Proces tworzenia nowego rządu w Regionie Stołecznym Brukseli ponownie napotyka poważne trudności. W czwartek przewodniczący partii Les Engagés, Yvan Verougstraete, zapowiedział rozpoczęcie pogłębionych rozmów koalicyjnych w najbliższy wtorek. Ich głównym celem ma być przygotowanie i uchwalenie budżetu regionu na 2026 r. Krótko po tej deklaracji dwie partie niderlandzkojęzyczne – CD&V oraz Open VLD – jednoznacznie odrzuciły możliwość udziału w centrolewicowej większości. Chadecy oficjalnie wybrali opozycję, a liberałowie po raz kolejny zamknęli drzwi przed planowaną koalicją.
Podwójny cios dla inicjatywy „Guinness”
Stanowisko obu ugrupowań stanowi poważne osłabienie projektu koalicyjnego nieformalnie określanego mianem „Guinness”, którego nazwa nawiązuje do rekordowej liczby partii rozważanych jako potencjalni partnerzy rządowi. W skład tej koncepcji miałyby wejść Les Engagés, PS, Ecolo, Défi, Groen oraz Vooruit. Choć CD&V dysponuje w parlamencie regionalnym tylko jednym mandatem, jego decyzja o przejściu do opozycji dodatkowo komplikuje i tak kruchą równowagę polityczną.
Szczególnie dotkliwa dla zwolenników projektu okazała się postawa Open VLD. Przewodniczący partii Frédéric De Gucht w oficjalnym komunikacie wyjaśnił, że Dirk De Smedt, ustępujący minister finansów Regionu Stołecznego Brukseli z ramienia Open VLD, zamierza w ramach rządu pełniącego bieżące obowiązki uporządkować finanse publiczne i pracować nad budżetem na 2026 r. Minister ma poszukiwać większości zarówno w rządzie, jak i w parlamencie.
Spór o budżet i deficyt
Stanowisko Open VLD jest szczególnie problematyczne dla formatora, ponieważ Yvan Verougstraete liczył na zbieżność celów z Dirkem De Smedtem. Obaj deklarują wolę uchwalenia budżetu na 2026 r. oraz ograniczenia deficytu do poziomu 1 mld euro, wobec 1,241 mld euro w roku bieżącym. Dla przewodniczącego Les Engagés była to również potencjalna droga do przyciągnięcia liberałów flamandzkich do przyszłej większości.
Wielu obserwatorów sceny politycznej podkreśla jednak, że przygotowanie pełnowartościowego budżetu w ramach rządu sprawującego jedynie bieżące funkcje jest wyjątkowo trudne. Kluczowe reformy wymagają bowiem decyzji pełnoprawnego gabinetu, a Frédéric De Gucht konsekwentnie odmawia udziału w takiej formule.
Rosnące wymagania Open VLD
Część uczestników projektu „Guinness” miała nadzieję na sygnał otwarcia ze strony Open VLD podczas noworocznego przemówienia Frédérica De Guchta, zaplanowanego na niedzielę 18 stycznia w brukselskiej sali La Madeleine. Po czwartkowym komunikacie oczekiwania te wydają się jednak bezpodstawne.
Od momentu objęcia funkcji negocjatora brukselskiego Frédéric De Gucht nie wykazywał gotowości do wejścia do większości regionalnej. Dla partii walczącej o polityczne przetrwanie we Flandrii taki krok mógłby okazać się wyborczo ryzykowny. Podobna rezerwa była widoczna już wcześniej, gdy proces formowania rządu prowadziło MR. W październiku, pod presją medialną, Open VLD zgodziło się jedynie na rozmowy dotyczące projektu budżetu przygotowanego przez ówczesnego formatora Davida Leisterha, zakładającego oszczędności na poziomie 1 mld euro, w tym co najmniej 800 mln euro trwałych cięć.
Obecnie liberałowie flamandzcy podnoszą poprzeczkę, domagając się oszczędności w wysokości 1,241 mld euro, czyli poziomu wykraczającego poza minimalne wymogi Unii Europejskiej.
Presja czasu i niepewne rozmowy
Mimo narastających trudności przewodniczący Les Engagés podtrzymuje plan wtorkowego spotkania z przedstawicielami PS, Vooruit, Groen, Ecolo oraz Défi. Ta ostatnia partia ma potwierdzić swój udział dopiero w piątek. Rozmowy mają doprowadzić do wypracowania projektu budżetu na 2026 r. do około 5 lutego, czyli w niespełna 20 dni od rozpoczęcia negocjacji.
Tak napięty harmonogram wynika z konieczności przyjęcia niezbędnych rozporządzeń przez parlament jeszcze w marcu. Pozwoliłoby to Regionowi Stołecznemu Brukseli wyjść z systemu prowizoriów budżetowych w drugim kwartale roku.
Krucha większość i głębokie podziały
Projekt koalicji „Guinness” od początku budzi kontrowersje ze względu na bardzo niepewną arytmetykę parlamentarną. Po stronie frankofońskiej przewaga potencjalnej większości wynosi zaledwie jeden mandat, natomiast po stronie niderlandzkojęzycznej większości w ogóle nie ma. Dodatkowo koalicja ta byłaby silnie zróżnicowana ideologicznie.
Zwolennicy tego rozwiązania przedstawiają je jednak jako ostatnią szansę na uniknięcie wieloletniego rządu tymczasowego w Brukseli, który mógłby funkcjonować aż do 2029 r. Ich zdaniem byłaby to koalicja „dobrej woli”, mająca uchronić region przed pogłębiającym się kryzysem finansowym.
Decyzja o próbie budowy większości bez MR wynika z frustracji wielu partii, w tym Les Engagés, postawą przewodniczącego liberałów Georges’a-Louisa Boucheza, uznawaną za konfrontacyjną i polaryzującą. W odpowiedzi na wykluczenie z rozmów MR stara się obecnie utrudniać funkcjonowanie potencjalnym partnerom projektu „Guinness” w parlamencie, składając projekty ustaw dotyczące drażliwych tematów. Jedna z ostatnich propozycji, zakładająca znaczące obniżenie kar za naruszenia przepisów strefy niskiej emisji, stawia w trudnej sytuacji zwłaszcza PS.
Bruksela w politycznym impasie
Sytuacja polityczna w Brukseli pozostaje otwarta i żaden scenariusz nie może zostać wykluczony, włącznie z brakiem budżetu na 2026 r. Coraz częściej pojawiają się również spekulacje o możliwości powołania rządu mniejszościowego po stronie niderlandzkojęzycznej.
Ogłaszając przejście do opozycji, CD&V zaznaczyło jednocześnie gotowość do złożenia podpisu pod instalacją nowego rządu. W Brukseli wymaga ona większości podpisów w każdym z kolegiów językowych. Do takiego rozwiązania droga pozostaje jednak daleka. Polityczny impas w stolicy trwa nieprzerwanie od wyborów z 9 czerwca 2024 r.