Operator telekomunikacyjny Telenet nie może swobodnie posługiwać się w reklamach określeniami „fiber”, „fibre” ani „glasvezel” (światłowód). Powodem jest fakt, że oferowana usługa opiera się na sieci mieszanej, a nie na pełnym połączeniu typu „fiber to the home” (FTTH) doprowadzonym bezpośrednio do domu. Tak orzekł sąd gospodarczy w Antwerpii w postępowaniu w trybie pilnym, rozpatrując pozew złożony przez konkurencyjnego operatora Proximus.
Obie firmy inwestują obecnie w rozwój sieci światłowodowej FTTH, prowadzonej aż do modemu użytkownika. W przypadku Telenet sieć wciąż ma jednak charakter hybrydowy: na większości trasy wykorzystywany jest światłowód, natomiast na ostatnich kilkudziesięciu metrach sygnał dociera do klienta za pośrednictwem kabla koncentrycznego. To właśnie ta cecha infrastruktury stała się podstawą zarzutów Proximus wobec używania przez Telenet terminu „światłowód”.
Sąd gospodarczy uznał, że stosowanie przez Telenet wskazanych określeń wprowadza w błąd zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorstwa, ponieważ oferta dotyczy połączenia hybrydowego, a nie pełnego FTTH. W opinii sądu może to skłaniać klientów do decyzji, których w innych okolicznościach by nie podjęli, co narusza zasady uczciwej konkurencji na rynku.
W konsekwencji sąd zakazał Telenet używania tych trzech terminów w komunikacji reklamowej pod groźbą kar finansowych, których łączna wysokość może sięgnąć maksymalnie 1 miliona euro.
Praktyka „przynęty” w reklamach
W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że samo użycie słowa „fiber” nie musi być błędne, jednak kluczowy jest kontekst. Sędzia odwołał się m.in. do narzędzia Fibercheck, udostępnianego przez Telenet, które informuje użytkowników, czy pod danym adresem możliwe jest podłączenie pełnego FTTH. Zwrócono uwagę, że obecnie jedynie bardzo niewielka część terytorium Belgii jest objęta światłowodową siecią Telenet, a pełne wdrożenie planowane jest dopiero na 2038 r.
Zdaniem sądu tworzenie wrażenia, że konsumenci mogą powszechnie korzystać z połączenia światłowodowego, podczas gdy w praktyce dotyczy to niewielkiej grupy użytkowników, stanowi wprowadzającą w błąd praktykę rynkową określaną jako „przynęta”. Dodatkowo narzędzie Fibercheck, które mogłoby precyzować sytuację, pojawia się w procesie decyzyjnym zbyt późno, gdy konsument jest już mentalnie skłonny do zawarcia umowy.
Sąd uznał więc, że użycie terminu „fiber” w zakwestionowanych przekazach reklamowych jest mylące. Dla zachowania przejrzystości reklama mogłaby posługiwać się tym określeniem dopiero po pozytywnym wyniku Fibercheck dla konkretnego adresu. Reklamowanie „fiber” bez rozróżnienia wobec wszystkich konsumentów zostało uznane za nieuczciwą praktykę rynkową.
Reakcje Telenet i Proximus
Telenet przyjął wyrok z zaskoczeniem. „Ze zdziwieniem zapoznaliśmy się z decyzją sądu i będziemy ją dalej analizować” – poinformowała spółka w krótkim oświadczeniu.
Proximus z kolei wyraził zadowolenie z rozstrzygnięcia. Operator podkreślił, że sąd potwierdził, iż komunikacja marketingowa Telenet dotycząca światłowodu wprowadza konsumentów w błąd i szkodzi interesom konkurencji. Przedstawiciele Proximus zwrócili uwagę, że już wcześniej byli zaskoczeni używaniem określenia „fiber” do opisywania produktów opartych na sieci niebędącej w całości światłowodową. Wyrok sądu gospodarczego potwierdza tym samym stanowisko Proximus i wpisuje się w linię orzeczniczą zapoczątkowaną wcześniejszą decyzją sądu apelacyjnego w Antwerpii w sprawie przeciwko Orange Belgium.
Proximus wygrał podobną sprawę z Orange Belgium w postępowaniu apelacyjnym w kwietniu ubiegłego roku.