We wtorkowe popołudnie służby ratunkowe zostały wezwane na dworzec Midi w Brukseli po zgłoszeniu podejrzanego dymu w rejonie stacji. Na miejsce przyjechali strażacy, jednak po kontroli okazało się, że sytuacja nie wymagała interwencji. Zdarzenie szybko wyjaśniono i nie stanowiło zagrożenia ani dla pasażerów, ani dla okolicznych mieszkańców.
Podejrzany dym okazał się normalnym zjawiskiem
Zgłoszenie dotyczące dymu wpłynęło we wtorek po południu, a służby natychmiast udały się na miejsce, by ustalić jego źródło i sprawdzić, czy istnieje ryzyko dla ludzi lub infrastruktury. Jak przekazał Walter Derieuw, rzecznik brukselskiej straży pożarnej, strażacy przeprowadzili na dworcu standardowe oględziny.
Kontrola potwierdziła, że alarm był fałszywy. Jak wyjaśnił rzecznik, chodziło o normalne wydzielanie się dymu z kotłowni. Zjawisko zostało błędnie odebrane jako potencjalne zagrożenie i doprowadziło do wezwania służb. Strażacy przygotowywali się do zakończenia działań i opuszczenia miejsca zdarzenia około godziny 17:25.
Czasowe utrudnienia w ruchu drogowym
W trakcie prowadzonej kontroli wystąpiły krótkotrwałe utrudnienia w ruchu w rejonie dworca. Na avenue Fonsny wprowadzono czasową blokadę w jednym kierunku, aby umożliwić służbom bezpieczne przeprowadzenie weryfikacji. Było to typowe działanie prewencyjne, stosowane w sytuacjach wymagających sprawdzenia zgłoszenia.
Po potwierdzeniu, że nie ma zagrożenia, ruch został przywrócony, a funkcjonowanie dworca wróciło do normy. Nie doszło do pożaru ani innego niebezpiecznego zdarzenia, a pasażerowie mogli bez przeszkód korzystać ze stacji.