Turcja: protesty wychodzą poza sprawę burmistrza Stambułu – kraj ogarnia fala sprzeciwu
Po zatrzymaniu burmistrza Stambułu, Ekrema Imamoglu, fala manifestacji rozlała się po całej Turcji. Protesty wykraczają dziś daleko poza jego osobisty przypadek i stają się ogólnokrajowym ruchem...
Photo by Tom PREJEANT on Unsplash Po zatrzymaniu burmistrza Stambułu, Ekrema Imamoglu, fala manifestacji rozlała się po całej Turcji. Protesty wykraczają dziś daleko poza jego osobisty przypadek i stają się ogólnokrajowym ruchem sprzeciwu wobec prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Zdaniem wielu obserwatorów, to największa fala mobilizacji obywatelskiej od czasu protestów w parku Gezi w 2013 roku.
Gniew rozlewa się na większość prowincji – mimo zakazów i obecności policji
Od środy w ponad dwóch trzecich spośród 81 tureckich prowincji trwają demonstracje – nawet w bastionach rządzącej partii AKP, takich jak Konya, Trabzon czy Rize. Mimo zakazów zgromadzeń i intensywnej obecności sił porządkowych, protesty nie ustają. – Ludzie wychodzą na ulice spontanicznie. Wielu młodych po raz pierwszy w życiu angażuje się politycznie – komentuje Yuksel Taskin, deputowany opozycyjnej partii CHP, z której wywodzi się Imamoglu.
Zaangażowanie młodych i różnorodność polityczna w protestach
W manifestacjach uczestniczą przedstawiciele różnych środowisk politycznych. Wiele z demonstracji jest organizowanych przez młodych, w tym studentów, którzy dotąd uchodzili za apolitycznych. To właśnie ich udział nadaje nową dynamikę społeczną ruchowi oporu.
Wspomnienie Gezi i rosnący sprzeciw wobec ograniczania wolności
Kemal Can, dziennikarz i autor publikacji o społeczeństwie tureckim, zauważa, że frustracja społeczna narastała od dłuższego czasu – dotyczyła kwestii ekonomicznych, społecznych i politycznych. Aresztowanie Imamoglu, jego zdaniem, jedynie uruchomiło mechanizm głębokiego niezadowolenia, szczególnie wśród młodych, zaniepokojonych coraz bardziej autorytarnym kierunkiem, w jakim zmierza kraj.
„Dzieci szabrowników” – nawiązanie do słów Erdogana z 2013 roku
Na wielu transparentach młodych demonstrantów widnieją hasła „Jesteśmy dziećmi szabrowników, które dorosły” – to ironiczna odpowiedź na określenie „szabrownicy”, którego Erdogan używał w 2013 roku wobec protestujących w parku Gezi.
CHP wzywa do powszechnego oporu – głosowanie symboliczne
Wiceszef CHP Ilhan Uzgel podkreśla, że protesty nie są ograniczone do jednego ugrupowania. – Tu nie chodzi tylko o CHP, lecz o przyszłość całej Turcji: czy będzie ona demokracją, czy państwem autorytarnym – mówi. Partia ogłosiła symboliczne prawybory, w których kandydatem ma zostać Imamoglu, zapraszając do udziału wszystkich obywateli, również spoza jej struktur.
Wsparcie ze strony partii DEM – wezwanie do jedności opozycji
Do protestów przyłączyła się także prokurdyjska partia DEM, trzecia siła w tureckim parlamencie. Jej deputowany Ibrahim Akin stwierdził, że obecne represje mają na celu kontrolę opozycji poprzez manipulację wymiarem sprawiedliwości. – Cała opozycja powinna mówić jednym głosem – dodał.
Próby podziału opozycji i zmiana nastrojów
Kemal Can zauważa, że rząd od lat stara się dzielić opozycję i osłabiać jej wpływ poprzez wewnętrzne spory. Tym razem jednak – jego zdaniem – strategia nie zadziałała. Gönül Tol z Middle East Institute uważa, że nieudana próba odsunięcia partii DEM od reszty opozycji podczas rozmów pokojowych z PKK tylko przyczyniła się do większej solidarności po aresztowaniu Imamoglu.
Co dalej z protestami – rząd testuje determinację społeczeństwa
– Władze sprawdzają, czy fala protestów opadnie. Wprowadzają zakazy, zatrzymania, wywierają presję. Ale jeśli ten ruch będzie trwał, możemy mieć do czynienia z nową, trwałą dynamiką społeczną i polityczną – ocenia Kemal Can. Dodaje też, że jeśli opozycja wykaże słabość lub przestraszy się oskarżeń o podżeganie do zamieszek, rząd nasili represje. – Nadchodzące dni będą kluczowe – podkreśla.