Wyrok w zawieszeniu dla przeciążonej sędzi śledczej z Dinant
Sąd apelacyjny w Liège wydał w czwartek wyrok skazujący na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu sędzię śledczą z Dinant, która stanęła przed sądem w związku z zarzutami fałszerstwa dokumentów i...
palais de justice juge Sąd apelacyjny w Liège wydał w czwartek wyrok skazujący na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu sędzię śledczą z Dinant, która stanęła przed sądem w związku z zarzutami fałszerstwa dokumentów i używania fałszywych dokumentów podczas wykonywania swoich obowiązków służbowych.
Postępowanie przeciwko 54-letniej sędzi, która objęła stanowisko sędzi śledczej w Dinant w 2018 roku, zostało wszczęte 1 grudnia 2023 roku. Sprawę zainicjował prokurator federalny, który powiadomił prokuratora generalnego w Liège o nieprawidłowościach w działaniu sędzi. Podczas kontroli prawidłowego przebiegu śledztwa w sprawie z 2019 roku, przeprowadzanej przez izbę oskarżeń, prokurator federalny otrzymał od sędzi dzień przed wyznaczoną na 9 października 2023 roku rozprawą kopie dokumentów papierowych. Wśród nich znajdowało się zlecenie rogatoryjne skierowane do Maroka, datowane na 8 lutego 2023 roku, którego jednak nie było w systemie informatycznym, mimo że wszystkie dokumenty były na bieżąco skanowane po wpływie do akt.
Kontrola wykazała, że sędzia podpisała te dokumenty dopiero w dniu ich przekazania, czyli w niedzielę 8 października. W tym samym kontekście zarzucono jej sporządzenie około dwudziestu pustych adnotacji, nieuzupełnionych i niepodpisanych, które zostały wysłane do różnych komisariatów policji. Ten zabieg techniczny pozwalał na przesuwanie uśpionych spraw w górę listy informatycznej, która aktualizuje się po każdej czynności procesowej. Dzięki temu sędzia mogła sprawiać wrażenie przed przełożonymi, że zaniedbane sprawy wcale nie były pozostawione bez opieki.
Pięćdziesięcioletnia sędzia tłumaczyła swoje postępowanie ogromnym przeciążeniem pracą w tamtym okresie. Musiała przejąć sprawy po zmarłym koledze, a jednocześnie borykała się z nieobecnością swojego sekretarza sądowego. Przyznała również, że ignorowała oznaki depresji, która obecnie jest leczona. Podczas rozprawy zeznała, że zobowiązała się wykonywać maksimum obowiązków i funkcjonowała wtedy jak robot, co doprowadziło do nagromadzenia znacznych opóźnień w prowadzonych sprawach. Do akt sprawy dołączyła dokumentację medyczną potwierdzającą, że znajdowała się wówczas w stanie uniemożliwiającym podejmowanie przemyślanych i świadomych decyzji.
Oskarżona przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów, jednak zaprzeczyła umyślności działania. Sąd apelacyjny w Liège nie podzielił tej argumentacji, stwierdzając, że próbując wprowadzić w błąd przełożonych co do rzeczywistego stanu zaległości w prowadzonych sprawach, działała w celu uzyskania dla siebie korzyści lub korzystnej sytuacji, które nie byłyby możliwe, gdyby dokumenty odzwierciedlały prawdziwy stan rzeczy.
Podkreślając naruszenie bezpieczeństwa prawnego, jakie stanowią działania funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków służbowych, sąd wymierzył karę dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 2400 euro.