Pożar opuszczonej barki na Sambrze w Marchienne-au-Pont – strażacy i nurkowie szukali dwóch osób, które miały na niej nocować
Nietypowa akcja strażaków w Marchienne-au-Pont pod Charleroi. Jak podaje dziennik La Dernière Heure (DH) w sobotę 7 listopada, wieczorem tego dnia zapaliła się barka zacumowana przy brzegu Sambry....
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Nietypowa akcja strażaków w Marchienne-au-Pont pod Charleroi. Jak podaje dziennik La Dernière Heure (DH) w sobotę 7 listopada, wieczorem tego dnia zapaliła się barka zacumowana przy brzegu Sambry. Statek od lat stał nieużywany, a według okolicznych mieszkańców nocowały na nim dwie osoby. Ponieważ nie było wiadomo, czy w chwili pożaru znajdowały się na pokładzie, służby rozpoczęły poszukiwania.
Spis treści
Duże siły ratownicze nad Sambrą
Zgłoszenie o płonącej barce trafiło do strefy ratowniczej Hainaut Est (Zone de secours Hainaut Est) w sobotę 7 listopada wczesnym wieczorem. Od razu wysłano znaczne siły. Na miejsce pojechał pełny zastęp pod dowództwem porucznika Martina, chorążego Perinniego i sierżanta Boulangera. Konwój uzupełniono o cysternę z 15 000 litrów wody, a także o grupę ratownictwa wysokościowego i w trudnym terenie GRIMP oraz o nurków.
Na miejsce przyjechały również policja dróg wodnych i policja lokalna z Charleroi, a także karetki i SMUR, czyli mobilna jednostka ratownictwa medycznego. Jak zaznacza DH, nie można było wykluczyć, że na płonącej barce znajdują się ludzie.
Barka porzucona od około 40 lat
Według dziennika statek był najprawdopodobniej porzucony od około czterdziestu lat. Kilka lat temu ktoś go odkupił, jednak właściciel zmarł dwa lata temu. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że na barce nocowały dwie osoby, które zajmowały ją bez zgody. Ponieważ trudno było ustalić, czy przebywały na pokładzie w chwili wybuchu pożaru, ratownicy musieli przeprowadzić poszukiwania.
Ogień pod kontrolą, sprawą zajmie się prokuratura
Około godziny 22.00 sytuacja była już opanowana, ale ogień nie był jeszcze całkowicie ugaszony. Z tego powodu strażacy pozostali na miejscu. Jak podaje DH, przyczyna pożaru jest podejrzana, dlatego o zdarzeniu powiadomiono dyżurnego prokuratora.
Dziennik nie przekazał w sobotę wieczorem informacji o wyniku poszukiwań ani o ewentualnych poszkodowanych. Nie podano też, jakie są wstępne ustalenia dotyczące okoliczności, w których zapaliła się barka. Wyjaśnieniem przyczyn pożaru ma się teraz zająć prokuratura.