Zbrodnia sprzed dwóch lat i proces pełen zwrotów
Sąd przysięgłych w Brugii uznał 75-letniego mieszkańca West-Vlaanderen winnym zabójstwa 74-letniej żony. Obrona domagała się uniewinnienia, a prokuratura wnosiła o internowanie, czyli umieszczenie oskarżonego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Ława przysięgłych nie przyjęła żadnej z tych propozycji i skazała emerytowanego nauczyciela na pięć lat pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Do zabójstwa doszło 12 kwietnia 2024 r. Mężczyzna zabił żonę młotkiem i został zatrzymany krótko po zdarzeniu. Proces przed sądem przysięgłych odbył się dwa lata później. Prokuratura od początku podkreślała, że klasyczna kara więzienia nie jest w tej sprawie właściwa i wskazywała na potrzebę leczenia oraz opieki, argumentując, że stan psychiczny oskarżonego miał się pogorszyć w późniejszym okresie.
Oskarżenie: współczucie, ale kwalifikacja jako morderstwo
Przedstawiciel oskarżenia utrzymywał, że czyn należy kwalifikować jako morderstwo i że oskarżony w pewnym momencie po zdarzeniu miał świadomość tego, co się stało. W trakcie procesu podkreślano również, że świadkowie nie przedstawiali oskarżonego w złym świetle, a prokuratura przyznawała, że w jego życiorysie trudno było znaleźć elementy obciążające, mimo że – jej zdaniem – sposób użycia narzędzia wskazywał na zamiar pozbawienia życia.
Spór o poczytalność i internowanie
Spór koncentrował się wokół poczytalności oraz tego, czy spełnione są przesłanki internowania. Biegli mieli uznać, że obecnie oskarżony jest niepoczytalny, choć w dniu zabójstwa – według ich oceny – nie było ku temu podstaw. Wskazywano, że późniejsze problemy zdrowotne, w tym poważne zdarzenia neurologiczne z listopada 2025 r., wpłynęły na jego stan.
Obrona: brak zagrożenia społecznego i ryzyka powtórzenia czynu
Obrona argumentowała, że nie można przypisać oskarżonemu winy w sensie prawnokarnym, a także że nie ma zagrożenia społecznego i ryzyka powtórzenia czynu. Podnosiła wątek braku psychozy w dniu badania po zdarzeniu, krytykowała brak ciągłości opieki medycznej w okresie osadzenia oraz wskazywała, że podczas dozoru elektronicznego u członka rodziny nie dochodziło do agresji ani konfliktów. Obrońca powoływał się również na możliwość zastosowania przepisu o nieodpartej potrzebie, opisując zdarzenie jako efekt załamania i utraty kontroli.
Wyrok: wina i poczytalność, a potem kara w zawieszeniu
Po około dwóch godzinach narad ława przysięgłych uznała oskarżonego winnym morderstwa i jednocześnie stwierdziła jego poczytalność, co oznaczało odrzucenie zarówno wniosku o uniewinnienie, jak i postulatu internowania. W konsekwencji prokuratura zażądała kary pięciu lat pozbawienia wolności, z zaliczeniem okresu tymczasowego aresztowania oraz z warunkami próby, w tym możliwością obowiązkowego leczenia.
Ostatecznie sąd i ława przysięgłych orzekły karę pięciu lat więzienia w zawieszeniu, uznając za faktycznie odbytą jedynie część związaną z tymczasowym aresztowaniem. Pozostała część kary została powiązana z warunkami próby, w tym z obowiązkiem pobytu w placówce medycznej. Po ogłoszeniu wyroku obrona zapowiedziała kontakt z rodziną skazanego, by ustalić, czy może on zamieszkać u bliskich do czasu przyjęcia do ośrodka opiekuńczego, wskazując jednocześnie, że skazany może nie mieć pełnej świadomości przebiegu procesu.