We wtorek 16 grudnia setki mieszkańców oraz sympatyków zgromadziło się na chaussée d’Ixelles, by okazać solidarność handlowcom z dzielnicy Matonge. Protest był reakcją na szeroko zakrojoną operację policyjno-sądową, która w ostatnich tygodniach dotknęła tę część Brukseli. Uczestnicy manifestacji mówili o poczuciu niesprawiedliwości, strachu i niezrozumienia wobec działań służb, które – ich zdaniem – były nadmiernie brutalne i nieproporcjonalne do rzeczywistych problemów dzielnicy. Wydarzenie unaoczniło napięcia narastające między lokalną społecznością a organami ścigania.
Od kilku miesięcy osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz mieszkańcy Matonge zwracają uwagę na wyraźnie zwiększoną obecność policji w okolicy. Częstsze patrole i kontrole wzbudzały niepokój, a część społeczności odbierała je jako formę szczególnego nadzoru wymierzonego w tę dzielnicę, znaną z dużej różnorodności kulturowej i silnej obecności społeczności afrykańskiej.
Sytuacja zaostrzyła się kilka tygodni temu, gdy przeprowadzono dużą interwencję w galerii handlowej Matonge, będącej centrum lokalnego życia gospodarczego. W akcji wzięło udział około 200 funkcjonariuszy różnych służb. Skontrolowano 48 punktów handlowych, głównie salony fryzjerskie i niewielkie butiki. W wyniku decyzji sądowych siedem lokali zostało zamkniętych, co miało bezpośredni wpływ na sytuację ekonomiczną ich właścicieli.
Przedsiębiorcy, wypowiadający się m.in. dla projektu dziennikarskiego Bruxelles Dévie, relacjonowali przebieg interwencji jako wyjątkowo agresywny. Opisywali gwałtowne wejścia do lokali, wyważanie drzwi i atmosferę zastraszenia, która – według nich – doprowadziła do odpływu klientów i sparaliżowała działalność galerii. Część świadków mówiła również o zatrzymaniach osób bez uregulowanego statusu pobytowego, co w oczach mieszkańców potwierdzało przekonanie, że działania miały charakter szerszy niż zwykłe kontrole handlowe.
Największe obawy dotyczą skutków ekonomicznych operacji. Dla wielu handlowców działalność w Matonge jest jedynym źródłem utrzymania całych rodzin. Zamknięcie kilku lokali odbiło się nie tylko na ich właścicielach, ale także na całym ekosystemie galerii, gdzie poszczególne punkty handlowe wzajemnie generują ruch klientów.
Służby odpowiedzialne za operację przedstawiły jednak odmienne uzasadnienie działań. Według oficjalnych informacji interwencja miała na celu zwalczanie pracy nierejestrowanej, wykrywanie naruszeń prawa pracy oraz reagowanie na kwestie bezpieczeństwa publicznego. Audytorat Pracy poinformował o zidentyfikowaniu 67 pracowników w kontrolowanych lokalach oraz o stwierdzeniu licznych naruszeń przepisów socjalnych.
Burmistrz Ixelles Romain De Reusme, odnosząc się do sprawy podczas posiedzenia rady gminy, podkreślił, że gmina nie była inicjatorem działań. Zaznaczył, że operacja została przeprowadzona z inicjatywy prokuratury i Audytoratu Pracy, a więc organów działających na poziomie federalnym, niezależnie od władz lokalnych.
De Reusme odrzucił również zarzuty o stygmatyzowanie Matonge, wskazując, że podobne kontrole prowadzone są w różnych częściach Brukseli. Jednocześnie przyznał, że skala operacji była znacząca, co w odbiorze mieszkańców mogło spotęgować poczucie niesprawiedliwego traktowania.
Sytuacja w Matonge wpisuje się w szerszy kontekst wyzwań, z jakimi mierzy się wielokulturowa Bruksela. Egzekwowanie prawa w dzielnicach o dużej różnorodności etnicznej często splata się z problemami integracji, barier administracyjnych i nierówności ekonomicznych. Matonge od lat jest nie tylko ważnym centrum handlowym, lecz także symbolicznym miejscem dla społeczności afrykańskiej w Belgii.
Mobilizacja setek osób pokazuje, jak silne emocje wywołała ostatnia operacja. Przyszłe relacje między władzami a lokalną społecznością będą w dużej mierze zależeć od zdolności do dialogu i znalezienia równowagi między egzekwowaniem prawa a poszanowaniem specyfiki i godności mieszkańców tej dzielnicy.