Parlament Regionu Stołecznego Brukseli przyjął rezolucję uznającą istnienie przemocy ginekologicznej i położniczej wobec kobiet. Decyzja ta ma istotne znaczenie, ponieważ formalne uznanie zjawiska otwiera drogę do lepszej ochrony kobiet doświadczających takich praktyk. Przyjęty tekst umożliwia także rozpoczęcie systematycznego gromadzenia danych na temat skali problemu, co do tej pory nie było prowadzone, oraz stanowi apel o większą przejrzystość praktyk medycznych w tym obszarze.
Projekt rezolucji został przedstawiony przez posłanki Ecolo, Margaux De Re i Faridę Tahar, i uzyskał niemal jednomyślne poparcie. Jedynym ugrupowaniem, które wstrzymało się od głosu, było liberalne MR. Dzień po głosowaniu Margaux De Re wyjaśniła, że według przedstawicieli MR definicja przemocy ginekologicznej i położniczej jest zbyt szeroka i idzie zbyt daleko. Posłanka zwróciła jednak uwagę, że przyjęta definicja opiera się na wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, które precyzyjnie opisują praktyki kwalifikowane jako przemoc.
Definicja oparta na standardach WHO
Za przemoc ginekologiczną i położniczą uznaje się m.in. przemoc fizyczną, poważne upokorzenia, przemoc werbalną, brak świadomej zgody pacjentki, naruszenie poufności, odmowę podania środków przeciwbólowych, rażące naruszenie intymności oraz zaniedbania prowadzące do możliwych do uniknięcia powikłań. Są to sytuacje dobrze udokumentowane zarówno w literaturze medycznej, jak i w raportach organizacji zajmujących się prawami kobiet.
„Zanim pójdziemy za daleko, mamy jeszcze spory margines, biorąc pod uwagę punkt, z którego wychodzimy” – skomentowała Margaux De Re w mediach społecznościowych. Posłanka skoncentrowała się jednak przede wszystkim na podkreśleniu znaczenia głosowania, uznając je za ważny krok naprzód w ochronie praw kobiet i przeciwdziałaniu nieakceptowalnym praktykom medycznym.
Przełom w legislacji i świadomości społecznej
Badaczka Cécilia Talavera z Wydziału Prawa i Kryminologii Uniwersytetu Wolnego w Brukseli przypomina, że ujawnianie przemocy ginekologicznej i położniczej to zjawisko stosunkowo nowe. Świadectwa kobiet zaczęły pojawiać się szerzej dopiero po wybuchu ruchu #MeToo, który stworzył przestrzeń do mówienia o różnych formach przemocy wobec kobiet. Jak podkreśla Talavera, medycyna, zwłaszcza położnictwo, często wiąże się z inwazyjnymi procedurami, dlatego kluczowe jest jasne określenie granic oraz stworzenie precyzyjnej definicji, która będzie miała wpływ na przyszłe regulacje prawne.
Przyjęty tekst zwraca także uwagę, że nie wszystkie przypadki przemocy mają charakter intencjonalny. Raport Senatu z 2024 r. wskazywał, że niektóre archaiczne protokoły i praktyki są nadal rutynowo stosowane nie ze złej woli, lecz z przyzwyczajenia lub braku regularnych szkoleń w zakresie etyki zawodowej. Część działań medycznych bywa podejmowana z myślą o efektywności technicznej, a niekoniecznie w interesie matki lub dziecka, co może prowadzić do poważnych traum psychicznych u kobiet.
Krytyka stanowiska MR
Stanowisko MR spotkało się z ostrą krytyką ze strony innych ugrupowań. Posłanka brukselskiej Partii Socjalistycznej Leila Agic oceniła, że wstrzymanie się od głosu ujawnia brak konsekwencji liberałów. Jej zdaniem MR argumentowało również, że kwestia przemocy ginekologicznej i położniczej nie leży w kompetencjach Regionu Stołecznego Brukseli, choć wcześniej popierało rezolucje dotyczące tematów wykraczających poza te kompetencje.
Wstrzymanie się MR od głosu nad dokumentem dotyczącym zdrowia i praw kobiet wywołało szeroką debatę polityczną. Pozostałe ugrupowania parlamentarne, w tym PS i Ecolo, jednoznacznie poparły inicjatywę. Dzięki temu Bruksela stała się jednym z pierwszych regionów w Belgii, który formalnie uznał przemoc ginekologiczną i położniczą na poziomie legislacyjnym.