Andrew V. (37 lat) przejął w poniedziałek rano pełną odpowiedzialność za śmiertelny pożar domu w Puurs-Sint-Amands, w którym zginęły jego dzieci. Przemawiając przed sądem przysięgłych w Antwerpii, powiedział ze łzami w oczach: „Nie ma o tym dyskusji, jestem jedynym winnym”. Ława przysięgłych ma wkrótce wypowiedzieć się w sprawie jego winy.
Oskarżony poprosił o głos tuż przed rozpoczęciem mowy prokuratora generalnego dotyczącej odpowiedzialności karnej. Przyznał, że miniony tydzień był dla niego wyjątkowo trudny. Jak mówił, niemal nie spał, a przebieg procesu i zeznania świadków mocno na nim ciążyły.
Andrew V. podkreślił, że nigdy nie chciał, aby pożar zakończył się tak tragicznymi konsekwencjami. Wyjaśniał, że w chwili zdarzenia znajdował się w bardzo złym stanie psychicznym oraz pod wpływem alkoholu i narkotyków. Jednocześnie zaznaczył, że nie traktuje tego jako usprawiedliwienia. Oświadczył, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za to, co wydarzyło się tamtego wieczoru, i przyznał, że powinien był przewidzieć obecność domowników, zwłaszcza że dzieci miały następnego dnia iść do szkoły.
„Nie chcę uniknąć kary”
Przewodniczący sądu przysięgłych Dirk Thys zapytał oskarżonego, czy jego zdaniem wystarczająco dokładnie sprawdził, czy w domu ktoś przebywa. Andrew V. odpowiedział, że powinien był zrobić to znacznie lepiej, a w razie wątpliwości nawet zapukać do drzwi. Powtórzył, że nie chce uniknąć kary i że w pełni uznaje swoją winę.
Mężczyzna odpowiada przed sądem za umyślne podpalenie domu swojej byłej żony Stefanie Brems (39 lat), znajdującego się przy Jan Hallezlaan w Puurs-Sint-Amands. W wyniku pożaru zginęły ich dzieci – ośmioletni Kyano i czteroletnia Kyara. Sama Stefanie Brems doznała ciężkich obrażeń.
Tragiczne wydarzenia z czerwca 2023 r.
Od początku procesu Andrew V. utrzymywał, że był przekonany, iż w momencie podpalenia nikogo nie było w domu. Do zdarzenia doszło w niedzielny wieczór 18 czerwca 2023 r., kiedy oskarżony wrzucił płonącą podpałkę do pudeł ze starym papierem znajdujących się w werandzie budynku.
W najbliższym czasie ława przysięgłych ma wydać werdykt w sprawie winy oskarżonego. Następnie, prawdopodobnie już następnego dnia, sąd ogłosi wyrok dotyczący wysokości kary. Sprawa ta głęboko wstrząsnęła opinią publiczną w Belgii ze względu na wyjątkowo dramatyczne okoliczności i śmierć dwojga małych dzieci w wyniku działań ich ojca.