Gandawa jako pierwsze miasto w Belgii zdecydowała się na iluminację ulic z okazji Ramadanu, co wywołało szeroką debatę polityczną. Pomysł wyszedł od około stu lokalnych przedsiębiorców, którzy samodzielnie sfinansują dekoracje świetlne na dwóch handlowych ulicach miasta. Tegoroczny Ramadan rozpocznie się w piątek 13 lutego. Podczas gdy część polityków wyraża poparcie dla inicjatywy, wskazując na solidarność z liczną wspólnotą muzułmańską, inni ostro ją krytykują, uznając ją za zagrożenie dla neutralności przestrzeni publicznej oraz tradycji judeochrześcijańskich.
Handlowe ulice w świątecznej oprawie
Za kilka tygodni rozpocznie się Ramadan, czyli miesiąc postu, podczas którego muzułmanie powstrzymują się od jedzenia i picia od świtu do zmierzchu. Jak informuje dziennik Het Laatste Nieuws, mieszkańcy Gandawy po raz pierwszy w historii Belgii zobaczą iluminacje związane z tym okresem. Dwie ulice handlowe – Bevrijdingslaan-Phoenixstraat oraz Wondelgemstraat – będą codziennie wieczorem, w czasie iftaru, czyli posiłku kończącego dzienny post, rozświetlane dekoracjami świetlnymi.
Przedstawiciel lokalnej listy Voor Gent, Joris Vandenbroucke, tłumaczy decyzję miasta o wydaniu zgody na projekt. Podkreśla, że skoro około stu przedsiębiorców chce zamontować iluminacje w ważnym dla handlu okresie i finansuje je z własnych środków, nie ma podstaw do odmowy. Zaznacza, że obowiązują ich te same przepisy co innych handlowców, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa i natężenia światła. Porównuje także inicjatywę do iluminacji noworocznych w centrum miasta, argumentując, że jeśli takie działania mogą wspierać lokalny handel, nie ma powodu, by je blokować.
Poparcie i nadzieja na rozszerzenie inicjatywy
Inicjatywa Gandawy spotkała się z entuzjastyczną reakcją części polityków. Brukselski deputowany Fouad Ahidar z Team Fouad Ahidar określił ją jako gest solidarności i otwartości wobec wydarzenia, które gromadzi wielu mieszkańców. Przypomniał, że podobne iluminacje od lat funkcjonują w Londynie, a jego zdaniem podobne działania mogłyby dotyczyć również innych świąt religijnych, takich jak Chanuka. Zwrócił przy tym uwagę, że ulice są już dekorowane światłami z okazji Bożego Narodzenia, a wszystkie te religie są w Belgii oficjalnie uznane.
Ahidar zaznaczył także, że islam jest obecny w Europie od wieków i nie powinien być traktowany jako coś obcego. Wyraził jednocześnie nadzieję, że inne gminy, w tym Jette, pójdą w ślady Gandawy, oceniając, że Bruksela pozostaje w tej kwestii w tyle.
Do idei iluminacji na Ramadan powrócił również były sekretarz stanu Pascal Smet, który już w 2023 roku, po wizycie w Londynie, proponował podobne rozwiązanie dla Brukseli. Jego zdaniem światła w przestrzeni publicznej wnoszą ciepło i nadzieję, szczególnie w okresach, gdy szybko zapada zmrok. Argumentuje, że skoro iluminacje są powszechne w okresie Bożego Narodzenia, można je rozważać także przy innych okazjach, takich jak Ramadan, Walentynki czy Karnawał.
Ostra krytyka i obrona tradycji
Zdecydowany sprzeciw wobec projektu wyraził przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez. Jego zdaniem inicjatywa jest nie do przyjęcia, ponieważ prowadziłaby do konieczności organizowania iluminacji z okazji wszystkich świąt religijnych różnych społeczności. Podkreślił, że sprzeciw nie wynika z kwestii wyznaniowych, lecz z zasady neutralności państwa. Zaznaczył również, że Belgia opiera się na tradycji judeochrześcijańskiej, którą należy chronić. Wskazał przy tym, że w krajach muzułmańskich nie spotyka się szopek bożonarodzeniowych i nie ma powodów, by rezygnować z własnych tradycji.
Bruksela bez planów zmian
Władze Brukseli zapewniają, że na razie nie planują podobnych działań. Jeden z radnych i przewodniczący CPAS/OCMW w Brukseli podkreślił, że jako liberał opowiada się za neutralnością przestrzeni publicznej. Zaznaczył jednocześnie, że iluminacje noworoczne nie odnoszą się bezpośrednio do Bożego Narodzenia, a szopki bożonarodzeniowe, choć są elementem wielowiekowej tradycji, nie powinny prowadzić do wprowadzania nowych symboli religijnych w przestrzeni publicznej.
Decyzja władz Gandawy spotkała się również z ostrą reakcją Vlaams Belang, który określił ją jako kolejny przykład islamizacji przestrzeni publicznej, tym razem realizowanej przy współpracy z lokalnymi władzami.