Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) zapowiedziała, że chce znieść obowiązek wykonywania przeglądu technicznego przy zmianie właściciela używanego samochodu. Sama możliwość przeprowadzenia takiej kontroli ma jednak pozostać – zniknąć ma wyłącznie wymóg prawny, który dziś warunkuje przeniesienie własności pojazdu. Zapowiedź wywołuje pytania o bezpieczeństwo osób kupujących auta z drugiej ręki, choć minister podkreśla, że kluczowe instrumenty ochrony konsumentów – w tym system Car-Pass – mają pozostać bez zmian.
Co dokładnie ma się zmienić?
Obecnie w Belgii każdy samochód przed sprzedażą musi przejść obowiązkowy przegląd techniczny, jeśli ma dojść do zmiany właściciela. Bez pozytywnego wyniku tej kontroli pojazdu nie da się oficjalnie przepisać na nowego nabywcę. Annick De Ridder ocenia jednak, że taki wymóg nie ma już logicznego uzasadnienia.
„Zamierzamy znieść obowiązek przeglądu przy sprzedaży auta używanego. Nie likwidujemy samego przeglądu, lecz jego obligatoryjny charakter. Samochód nie staje się przecież mniej bezpieczny tylko dlatego, że zmienia się nazwisko na dowodzie rejestracyjnym. Stan pojazdu jest albo sprawdzony, albo nie” – wyjaśniła minister w parlamencie flamandzkim.
Sedno reformy polega więc na rozdzieleniu przeglądu technicznego od procedury sprzedaży. Kontrole nadal mają być dostępne, a każdy, kto chce mieć pewność co do stanu auta, będzie mógł zlecić taką ocenę. Przestanie ona jednak być automatycznym warunkiem prawnym sfinalizowania transakcji.
Czy kupno używanego auta stanie się mniej bezpieczne?
Planowana zmiana może niepokoić część osób, które rozważają zakup samochodu z drugiej ręki. Do tej pory obowiązkowy przegląd oznaczał dla kupującego oficjalny dokument potwierdzający stan techniczny pojazdu w momencie sprzedaży. Dla wielu nabywców było to dodatkowe zabezpieczenie, ograniczające ryzyko, że ukryte usterki wyjdą na jaw dopiero po podpisaniu umowy.
Jeśli obowiązek zniknie, większy ciężar weryfikacji stanu technicznego spadnie na kupującego i sprzedającego. W praktyce może to oznaczać, że profesjonalni sprzedawcy i salony samochodowe będą wykonywać przeglądy dobrowolnie, by budować zaufanie klientów. Przy transakcjach między osobami prywatnymi liczba takich kontroli może natomiast spaść. Nie musi to jednak automatycznie przełożyć się na wzrost liczby niebezpiecznych pojazdów na drogach.
Car-Pass pozostaje ważnym zabezpieczeniem
Reforma nie ma naruszyć jednego z najważniejszych mechanizmów ochrony kupujących – systemu Car-Pass. To rozwiązanie rejestruje przebieg pojazdów i jest federalnym narzędziem walki z oszustwami polegającymi na cofaniu licznika kilometrów, uznawanymi za jedną z największych bolączek rynku aut używanych.
Annick De Ridder wyraźnie zapewniła, że nie planuje likwidacji Car-Pass. „Nie chcę znosić Car-Pass, ponieważ zdecydowanie dowiódł swojej przydatności. Musimy znaleźć sposób na jego kontynuację – czy to za pośrednictwem warsztatów samochodowych, czy systemu internetowego. Na stole leży kilka możliwych rozwiązań” – powiedziała.
Co reforma oznacza dla kupujących?
Jeżeli zapowiadane zmiany wejdą w życie, osoby kupujące używane auta we Flandrii będą musiały wykazać się większą samodzielnością przy sprawdzaniu stanu technicznego pojazdu. Jeszcze większego znaczenia nabiorą wtedy książka serwisowa, faktury za naprawy oraz aktualny Car-Pass. Można też oczekiwać, że profesjonalni dealerzy będą dobrowolnie oferować przegląd techniczny przy sprzedaży, traktując go jako dodatkowy argument w oczach klientów.
Z perspektywy nabywców kluczowe wnioski z zapowiadanej reformy są następujące: przegląd techniczny jako usługa nie znika, Car-Pass ma zostać utrzymany, a konsumenci nadal będą mieli narzędzia, by się zabezpieczyć. Zmieni się natomiast to, że przegląd nie będzie już ustawowym warunkiem transakcji – stanie się decyzją stron.