Luka płacowa w Belgii rośnie – co czwarta firma płaci kobietom i mężczyznom różnie za tę samą pracę, wynika z badania Randstad
Odsetek firm, które za tę samą pracę wciąż płacą kobietom i mężczyznom różne wynagrodzenia, wzrósł w ciągu roku z 20 do 25 procent. Tak wynika z badania firmy usług kadrowych Randstad, o którym w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Odsetek firm, które za tę samą pracę wciąż płacą kobietom i mężczyznom różne wynagrodzenia, wzrósł w ciągu roku z 20 do 25 procent. Tak wynika z badania firmy usług kadrowych Randstad, o którym w piątek 23 października informuje dziennik Het Laatste Nieuws (HLN). Na poziomie stanowisk tuż pod najwyższym kierownictwem różnica w płacach wyraźnie się zwiększyła.
Spis treści
Na potrzeby badania Hudson Reward Survey Randstad przeanalizował ponad 375 000 pakietów wynagrodzeń na ponad 400 stanowiskach pracowników umysłowych w 1 121 organizacjach. Coroczne badanie przeprowadzono już po raz 33.
Kobiety zarabiają 11 procent mniej
Z badania wynika, że kobiety nadal zarabiają o 11 procent mniej niż mężczyźni. Głównym powodem jest to, że kobiety częściej pracują w sektorach, w których płace są niższe.
Różnica występuje jednak także wtedy, gdy porównuje się osoby w tym samym wieku, wykonujące tę samą pracę. Luka na niekorzyść kobiet wynosi wtedy 2,21 procent, wobec 1,79 procent przed rokiem.
Największe różnice w kadrze kierowniczej
Największa różnica w wynagrodzeniach występuje w najwyższym kierownictwie. Kobiety zarabiają tam o 8,28 procent mniej niż mężczyźni – nieco mniej niż przed rokiem. Na szczeblu tuż poniżej najwyższego kierownictwa różnica wzrosła natomiast z 6,95 do 8,27 procent.
Nie ma na to obiektywnego powodu. Chodzi o stanowiska, na których więcej negocjuje się wynagrodzenie. Być może mężczyźni przywiązują nieco większą wagę do płacy i częściej odważają się dopytywać – mówi starszy menedżer Randstad Wouter Beuckels.
Na niższych szczeblach kobiety na tych samych stanowiskach często zarabiają tyle samo co ich koledzy, a nawet więcej.
Unijna dyrektywa z opóźnieniem
Nowa dyrektywa unijna wymaga większej przejrzystości polityki płacowej w firmach. Przewiduje też, że wynagrodzenia kobiet i mężczyzn za tę samą pracę nie mogą różnić się o więcej niż 5 procent – w przeciwnym razie firma musi to skorygować. „Obniżać płac jednej grupie nie wolno, więc trzeba będzie dać więcej drugiej” – wyjaśnia Beuckels.
Dyrektywa miała zostać przeniesiona do belgijskiego prawa już w czerwcu, ale tak się nie stało. Belgia poprosiła o sześć miesięcy odroczenia i je otrzymała. Według Beuckelsa wdrożenie dotyczyć będzie głównie obowiązków sprawozdawczych, bo główne zasady są już ustalone.
Wiele firm czeka jednak na belgijskie przepisy. Zdaniem Beuckelsa wynika to prawdopodobnie z kosztów – aż 63 procent przedsiębiorstw deklaruje, że ewentualne zmiany będzie musiało sfinansować w ramach obecnego budżetu. Wymogi spełniają już głównie firmy zatrudniające ponad 500 osób, które mają rozbudowaną politykę kadrową i jasne siatki płac. W firmach od 100 do 250 pracowników jest z tym gorzej.
Wiele firm podchodzi do dyrektywy nieufnie. Z wcześniejszego badania Randstad wynika, że siedmiu na dziesięciu pracodawców nie jest przekonanych, że większa przejrzystość zmniejszy lukę płacową. Prawie połowa obawia się też, że jawność płac może demotywować pracowników zarabiających mniej niż koledzy.