Akcje firm z sektora oprogramowania na całym świecie odnotowują od wczoraj gwałtowne spadki. Inwestorzy obawiają się, że nowe narzędzia oparte na sztucznej inteligencji mogą w krótkim czasie gruntownie zmienić cały rynek. Skala reakcji jest na tyle duża, że analitycy zaczęli mówić już o „SaaSpocalypsie”. Czy te obawy rzeczywiście mają solidne podstawy? Oto cztery kluczowe pytania i odpowiedzi dotyczące trwającej giełdowej burzy.
Wczoraj w ciągu dnia akcje takich firm jak Adobe, ServiceNow, Intuit, Trend Micro czy Salesforce zanotowały wyraźne spadki. Wkrótce fala wyprzedaży objęła także duże przedsiębiorstwa świadczące usługi informatyczne, m.in. Capgemini, Infosys oraz Tata Consultancy Services.
Pod presją znalazły się również wielkie fundusze inwestycyjne, takie jak KKR, Blackstone czy Blue Owl Capital, które same posiadają silną ekspozycję na sektor oprogramowania. Skala sprzedaży akcji była tak duża, że wśród analityków szybko pojawiło się określenie „SaaSpocalypse”, opisujące potencjalnie przełomowy moment dla spółek oferujących oprogramowanie jako usługę (SaaS). W tym modelu rozwiązania informatyczne są udostępniane i utrzymywane przez internet, zamiast być instalowane lokalnie na komputerach i serwerach.
Łączna utrata wartości rynkowej sięgnęła wczoraj niemal 300 miliardów dolarów. Dzisiejsze notowania pokazują, że fala wyprzedaży nie wygasła i nadal się utrzymuje.
Skąd wzięła się obecna panika?
Bezpośrednim impulsem były ostatnie zapowiedzi firm rozwijających sztuczną inteligencję, takich jak OpenAI, znana z ChatGPT, oraz Anthropic, twórca Claude’a. Obie spółki zaprezentowały w ostatnich dniach tzw. narzędzia agentyczne, czyli rozwiązania AI zdolne do samodzielnego wykonywania złożonych zadań na podstawie minimalnych instrukcji.
W przypadku Anthropica chodzi m.in. o narzędzie Cowork, które może przejmować zadania wykonywane dotąd przez prawników korporacyjnych, takie jak badania prawne czy analiza umów. To tłumaczy, dlaczego spadki dotknęły nie tylko sektor SaaS, lecz także dostawców specjalistycznego oprogramowania prawniczego, w tym Thomson Reuters, RELX, Wolters Kluwers oraz Legalzoom.com.
Kierunek rozwoju tzw. agentycznej AI jest widoczny już od pewnego czasu, jednak dzięki działaniom OpenAI i Anthropica narzędzia te stały się nagle szeroko dostępne. – To właśnie rodzi obawy inwestorów. Takie rozwiązania mogą zastępować funkcje i stanowiska pracy oparte na powtarzalnych czynnościach – wyjaśnia Dimitri Van Landuyt, główny wykładowca informatyki biznesowej na Katolickim Uniwersytecie w Leuven.
Zdaniem inwestorów startupy AI mogą dzięki temu znacznie łatwiej konkurować z dużymi firmami SaaS, które oferują wyspecjalizowane usługi w chmurze. W efekcie zagrożony może być ich udział w rynku, a w konsekwencji także przyszłe zyski.
Czy obawy inwestorów są uzasadnione?
Wim Casteels, wykładowca IT i AI w AP Hogeschool Antwerpen, przyznaje, że niepokój rynku nie bierze się znikąd. Zwraca uwagę, że już wcześniej narzędzia takie jak Cursor czy Lovable wywołały poruszenie w świecie tworzenia oprogramowania, jednak obecna sytuacja ma znacznie większą skalę.
– Pojawia się poczucie: „To potrafi więcej, niż zakładaliśmy”. W tym sensie może to być dla agentycznej AI moment porównywalny z debiutem ChatGPT w 2022 r. dla modeli językowych – chwila, gdy technologia wychodzi z niszy i staje się realna dla szerokiego grona użytkowników – ocenia Casteels.
Jak dodaje, inwestorzy widzą duże firmy softwarowe z rozbudowanymi strukturami i tradycyjnym modelem działania, którym mogą zagrozić znacznie mniejsze organizacje, zdolne przy pomocy niewielkich zespołów oferować podobne usługi.
Zdaniem Van Landuyta sektor SaaS znalazł się w punkcie zwrotnym. Firmy muszą teraz przekonać inwestorów, że sztuczna inteligencja może stać się źródłem wzrostu, a nie czynnikiem podkopującym ich pozycję. – Wyraźnie zmienia się sposób tworzenia oprogramowania. Dla firm softwarowych kluczowym wyzwaniem jest umiejętna integracja tych zmian – podkreśla wykładowca KU Leuven.
Jak firmy softwarowe mogą odbudować zaufanie rynku?
Według Van Landuyta atutem dużych firm SaaS pozostaje ich doświadczenie oraz głęboka wiedza branżowa. – W dużych organizacjach często trzeba być w stanie dokładnie wykazać, jak przebiegał dany proces. Jeśli pojawi się błąd, musi dać się go jasno wyjaśnić.
Jest to znacznie prostsze w przypadku technologii opartych na jasno zdefiniowanych regułach. – Takie rozwiązania oferują firmy SaaS. W przypadku AI bywa to trudniejsze. Nikt nie chce, aby wyjaśnieniem problemu było stwierdzenie: „To była halucynacja naszego narzędzia AI” – zauważa Van Landuyt.
Ekspert zwraca uwagę, że nawet Anthropic podkreśla, iż wyniki generowane przez jego narzędzia nie są automatycznie prawnie wiążące i zawsze wymagają ludzkiego nadzoru. – Odpowiedzialność za rezultat musi ponosić człowiek – dodaje.
Jak zaznacza Van Landuyt, nadal brakuje twardych dowodów na to, że rozwiązania Anthropica dostarczają konsekwentnie w pełni poprawnych rezultatów. – Przed nami jeszcze bardzo dużo pracy związanej z ich weryfikacją i udoskonalaniem.
Podobne stanowisko zaprezentował Jensen Huang, prezes Nvidii, producenta chipów wykorzystywanych w systemach AI, który dziś rano odniósł się do giełdowej paniki. – Panuje przekonanie, że przemysł softwarowy chyli się ku upadkowi i zostanie zastąpiony przez AI. To najbardziej nielogiczna rzecz na świecie, a czas to pokaże – stwierdził.