Kilka tygodni temu doszło do ataku na budynek, w którym mieści się kancelaria adwokacka oraz prywatne mieszkanie prawniczki z palestry w Charleroi. Sprawcy rzucili w obiekt dwa koktajle Mołotowa. Choć nikt nie odniósł obrażeń, a budynek nie został uszkodzony, zdarzenie wywołało silne poruszenie w belgijskim środowisku prawniczym. Sprawa po raz kolejny uwidoczniła narastający problem gróźb i ataków wymierzonych w adwokatów oraz sędziów. Przedstawiciele palestry mówią wprost o pogłębiającym się kryzysie bezpieczeństwa i obawiają się, że bez zdecydowanej reakcji kolejne zdarzenia mogą mieć tragiczne konsekwencje.
Do ataku doszło późnym wieczorem. Dwa ładunki zapalne zostały rzucone w budynek, w którym adwokatka zarówno pracuje, jak i mieszka. Kobieta, która ze względów bezpieczeństwa chce pozostać anonimowa, potwierdziła, że koktajle Mołotowa nie spowodowały żadnych strat materialnych. Mimo braku szkód fizycznych zdarzenie pozostawiło po sobie poczucie zagrożenia. Prawniczka otrzymała wsparcie ze strony lokalnej palestry.
W związku ze sprawą zatrzymano trzy osoby – dwóch domniemanych wykonawców ataku oraz podejrzewanego zleceniodawcę. Wobec wszystkich wydano nakazy aresztowania. Motywy działania sprawców nie są na razie znane, a postępowanie pozostaje w toku.
Adwokaci jako wentyl frustracji społecznej
Thierry L’Hoir, dziekan palestry w Charleroi, mówi o głębokim niepokoju panującym w środowisku prawniczym. Jak podkreśla, atak na jednego z adwokatów jest odczuwany jako uderzenie w całą wspólnotę zawodową. Zdarzenia tego typu rodzą pytania o ich źródło oraz o to, czy prawnicy nie stają się łatwym celem dla cudzej agresji i niezadowolenia.
Zdaniem przedstawicieli zawodu atak wpisuje się w coraz bardziej napiętą atmosferę wokół wymiaru sprawiedliwości. Laura Glorieux, adwokatka karna praktykująca w Charleroi od kilku lat, sama doświadczyła gróźb w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych. W 2024 r., gdy broniła mężczyzny podejrzanego o przetrzymywanie pasierba w zamkniętym pomieszczeniu, otrzymywała anonimowe wiadomości zawierające brutalne groźby fizycznej napaści oraz wyrządzenia jej krzywdy podobnej do tej, jakiej doświadczyło dziecko.
Brak zrozumienia roli obrońcy
Mimo presji i gróźb Glorieux zdecydowała się zgłosić sprawę odpowiednim służbom i kontynuować pracę w zawodzie. Jej zdaniem u podstaw takich zachowań leży niezrozumienie roli adwokata w systemie prawnym. Jak podkreśla, coraz częściej zaciera się granica między obrońcą a osobami, których reprezentuje. Tymczasem obowiązkiem adwokata jest obrona praw klienta, nawet jeśli zarzucane mu czyny lub prezentowane stanowisko są sprzeczne z osobistymi przekonaniami prawnika.
W codziennej praktyce groźby słowne stały się powszechne, zwłaszcza na salach sądowych, gdzie rozprawy bywają zakłócane przez rozgniewanych obywateli. Zdarza się również, że przemoc przybiera formę fizyczną. Thierry L’Hoir przypomina niedawny przypadek napaści na adwokata wewnątrz pałacu sprawiedliwości. Jak zauważa, prawnik coraz częściej staje się swoistym piorunochronem dla gniewu i frustracji, co jest zjawiskiem całkowicie niedopuszczalnym.
Obawy przed presją zorganizowanej przestępczości
Oprócz agresji ze strony części społeczeństwa palestry obawiają się również rosnącej presji ze strony zorganizowanych grup przestępczych. Yves Demanet, adwokat karny i członek rady palestry, ostrzega przed możliwą stopniową eskalacją metod zastraszania. Jego zdaniem proces ten może zaczynać się od prób korupcji, a następnie przeradzać się w groźby i działania odwetowe, także wobec rodzin sędziów i prokuratorów.
Według Demaneta celem takich działań może być wywarcie presji psychicznej poprzez zastraszanie osób najbliższych przedstawicielom wymiaru sprawiedliwości. Adwokat nie wyklucza, że w skrajnych przypadkach może to prowadzić do bezpośrednich zamachów na życie sędziów. Te obawy wzmacniają apel środowiska prawniczego o pilne wzmocnienie ochrony adwokatów i sędziów. Tymczasem śledztwo dotyczące ataku koktajlami Mołotowa w Charleroi jest nadal prowadzone.