W poniedziałek rozpoczął się pięciodniowy strajk pracowników transportu publicznego w Belgii, który potrwa do piątku włącznie. Protest objął zarówno transport drogowy, jak i kolejowy. Kierowcy autobusów TEC sprzeciwiają się oszczędnościom planowanym przez rząd Walonii w związku z rewizją umowy o świadczenie usług publicznych. Z kolei związki zawodowe SNCB/NMBS, działając we wspólnym froncie, protestują przeciwko projektowi reformy kolei przygotowanemu przez ministra ds. mobilności. Już w poniedziałek rano szczególnie napięta sytuacja panowała w regionie Charleroi, gdzie pracownicy zablokowali depot w Jumet, a część z nich przystąpiła także do blokady ronda.
Depot w Jumet całkowicie sparaliżowane
Depot TEC w Jumet zostało w poniedziałek rano całkowicie unieruchomione. Jak relacjonowali dziennikarze obecni na miejscu, żaden autobus nie opuścił obiektu i wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta utrzyma się przez cały tydzień. Już około godziny 6:00 przed wjazdem do depotu ustawiły się pikiety protestujących, a pracownicy rozpoczęli palenie palet w ramach demonstracji.
Serge Delchambre, regionalny sekretarz związku CGSP w Walonii, podkreślał, że nastroje wśród załogi są wyjątkowo napięte. W sali zebrań zgromadziło się od 200 do 250 osób, a stanowisko było niemal jednomyślne. „Środków, które chcą nam narzucić, nie chcemy. To nie jest bardziej skomplikowane. Zdobycze pracownicze należą do pracowników, a próba ich odebrania to zwykła kradzież” – mówił przedstawiciel związków zawodowych.
Około godziny 8:00, po zakończeniu porannej narady, pracownicy zdecydowali się zablokować rondo Madeleine w Jumet. Ich celem było zwrócenie uwagi kierowców oraz wyjaśnienie przyczyn protestu. Następnie grupa demonstrantów skierowała się w stronę dworca kolejowego w Charleroi. Tego samego dnia zablokowane zostało również depot w Marloie, w pobliżu Marche-en-Famenne.
Ponad 80 procent kursów odwołanych
W prowincji Hainaut sieć transportowa została niemal całkowicie sparaliżowana. W rejonie Liège-Verviers w poniedziałkowy poranek odwołano ponad 80 procent zaplanowanych kursów. Jak poinformowała rzeczniczka Isabelle Tasset, łącznie 113 linii zostało całkowicie wstrzymanych, w tym wszystkie linie głównej sieci w Liège. Dziesięć linii kursowało z ograniczoną częstotliwością, natomiast 82 linie funkcjonowały normalnie.
Przewoźnik ostrzegł, że w ciągu dnia mogą pojawić się kolejne zakłócenia, zwłaszcza w przypadku blokad dróg. Pasażerowie zostali poproszeni o regularne sprawdzanie informacji w aplikacji mobilnej oraz na stronie internetowej operatora.
Spór o oszczędności i reformę
Powodem protestu kierowców TEC są planowane cięcia budżetowe w wysokości 20 milionów euro z rocznego budżetu wynoszącego 850 milionów euro. Chodzi o umowę dotyczącą zarządzania transportem publicznym, która musi zostać zrewidowana przez rząd. W ramach oszczędności miałyby zostać zniesione niektóre świadczenia przyznawane wyłącznie pracownikom TEC.
Rząd Walonii deklaruje, że jego celem jest utrzymanie monopolu na transport publiczny oraz zwiększenie oferty przewozowej. Zdaniem związków zawodowych realizacja tych założeń odbywa się jednak kosztem pracowników. Nastroje wśród protestujących wskazują na dużą determinację w kontynuowaniu akcji.
Ograniczenia na kolei – trzy czwarte pociągów IC w ruchu
W przypadku SNCB/NMBS związki zawodowe protestują wspólnym frontem przeciwko projektowi reformy kolei przygotowanemu przez ministra ds. mobilności Jeana-Luca Crucke’a. Według kolejarzy zmiany uderzają w trzy kluczowe obszary: status zatrudnienia, warunki zawierania umów oraz jakość dialogu społecznego.
Mimo strajku krajowy przewoźnik kolejowy uruchomił w poniedziałek rano tzw. serwis alternatywny, obsługiwany przez personel nieuczestniczący w proteście. W rezultacie trzy czwarte pociągów InterCity łączących największe miasta kursowało normalnie, a dwa na trzy pociągi lokalne i podmiejskie również pozostawały w ruchu. Dostępność pociągów szczytowych była natomiast bardzo ograniczona.
Pasażerowie w Liège zadowoleni z oferty zastępczej
Na głównym dworcu w Liège – Guillemins – sytuacja wskazywała, że większość pasażerów była świadoma utrudnień i wcześniej sprawdziła rozkłady jazdy. Wielu podróżnych mogło skorzystać z dostępnych połączeń. „Wszystkie pociągi, którymi dojeżdżam do pracy, kursują, więc mam szczęście. Jadę do Liers i mam co najmniej dwie alternatywy rano. Na powrót to jeden pociąg na godzinę, ale wszystko jest ogłoszone, więc nie jest źle” – mówił jeden z pasażerów.
Również student podróżujący do Namur nie zgłaszał większych problemów. „Pociągi do Brukseli kursują i nie ma żadnych kłopotów. U mnie wszystko w porządku. Z autobusami rano było trochę trudniej, ale rodzice mnie podwożą, więc dało się to rozwiązać. Spodziewałem się większej liczby odwołań” – relacjonował.
Około godziny 6:30 dworzec Guillemins był wyraźnie mniej zatłoczony niż zwykle w poniedziałkowy poranek, co sugeruje, że wielu dojeżdżających wcześniej dostosowało swoje plany do zapowiadanego strajku. Ponieważ związki zawodowe rozpoczęły protest we wspólnym froncie, przed dworcami nie ustawiono pikiet strajkowych – wszyscy uczestnicy akcji mieli spotkać się w Brukseli, na Mont-des-Arts, o godzinie 10:00.
Nie wykluczono także pojedynczych zakłóceń w STIB/MIVB, choć brukselski operator transportu publicznego nie ogłosił oficjalnego wezwania do strajku.