W rządzie Regionu Stołecznego Brukseli doszło do serii rezygnacji z kontrowersyjnych dodatków mieszkaniowych, które od ponad dwudziestu lat przysługiwały członkom egzekutywy na mocy rozporządzenia z 2001 r. Sprawa nabrała szczególnego rozgłosu, gdy ujawniono, że jedynym ministrem nadal korzystającym z tych świadczeń pozostaje Dirk De Smedt z partii Anders, pełniący funkcję ministra budżetu i znany z deklarowanego przywiązania do dyscypliny finansowej. Informacje te ujrzały światło dzienne podczas posiedzenia komisji finansów Parlamentu Brukselskiego, na którym partia PTB przedstawiła szczegóły dotyczące praktyki wypłacania dodatkowych wynagrodzeń członkom rządu. Łączna wartość obu dodatków wynosi 1 650 euro miesięcznie, co – według PTB – przekracza średni koszt najmu dwupokojowego mieszkania w Brukseli.
Geneza dodatków i presja polityczna
System dodatkowych świadczeń dla ministrów regionalnych został ustanowiony rozporządzeniem przyjętym w 2001 r., gdy urząd ministra-prezydenta Regionu Stołecznego Brukseli sprawował François-Xavier de Donnea. Obowiązujące od tamtej pory przepisy przewidują możliwość ubiegania się przez członków rządu o dwa dodatki: 400 euro miesięcznie tytułem zwrotu kosztów mieszkaniowych oraz 1 250 euro jako rekompensatę wydatków związanych z zatrudnieniem personelu domowego.
W lipcu partia PTB rozpoczęła intensywną kampanię na rzecz likwidacji tego systemu. Lewicowa formacja złożyła w Parlamencie Brukselskim rezolucje domagające się całkowitego zniesienia obu dodatków, argumentując, że stanowią one nieuzasadniony przywilej w sytuacji, gdy wielu mieszkańców Brukseli zmaga się z rosnącymi kosztami życia i trudnościami na rynku mieszkaniowym.
Rezygnacje ministrów i jeden wyjątek
Presja polityczna i narastająca debata publiczna przyniosły wymierne skutki. Ministrowie rządu brukselskiego zaczęli stopniowo rezygnować z pobierania kontrowersyjnych dodatków, choć tempo podejmowania decyzji różniło się w zależności od osoby. Ostatecznie większość członków rządu zadeklarowała odstąpienie od tych świadczeń.
Już wcześniej ministrowie z partii Ecolo, Barbara Trachte i Alain Maron, nie składali wniosków o przyznanie dodatków, konsekwentnie odmawiając korzystania z tego rozwiązania od początku kadencji. We wtorek po południu minister-prezydent Rudi Vervoort z Partii Socjalistycznej potwierdził, że siedmiu z ośmiu ministrów regionalnych zrezygnowało z obu świadczeń.
Jak ujawniła PTB, jedynym wyjątkiem pozostaje Dirk De Smedt, który nadal pobiera zarówno dodatek mieszkaniowy, jak i rekompensatę na personel domowy. Informację tę potwierdził rzecznik ministra budżetu, odnosząc się jednocześnie do zarzutów formułowanych pod jego adresem.
Reakcje i dalsze losy systemu
Gabinet Dirka De Smedta podkreśla, że minister działa w pełni zgodnie z obowiązującymi przepisami. „Minister nie robi nic nielegalnego i korzysta wyłącznie z tego, co jest jednoznacznie przewidziane w obowiązującym prawie. Jeśli pojawia się przekonanie, że system ten powinien zostać zmieniony, jest to kwestia do rozstrzygnięcia przez nowy rząd” – przekazali przedstawiciele ministra.
Minister-prezydent Rudi Vervoort, pytany o możliwość formalnej likwidacji dodatków, nie zajął jednoznacznego stanowiska. Zaznaczył, że decyzja w tej sprawie powinna należeć do przyszłego rządu regionalnego, który zostanie powołany po kolejnych wyborach.
PTB zapowiada kontynuowanie kampanii przeciwko utrzymaniu systemu dodatkowych świadczeń, podkreślając jego wymiar symboliczny. W komunikacie partii wskazano, że 1 650 euro miesięcznie to kwota przewyższająca średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie w Brukseli, co – zdaniem ugrupowania – obrazuje dystans między klasą polityczną a codzienną rzeczywistością osób mieszkających w stolicy. Lewicowa formacja deklaruje dalsze działania na rzecz trwałego zniesienia dodatków dla przyszłych rządów regionalnych.