokowany w odwecie za brak kompromisu w sprawie zarządzania przeludnieniem belgijskich więzień. Między publicznymi deklaracjami a realnymi możliwościami operacyjnymi narasta rozdźwięk, który dzieli nawet partie wchodzące w skład koalicji rządzącej.
Równolegle toczy się osobna debata dotycząca tzw. Kodeksu, czyli postulowanej przez resort obrony rewizji katalogu misji, jakie mogą być powierzane wojskowym. Projekt ten ma jednak znacznie szerszy zakres i odrębny charakter niż plan rozmieszczenia żołnierzy w Brukseli i Antwerpii.
Resort obrony – projekt gotowy, ale daleko do realizacji
Kilka miesięcy temu minister obrony Theo Francken (N-VA) podkreślał konieczność stworzenia solidnych ram prawnych oraz przeprowadzenia pełnej debaty parlamentarnej, aby żołnierze mogli wykonywać zadania o charakterze policyjnym. Chodzi m.in. o patrole, przeszukania, kontrole tożsamości czy zatrzymania. Projekt miał trafić do Rady Ministrów, a następnie do Izby Reprezentantów.
Gabinet ministra Franckena potwierdził w poniedziałek, że „armia jest gotowa stosować się do wytycznych rządu”, zaznaczając jednocześnie, że „na poziomie Kodeksu projekt legislacyjny jest gotowy po stronie resortu obrony, ale musi jeszcze zostać omówiony w ramach rządu, a następnie skierowany do parlamentu. Prace trwają”. W praktyce oznacza to, że choć dokumenty istnieją, ich wejście w życie pozostaje kwestią odległą.
Armia zbyt mała, by być wszędzie
Podobny ton słychać w najwyższych kręgach wojskowych. Rozkazy zostaną wykonane, ale bez większego entuzjazmu. „Dysponując tak niewielkimi siłami lądowymi, jakie obecnie mamy, nie da się robić wszystkiego jednocześnie. Nie można równolegle przygotowywać się do konfliktu o wysokiej intensywności, realizować misji zagranicznych i jeszcze patrolować ulice” – podkreśla jeden z wysokich rangą oficerów.
Związki zawodowe – żołnierze zarabiają mniej niż 5 euro netto za godzinę
Najostrzejsza krytyka płynie ze strony przedstawicieli personelu wojskowego. Boris Morenville, przewodniczący SLFP Défense, zwraca uwagę na brak spójności i konkretów w działaniach polityków.
„Do dziś nic nie zostało zmienione w Monitorze Belgijskim, a wypowiedzi obecnego ministra obrony pozostają jedynie zapowiedziami, bez realnych skutków. Opóźniona reakcja resortu sprawia, że żołnierze prawdopodobnie nie odczują żadnej poprawy wynagrodzeń przed 2027 r., o ile w ogóle do niej dojdzie. W praktyce oznacza to, że dziś żołnierz zarabia mniej niż 5 euro netto za godzinę w trakcie zaangażowania operacyjnego” – podkreśla Morenville.
Według SLFP Défense wynagrodzenia wojskowych są o ponad 75 procent niższe niż w innych zawodach związanych z bezpieczeństwem.
Strukturalny problem ignorowany od dekady
„To jest brak szacunku instytucjonalnego” – kontynuuje szef związku. „Od 2016 r. informujemy wszystkie partie polityczne, że istnieje problem strukturalny – zarówno na poziomie płac, jak i ram prawnych. Ponad dziesięć lat później nic się nie zmieniło. Ramy prawne rzekomo istnieją, ale musieliśmy walczyć, by projekty zostały w ogóle pokazane partnerom społecznym, co do dziś nie nastąpiło”.
Zdaniem SLFP Défense priorytetem powinno być stworzenie planu prewencji wraz z jasnymi wytycznymi, tak aby uniknąć dramatycznych konsekwencji. „Nie do przyjęcia jest sytuacja, w której żołnierz ponosiłby odpowiedzialność karną w ramach misji realizowanej na rzecz państwa” – podkreśla organizacja.
Wojskowi jako „zmienna polityczna”
Związki zawodowe wskazują, że część klasy politycznej ogranicza się do medialnych zapowiedzi, po których nie następują szybkie i konkretne decyzje. Zwracają uwagę, że chodzi o zadania o charakterze policyjnym, podczas gdy szkolenie, doktryna działania i wyposażenie wojska zasadniczo różnią się od standardów policyjnych.
Wśród żołnierzy narasta poczucie, że stają się oni jedynie zmienną w politycznej grze, w sytuacji braku jakiegokolwiek porozumienia merytorycznego. „Resort obrony otrzymał znaczące dodatkowe środki budżetowe, ale wojskowy nadal pozostaje biednym krewnym w porównaniu z innymi porównywalnymi zawodami” – zauważa Morenville.
„Inwestycje w sprzęt postępują znacznie szybciej niż te dotyczące sedna obronności, czyli personelu. Część partii stosuje zasadę ‘dziel i rządź’, podsycając rywalizację między sektorami. Odmawiamy uczestniczenia w tej logice. Nie domagamy się niczego ponad to, co przysługuje innym – żądamy szacunku i równego traktowania. Każda przepracowana godzina powinna być wynagradzana, tak jak w przypadku wszystkich osób mieszkających w Belgii, a w dalszej kolejności należy wreszcie uznać specyfikę zawodu żołnierza, zgodnie z zapisami umowy koalicyjnej”.
Specyfika zawodu, która kosztuje
Służba wojskowa wiąże się z ograniczeniami niespotykanymi w innych sektorach administracji publicznej: stałą dyspozycyjnością, zakazem strajku, brakiem możliwości odejścia ze służby w okresie kryzysu oraz zakazem podejmowania dodatkowej pracy. Te wymogi, często określane mianem powołania, coraz częściej przekładają się jednak na poczucie bycia traktowanym wyłącznie jako polityczna zmienna dostosowawcza.