Rodzice Zakarii, 15-letniego chłopca podpalonego żywcem w miniony piątek na Anderlechcie, złożyli wstrząsające relacje dziennikarzom Het Laatste Nieuws. Nastolatek zdążył opowiedzieć im, co wydarzyło się tamtego wieczoru, zanim lekarze wprowadzili go w śpiączkę farmakologiczną.
Przy łóżku syna hospitalizowanego w Szpitalu Wojskowym w Neder-Over-Hembeek rodzice relacjonują przebieg dramatycznych wydarzeń. Zakaria jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej ze względu na ogromny ból spowodowany rozległymi obrażeniami. „Widzieć moje dziecko w takim stanie łamie mi serce matki” – mówi jego mama.
„Banalna” kłótnia, która przerodziła się w tragedię
W piątek wieczorem wzdłuż nabrzeża Biestebroek, zaledwie kilka metrów od domu rodziców Zakarii, doszło do sprzeczki między dwiema grupami młodzieży. Chłopiec należał do grupy liczącej sześć osób, podczas gdy po drugiej stronie było około ośmiu nastolatków. Jak zdążył opowiedzieć swojej mamie, konflikt wybuchł o „coś banalnego”, jednak młodzi postanowili jeszcze tego samego wieczoru „wyjaśnić sprawę”.
Sytuację dodatkowo pogarszał fakt, że większa grupa była uzbrojona w noże. Próba konfrontacji bardzo szybko wymknęła się spod kontroli. Jeden z nastolatków rzucił koktajl Mołotowa w plecy Zakarii, po tym jak ktoś z grupy napastników wykrzyknął: „teraz go spalcie!”.
Agresorzy natychmiast uciekli z miejsca zdarzenia. Tymczasem Zakaria, stojąc w płomieniach, desperacko próbował ugasić ogień, który błyskawicznie obejmował jego ciało, podczas gdy jego przyjaciele byli bezradni. „Zakaria krzyczał z bólu” – relacjonuje matka w rozmowie z HLN. „Czuł, jak jego skóra się topi. W panice biegał po placu, licząc, że ogień sam zgaśnie. Próbował gasić płomienie rękami, ale one również stanęły w ogniu. Nic nie działało”.
Skok do kanału w ostatniej chwili uratował mu życie
W pewnym momencie jeden z jego przyjaciół krzyknął, by skoczył do kanału, aby ugasić płomienie. Zakaria zebrał resztki sił i zrobił to w ostatniej chwili, mimo potężnego bólu i paniki. Dwóch kolegów natychmiast ruszyło mu na pomoc, wyciągając go z wody, aby nie doszło do utonięcia. „To bohaterowie” – podkreśla jego mama.
Konsekwencje ataku dla 15-latka są bardzo poważne. Jak informuje matka, lekarze przekazali, że Zakaria będzie musiał nauczyć się chodzić od nowa, a blizny pozostaną z nim do końca życia. „Nic nie usprawiedliwia tak nieludzkiego ataku na drugiego człowieka” – dodaje z rozpaczą.
Trzech nieletnich podejrzanych zgłosiło się na policję
Jak już informowano, trzech podejrzanych pochodzących z flamandzkiej peryferii zgłosiło się na policję. Wszyscy są nieletni. Jedna z adwokatek reprezentujących młodych ludzi zaangażowanych w sprawę podkreśla, że kłótnia nie miała żadnego związku z narkotykami.
Śledztwo w sprawie brutalnego ataku jest w toku i ma na celu dokładne ustalenie przebiegu oraz okoliczności zdarzenia.