Informacja o tym, że flamandzka minister mieszkalnictwa Melissa Depraetere z partii Vooruit musi wcześniej rozpocząć urlop macierzyński ze względów medycznych, wywołała falę ostrych i często obraźliwych komentarzy w mediach społecznościowych. Wypowiedzi sugerujące, że „minister nie zna prawdziwego stresu” lub że „w sektorze prywatnym byłoby to nie do pomyślenia”, spotkały się z gwałtowną reakcją ze strony polityków, a także skłoniły ekspertów do analizy źródeł tej agresji.
Politycy odpowiadają na falę hejtu
Przewodniczący partii Vooruit Conner Rousseau nazwał autorów negatywnych wpisów „żałosnymi nieudacznikami”. Flamandzka minister Zuhal Demir z N-VA mówiła o „złośliwych potworach”, a mąż minister Depraetere, Kenneth Vermeulen, określił internetowych krytyków mianem „pustogłowych trolli”.
Dlaczego jednak informacja o konieczności odpoczynku z powodu zagrożonej ciąży wywołała aż tak silne emocje? Filozofka polityczna Tinneke Beeckman wskazuje, że przyczyn jest kilka i nie ograniczają się one wyłącznie do samej osoby minister.
Media społecznościowe i narastające frustracje
Zdaniem ekspertki istotną rolę odgrywa specyfika mediów społecznościowych, które sprzyjają bezosobowości i ułatwiają wyładowywanie frustracji. Kluczowe jest jednak pytanie o to, skąd te frustracje się biorą.
Beeckman zwraca uwagę, że zarówno rząd flamandzki, jak i federalny mocno akcentują narrację „praca, praca, praca”. W efekcie wiele osób ma poczucie, że są zmuszone do nieustannego wysiłku, podczas gdy politycy mogą pozwolić sobie na ochronę własnego zdrowia. Krytyka wobec Depraetere jest więc częściowo wyrazem sprzeciwu wobec elit i postrzeganego przywileju. Jak podkreśla filozofka, nie stanowi to jednak żadnego usprawiedliwienia dla personalnych ataków.
Kobiece frustracje i poczucie winy
Beeckman zaznacza również, że rozumie frustracje odczuwane zwłaszcza przez kobiety, które często nie mają możliwości zadbania o siebie w czasie ciąży w takim stopniu, jakiego by chciały. Świadomość, że minister może wcześniej przerwać pracę ze względów zdrowotnych, podczas gdy wiele kobiet nie ma takiej opcji, rodzi poczucie niesprawiedliwości.
Ekspertka wskazuje, że kobiety są bardziej podatne na poczucie winy i negatywne emocje. Często mają wrażenie, że zawodzą zarówno w pracy, jak i w życiu rodzinnym. Towarzyszy temu przekonanie, że w ciąży nie powinny okazywać słabości ani „ustępować” mężczyznom.
Męska dominacja w polityce
Polityka wciąż funkcjonuje w silnie zmaskulinizowanej kulturze. Władza bywa postrzegana jako domena mężczyzn, a społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do łączenia wysokich stanowisk politycznych z kobiecością i macierzyństwem. To sprawia, że kobiety w takich sytuacjach łatwiej stają się celem ataków.
Depraetere jest pierwszą kobietą-minister we Flandrii, która musiała przerwać pracę z powodu ciąży. Często porównuje się ją do Barta De Wevera, który publicznie podkreśla, że poświęca się wyłącznie pracy i nie prowadzi życia prywatnego. Zdaniem Beeckman takie zestawienie jest nieuczciwe i prowadzi do braku empatii wobec kobiet w polityce.
Jak podsumowuje filozofka, jeśli społeczeństwo nie potrafi okazać zrozumienia i łagodności kobiecie w ciąży, która chce chronić zdrowie swoje i dziecka, oznacza to, że granice społecznej wrażliwości zostały poważnie przekroczone.
Kobiety częściej celem ataków
Na pytanie, czy mężczyzna-polityk spotkałby się z podobną krytyką, Beeckman odpowiada, że również mógłby stać się obiektem negatywnych komentarzy. Badania pokazują jednak, że kobiety – a szczególnie kobiety o innym kolorze skóry – są atakowane szybciej i intensywniej. Aktywność trolli w takich przypadkach częściej ma na celu wykluczenie kobiet z życia publicznego.
Praca minister nie powinna być deprecjonowana, podkreśla ekspertka. Polityka to środowisko wyjątkowo konfrontacyjne, w którym negatywność przyciąga uwagę i jest stale eksponowana. Publiczne spory, takie jak te między Gwendolyn Rutten z Open VLD a Annick De Ridder z N-VA, są nieustannie obserwowane i komentowane, co dodatkowo napędza spiralę agresji.