Aby przeciwdziałać głębokim nierównościom w dostępie do opieki zdrowotnej w stolicy, dyrektor generalny federacji instytucji zdrowotnych Gibbis, Karel Van De Sompel, apeluje o stworzenie lokalnych centrów społecznych. W sytuacji narastającej niepewności socjalnej w Brukseli, której skutkiem jest odkładanie leczenia i pogarszanie się stanu zdrowia mieszkańców, Gibbis przedstawił długofalową wizję organizacji systemu opieki zdrowotnej do 2050 roku. Jej głównym celem jest przybliżenie usług zdrowotnych do realnych potrzeb mieszkańców poprzez tworzenie centrów community, osadzonych w poszczególnych dzielnicach.
Różnice w średniej długości życia w Brukseli są dziś uderzające. W skrajnych przypadkach sięgają nawet sześciu lat między dwiema gminami. Jak podkreśla Van De Sompel, zanim zacznie się je tłumaczyć, należy je jednoznacznie potępić. Jego zdaniem nie do przyjęcia jest fakt, że dziecko urodzone w jednej brukselskiej gminie może statystycznie żyć kilka lat krócej niż dziecko z innej części miasta wyłącznie z powodu miejsca zamieszkania. Przyczyny tej sytuacji są znane od dawna i mają przede wszystkim charakter społeczno-ekonomiczny.
Trudna sytuacja materialna wpływa bezpośrednio na zachowania zdrowotne. Osoby mające problem z domknięciem domowego budżetu znacznie częściej odkładają wizyty u lekarza czy realizację recept. Istotną rolę odgrywają także warunki środowiskowe i mieszkaniowe. Gminy gęsto zurbanizowane, bardziej narażone na zanieczyszczenia oraz charakteryzujące się gorszym standardem mieszkań, notują wyraźnie gorsze wskaźniki zdrowotne.
Reformy socjalne a zdrowie mieszkańców
W tym kontekście dyrektor Gibbis wyraża poważne obawy wobec reform socjalnych będących obecnie w toku, zwłaszcza dotyczących ograniczenia zasiłków dla osób bezrobotnych. Jak zaznacza, duża liczba mieszkańców Brukseli straci w wyniku tych zmian swoje świadczenia, a CPAS/OCMW nie będą w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb. W konsekwencji wzrośnie niepewność socjalna, co nieuchronnie odbije się na zdrowiu tych osób.
Van De Sompel podkreśla, że odkładanie leczenia prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia i do rozwoju chorób wymagających później kosztownego i intensywnego leczenia. Z tego powodu oszczędności budżetowe wynikające z reformy mogą zostać zneutralizowane przez jej ukryte koszty zdrowotne, szczególnie dotkliwe w regionie stołecznym.
Ambitny cel na 2050 rok
Mimo tych wyzwań Gibbis deklaruje chęć całkowitego zlikwidowania różnic w średniej długości życia w Brukseli do 2050 roku. Zdaniem dyrektora jest to cel ambitny, ale możliwy do osiągnięcia. Jak zaznacza, podobne różnice udało się ograniczyć w innych krajach europejskich, takich jak Szwecja czy Włochy.
Warunkiem powodzenia jest jednak szerokie poparcie polityczne i uznanie sektora opieki zdrowotnej za kluczowego partnera w procesie reform. Van De Sompel zwraca uwagę, że w obecnej sytuacji braku rządu brukselskiego nikt nie reprezentuje interesów ochrony zdrowia przy stole negocjacyjnym, mimo że reformy mają bezpośredni wpływ na zdrowie mieszkańców regionu.
Brakujące ogniwo w systemie
Punktem wyjścia zaproponowanej wizji jest diagnoza, że w Brukseli brakuje spójnego ogniwa łączącego poszczególne elementy systemu opieki. Istnieje wiele podmiotów pierwszej linii, ale brakuje skutecznej koordynacji między nimi, dostosowanej do zróżnicowanych potrzeb poszczególnych gmin. Co istotne, potrzeby te nie ograniczają się wyłącznie do kwestii medycznych.
Zdaniem Van De Sompela konieczne są łatwo dostępne struktury, które łączą personel medyczny z pracownikami socjalnymi, prawnymi i finansowymi. Takie rozwiązanie pozwoliłoby reagować kompleksowo na problemy mieszkańców, zamiast skupiać się wyłącznie na leczeniu objawów.
Centra społeczne jako bramy do opieki
Proponowane centra społeczne miałyby pełnić rolę lokalnych punktów wejścia do systemu opieki zdrowotnej i wsparcia socjalnego. Zakorzenione w dzielnicach, koordynowałyby działania podmiotów pierwszej linii, usprawniały kierowanie pacjentów i wzmacniały profilaktykę. Ich funkcjonowanie mogłoby również ograniczyć niepotrzebne wizyty na szpitalnych izbach przyjęć, bez tworzenia dodatkowej, kosztownej warstwy instytucjonalnej.
W centrach tych pracowaliby nie tylko lekarze rodzinni i pielęgniarki, ale także pracownicy socjalni, zdolni przyjąć mieszkańców i pokierować ich w każdej sprawie dotyczącej zdrowia lub wsparcia społecznego.
Finansowanie mimo oszczędności
Pytanie o finansowanie takich struktur w czasach ograniczeń budżetowych Van De Sompel uznaje za zasadne, lecz jego zdaniem nie przesądzające o niepowodzeniu projektu. Jeśli wizja rozwoju opieki zdrowotnej do 2040 lub 2050 roku będzie jasna i wspólna, możliwe będzie racjonalne ukierunkowanie inwestycji. Kluczowa będzie koordynacja działań, a nie same nakłady finansowe.
Dyrektor Gibbis przekonuje, że lepsza prewencja i sprawniejsza opieka przyniosą w dłuższej perspektywie realne oszczędności dla systemu, które zrekompensują początkowe koszty. Bez wspólnej strategii i politycznego zaangażowania realizacja tych założeń pozostanie jednak, jego zdaniem, niemożliwa.