Mężczyzna, który w poniedziałek zabarykadował się we własnym mieszkaniu przy placu Jean Jacobs w Brukseli, a następnie je podpalił, zmarł na miejscu. Informację tę w czwartek potwierdziła prokuratura brukselska. Do dramatycznego zdarzenia doszło w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Sprawiedliwości.
Jak przekazała rzeczniczka prokuratury w Brukseli Laura Demullier, policja została wezwana do interwencji w poniedziałek 2 lutego około godziny 13:45. Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który zabarykadował się w mieszkaniu przy placu Jean Jacobs. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że był on uzbrojony w nóż i kierował groźby pod adresem policjantów obecnych na miejscu.
Pożar i ewakuacja budynku
Po przybyciu służb mężczyzna podpalił mieszkanie, w którym przebywał. Z uwagi na zagrożenie cały budynek został natychmiast ewakuowany, natomiast mężczyzna pozostał wewnątrz płonącego lokalu. Na miejsce wezwano straż pożarną, która rozpoczęła akcję gaśniczą.
Po opanowaniu pożaru strażacy odnaleźli mężczyznę nieprzytomnego. Pomimo podjętych czynności ratunkowych nie udało się go uratować. Zgon stwierdzono na miejscu zdarzenia. Prokuratura poinformowała, że nie było innych poszkodowanych, choć podczas interwencji jeden z policjantów doznał zatrucia dymem. Jego stan nie zagrażał jednak życiu.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Prokuratura została niezwłocznie poinformowana o zdarzeniu i poleciła przeprowadzenie szczegółowych oględzin miejsca tragedii. Na plac Jean Jacobs skierowano laboratorium federalnej policji sądowej, a także biegłego z zakresu pożarnictwa oraz lekarza medycyny sądowej.
Zadaniem ekspertów jest ustalenie dokładnych okoliczności śmierci mężczyzny oraz przyczyn pożaru. Według wstępnych informacji wszystko wskazuje na to, że ogień został wzniecony celowo przez samego mężczyznę.