Pomysł podniesienia podstawowej stawki VAT z 21 do 22 procent ponownie pojawił się w belgijskiej debacie publicznej po opublikowaniu miażdżącej opinii Rady Stanu na temat rządowego projektu reformy podatku od wartości dodanej. Z wewnętrznego dokumentu roboczego, który krążył w listopadzie ubiegłego roku między partnerami koalicji rządowej i do którego dotarł dziennik Le Soir, wynika, że taka powszechna podwyżka mogłaby przynieść budżetowi państwa około 1,484 miliarda euro rocznie. Rozwiązanie to wzbudza jednak liczne kontrowersje ze względu na potencjalne skutki uboczne – zarówno dla konsumentów i przedsiębiorstw, jak i dla samych finansów publicznych.
Rada Stanu odrzuca dotychczasowy kompromis
W miniony piątek Rada Stanu bardzo krytycznie oceniła rządowy projekt reformy VAT. Dzień później premier Bart De Wever przyznał, że „trochę się tego spodziewał”, nazywając wypracowany kompromis „chorym wielbłądem, a nie koniem rasowym”. Jesienią ubiegłego roku szef rządu uczynił uzdrowienie finansów publicznych swoim absolutnym priorytetem, zapowiadając nawet możliwość odejścia w przypadku porozumienia uznanego za niewystarczające. W ramach poszukiwań 10 miliardów euro oszczędności, których domagał się De Wever (N-VA), rozważano wiele wariantów – w samym obszarze VAT analizowano aż jedenaście różnych opcji, w tym właśnie powszechną podwyżkę stawki podstawowej z 21 do 22 procent.
Weto liberałów i skomplikowany kompromis
Najsilniejszy sprzeciw wobec ogólnej podwyżki VAT zgłosiła partia MR, która stanowczo odrzuciła pomysł nowego obciążenia podatkowego dla koszyka zakupowego pracujących osób. W odpowiedzi na to weto partnerzy koalicyjni wypracowali złożone rozwiązanie zastępcze, zakładające podwyższenie VAT m.in. na usługi kulturalne oraz niektóre dania gotowe. To właśnie ten projekt został przez Radę Stanu surowo oceniony. Organ uznał, że kryteria różnicowania stawek są „bardzo niejasne, nie zawsze obiektywne i nieadekwatne”, co w jego ocenie poważnie podważa legalność propozycji i naraża ją na odrzucenie w toku prac parlamentarnych.
Rząd musi wrócić do pracy nad reformą
„Rząd będzie musiał poprawić swoją pracę” – przyznał Bart De Wever już dzień po publikacji opinii Rady Stanu. W praktyce oznacza to ponowne otwarcie dyskusji nad powszechną podwyżką VAT z 21 do 22 procent, rozwiązaniem wcześniej popieranym przez N-VA oraz Les Engagés. W tym wariancie towary i usługi pierwszej potrzeby, objęte obecnie obniżonymi stawkami 6 lub 12 procent, pozostałyby bez zmian. Dotyczy to m.in. podstawowych artykułów spożywczych, transportu publicznego, robót remontowych, wody, energii elektrycznej czy środków higieny. Wyższa stawka objęłaby natomiast wszystkie produkty i usługi opodatkowane obecnie VAT w wysokości 21 procent.
Konkretne skutki dla portfeli konsumentów
W praktyce taka zmiana oznaczałaby relatywnie niewielkie podwyżki cen poszczególnych dóbr. Sweter o cenie netto 50 euro, który dziś kosztuje 60,50 euro brutto, zdrożałby o 50 centów. Sprzęt AGD sprzedawany obecnie za 100 euro brutto kosztowałby 100,83 euro, a rower wyceniany na 800 euro brutto – 806,61 euro. W przypadku samochodu o cenie 30 250 euro brutto wzrost ceny wyniósłby około 250 euro.
Ekonomiści: najlepsza z dostępnych opcji, ale z zastrzeżeniami
Szacowane wpływy z powszechnej podwyżki VAT, sięgające 1,484 miliarda euro, są ponad trzykrotnie wyższe niż 475 milionów euro, których oczekiwano po reformie obejmującej sektor rozrywki i dania na wynos. Ma to znaczenie w kontekście wypowiedzi De Wevera, który podczas weekendowych wystąpień telewizyjnych ostrzegał, że dotychczasowe oszczędności „nie są jeszcze wystarczające” i w bieżącym roku konieczne będzie znalezienie dodatkowych trzech do czterech miliardów euro.
Ekonomista Etienne de Callataÿ, wykładowca Uniwersytetu w Namur, ocenił powszechną podwyżkę VAT jako „dobry pomysł, bo jest to opcja mniej zła niż wiele innych”, zwłaszcza w porównaniu z „fabryką absurdów”, jaką – jego zdaniem – stworzyła koalicja Arizona. Dotychczasowe propozycje uderzały bowiem wybiórczo w niektóre branże, takie jak festiwale muzyki pop i rockowej, oraz w określone produkty, jednocześnie faworyzując żywność wysoko przetworzoną kosztem potraw przygotowywanych w domu. Eksperci prawa podatkowego Mark Delanote (UGent) i Marc Bourgeois (ULg) podkreślają, że powszechna podwyżka VAT jest rozwiązaniem najbardziej neutralnym, ponieważ nie wpływa na decyzje konsumentów dotyczące wyboru jednych produktów kosztem innych.
Ukryty koszt podwyżki – mechanizm indeksacji
Specjaliści zwracają jednak uwagę, że proste kalkulacje mogą być mylące. W przypadku VAT 1 + 1 rzadko równa się 2. Choć podwyżka podatku na pierwszy rzut oka oznacza wyższe wpływy budżetowe, w praktyce mechanizm jest znacznie bardziej złożony. Wzrost VAT prowadzi do wzrostu cen, który przedsiębiorstwa tylko częściowo biorą na siebie, obniżając swoje marże. Pozostała część kosztów przerzucana jest na konsumentów, co przyspiesza osiągnięcie progu indeksu zdrowia, stanowiącego podstawę waloryzacji płac w sektorze prywatnym i publicznym oraz świadczeń socjalnych.
Jak podkreśla profesor Benoît Bayenet (ULB), przewodniczący Centralnej Rady Gospodarczej, ostateczny efekt budżetowy podwyżki VAT jest więc niższy niż efekt brutto, ponieważ wyższe dochody podatkowe są częściowo neutralizowane przez rosnące wydatki państwa. Innymi słowy, to co budżet zyskuje po jednej stronie, w pewnym stopniu oddaje po drugiej. Chyba że mechanizm indeksacji zostałby ograniczony – a jak zauważa Mark Delanote, zapowiedzi dwóch częściowych skoków indeksowych sugerują, że Bart De Wever bierze już taki scenariusz pod uwagę, chcąc uniknąć pełnego przełożenia podwyżki VAT na przyszłe wydatki publiczne.