Przekroczenie prędkości o 1 km/h może kosztować ponad 400 euro – nowy kodeks karny rozszerzył opłatę 250 euro na fundusz pomocy ofiarom
Od 1 września, gdy wszedł w życie nowy kodeks karny, każdy wyrok skazujący - także za drobne wykroczenie drogowe - oznacza dodatkowe 250 euro na fundusz pomocy ofiarom. Niezapłacony w terminie mandat...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Nawet minimalne przekroczenie prędkości może w Belgii kosztować znacznie więcej niż dotąd. Od 1 września, gdy wszedł w życie nowy kodeks karny, każdy wyrok skazujący – także za drobne wykroczenia rozpatrywane przez sąd policyjny – oznacza obowiązkową wpłatę 250 euro na fundusz pomocy ofiarom. „Przekroczenie prędkości o jeden kilometr na godzinę (po korekcie pomiaru) może skończyć się karą finansową w wysokości ponad 400 euro” – ostrzega w rozmowie z dziennikiem La Dernière Heure Isabelle Péchard, adwokatka z Liège specjalizująca się w prawie drogowym.
Skala zjawiska jest duża. Tylko w 2025 r. w Belgii odnotowano 8,4 miliona wykroczeń polegających na przekroczeniu prędkości, a w 77 procent przypadków kierowcy jechali mniej niż 10 km/h za szybko.
Fundusz pomocy ofiarom przemocy
Fundusz pomocy ofiarom umyślnych aktów przemocy powstał w 1985 r., by wspierać osoby poszkodowane, których sprawy o odszkodowanie ciągną się latami lub kończą się zbyt niskimi kwotami. Dotąd zasilały go osoby skazane na karę za przestępstwo, a wpłata wynosiła jeszcze niedawno około 200 euro.
Od lutego opłata wynosi 250 euro, a od 1 września obejmuje wszystkie wyroki skazujące, także najmniejsze grzywny orzekane przez sąd policyjny. „Prosta grzywna policyjna w wysokości najwyżej 25 euro przed dodaniem tzw. decymów (łącznie 200 euro) nie wystarczała, by opłata była obowiązkowa. Teraz ustawa obejmuje każde skazanie na karę zasadniczą, bez tego ograniczenia” – wyjaśnia Isabelle Péchard.
450 euro zamiast 80 euro
Adwokatka zetknęła się już z pierwszym takim przypadkiem. Jej klientkę zatrzymano do kontroli, gdy jechała samochodem bez ważnego przeglądu technicznego. Sprawa trafiła do sądu policyjnego. Kobieta została skazana na grzywnę 10 euro, czyli 80 euro po doliczeniu decymów, do tego doszły zwykłe koszty sądowe w wysokości 120 euro i 250 euro na fundusz pomocy ofiarom. W sumie zapłaci około 450 euro, prawie pięć razy więcej niż sama grzywna.
Podobnie byłoby w przypadku kierowcy przyłapanego w Brukseli na jeździe z prędkością 31 km/h (po korekcie) w strefie 30 km/h, który nie zapłaci mandatu w trybie natychmiastowym i odwoła się do sądu, bo kwestionuje wykroczenie. Ten jeden kilometr na godzinę za dużo kosztowałby go co najmniej 450 euro zamiast 63,99 euro.
Kilka odrębnych kar może też oznaczać kilka wpłat, nawet jeśli zapadną w jednym wyroku. „Jeśli kierowca jest sądzony za trzy drobne przekroczenia prędkości i zostanie skazany na trzy odrębne kary zasadnicze, zapłaci 750 euro na fundusz pomocy ofiarom, nie licząc grzywien i kosztów sądowych” – ostrzega adwokatka. Liczy się przy tym data wyroku, a nie wykroczenia: kierowca przyłapany w lipcu, ale skazany po 1 września, również podlega nowym zasadom.
Wyższa kwota także bez sądu
Do wzrostu kwoty nie zawsze potrzebny jest wyrok. Jak tłumaczy Michel Legrand, przewodniczący grupy badań i reformy administracji Gerfa, wystarczy zapomnieć o zapłacie mandatu albo się z nią spóźnić. Kierowca przyłapany w Brukseli na jeździe z prędkością 31 km/h zamiast 30 km/h dostaje propozycję zapłaty mandatu w trybie natychmiastowym na kwotę 63,99 euro. Jeśli nie zapłaci, otrzyma przypomnienie, potem propozycję ugody z dopłatą 10 euro, a na końcu nakaz zapłaty wystawiony przez prokuraturę – z podwyżką o 35 procent, opłatą administracyjną i 250 euro na specjalny fundusz pomocy ofiarom.
W efekcie mandat w wysokości 63,99 euro rośnie automatycznie do blisko 380 euro. „To dużo za jeden kilometr na godzinę za dużo” – komentuje Michel Legrand. Jego zdaniem może to wywołać duże niezrozumienie wśród obywateli i zwiększyć liczbę odwołań do sądów policyjnych, choć system miał przyspieszyć i uprościć rozpatrywanie spraw. Z drugiej strony część kierowców może zrezygnować z dochodzenia swoich praw i od razu zapłacić 64 euro, zamiast ryzykować pięciokrotnie wyższą kwotę.