Podczas jednego z dyżurów w centrali alarmowej 112 w Brukseli operatorka Bouchra odebrała zgłoszenie dotyczące bezdomnego mężczyzny, który twierdził, że choruje na gruźlicę. Mimo niejednoznacznych wskazówek, jakie wcześniej otrzymał pracownik CPAS/OCMW, kobieta zdecydowała się wysłać karetkę. Sprawa pokazuje, jak skomplikowany i niepewny bywa dostęp osób bezdomnych do opieki medycznej.
Telefon od pracownika pomocy społecznej
W centrum alarmowym 112 połączenia następują jedno po drugim. Tego dnia Bouchra odebrała telefon od pracownika CPAS/OCMW. Wyjaśnił on, że tuż obok biur instytucji przebywa bezdomny mężczyzna, który twierdzi, że ma gruźlicę. Pracownik nie był pewien, jak postąpić i zapytał, czy w takiej sytuacji należy wezwać karetkę.
Reakcja operatorki była natychmiastowa. Jak zaznaczyła, jeśli ktoś jest chory i prosi o hospitalizację, nie można pozostawić go bez pomocy.
Niejednoznaczna odpowiedź z izby przyjęć
Pracownik pomocy społecznej dodał, że wcześniej skontaktowali się z izbą przyjęć jednego ze szpitali. Odpowiedź lekarza nie była jednak jednoznaczna. Według przekazanych informacji, skoro mężczyzna wie, że ma gruźlicę, to prawdopodobnie znajduje się już pod opieką medyczną, a więc nie ma potrzeby podejmowania dalszych działań.
To właśnie ta wątpliwa odpowiedź skłoniła pracownika CPAS/OCMW do kontaktu z numerem 112. Operatorka nie kryła zdziwienia, dopytując, czy rzeczywiście zasugerowano pozostawienie chorego na ulicy mimo podejrzenia gruźlicy. Rozmówca potwierdził, że przekaz lekarza był niejasny i można go było zinterpretować w taki sposób.
Kaszel z krwią rozstrzyga sprawę
Bouchra przerwała rozmowę na chwilę, by skonsultować sytuację z koleżanką, po czym wróciła do zgłoszenia. Zapytała o aktualny stan fizyczny mężczyzny. Odpowiedź była alarmująca: bezdomny intensywnie kaszlał i twierdził, że podczas kaszlu pojawia się krew.
W tym momencie operatorka nie miała już wątpliwości. Poinformowała, że nie zostawi osoby w takim stanie i natychmiast wyśle karetkę pogotowia.
Po rozmowie przyznała koleżance, że nie można ignorować takiej sytuacji. Ta z kolei zwróciła uwagę, że przypadków gruźlicy wśród osób żyjących na ulicy jest więcej, niż powszechnie się wydaje.