Po zapowiedzi irlandzkiego przewoźnika dotyczącej wycofania pięciu samolotów z bazy w Charleroi, w wewnętrznych dokumentach Ryanaira pojawiła się lista pierwszych połączeń przeznaczonych do zamknięcia. Informacje te wzmacniają obawy o przyszłość lotniska Brussels South Charleroi Airport (BSCA), choć przedstawiciele związków zawodowych apelują o zachowanie spokoju i podważają skalę zagrożenia. Według linii lotniczej kluczowym powodem planowanych decyzji są rosnące obciążenia podatkowe.
Siedem kierunków przeznaczonych do likwidacji
Z informacji, do których dotarł dziennik DH, wynika, że pierwsza fala cięć obejmie siedem tras. Na liście znalazły się dwa połączenia do Rumunii – Cluj-Napoca oraz Jassy – a także Łódź w Polsce. Pozostałe kierunki to hiszpańskie Oviedo, fińskie Rovaniemi w Laponii, duńskie Billund oraz włoska Katania.
Potwierdzenie wcześniejszych obaw władz lotniska
Wskazane połączenia wpisują się w scenariusz, którego obawiało się kierownictwo BSCA. Już wcześniej sygnalizowano, że ewentualne redukcje mogą w pierwszej kolejności dotknąć trasy do Europy Wschodniej. W wielu przypadkach są to relatywnie nowe połączenia, uruchomione dwa lub trzy lata temu, które umożliwiły Ryanairowi utrzymywanie zimą 18 samolotów w Charleroi zamiast wcześniejszych 14.
W tym samym czasie konkurencyjna linia Volotea zapowiedziała uruchomienie nowego połączenia pomiędzy Brussels Airport a Oviedo – jednym z kierunków, które Ryanair planuje usunąć z siatki połączeń w Charleroi.
Planowane wycofanie pięciu samolotów
We wtorek Ryanair oficjalnie poinformował o zamiarze wycofania pięciu maszyn stacjonujących w Charleroi, co odpowiada niemal 30 procentom tamtejszej floty bazowej. Zgodnie z aktualnymi zapowiedziami proces ten ma rozpocząć się w listopadzie 2026 r., jednak termin może zostać przesunięty na kwiecień, jeśli planowany podatek gminny zacznie obowiązywać wcześniej.
Przewoźnik tłumaczy swoje decyzje szybkim i narastającym wzrostem obciążeń podatkowych, zarówno na szczeblu federalnym, jak i lokalnym. Podczas konferencji prasowej przewodniczący rady nadzorczej BSCA Gilles Samyn oraz dyrektor generalny Christophe Segaert ostrzegali, że obecna sytuacja może mieć długofalowe, strukturalne konsekwencje dla funkcjonowania lotniska, jego modelu biznesowego oraz poziomu zatrudnienia.
Związki zawodowe studzą emocje
Przedstawiciele związków zawodowych starają się tonować nastroje. Didier Lebbe, stały sekretarz CNE ds. lotnictwa, powiedział w rozmowie z dziennikiem DH, że podczas ostatniego posiedzenia rady zakładowej związkowcy pytali Ryanaira o przyszłość konkretnych tras, jednak nie uzyskali dotąd jednoznacznych odpowiedzi. Zapowiedział jednocześnie dalsze działania w celu uzyskania klarownych wyjaśnień.
Zdaniem Lebbe’a przedstawiane przez przewoźnika liczby wymagają relatywizacji. Podkreśla on, że 14 samolotów w sezonie zimowym to standardowa sytuacja, a mówienie o katastrofie i tysiącu zagrożonych miejsc pracy jest jego zdaniem przesadą. Działania Ryanaira określa jako formę presji na władze publiczne.