Polowanie z łuku na dziki we Flandrii? Minister Jo Brouns konsultuje pomysł, gminy w Limburgii chcą łagodniejszych reguł
Dziki niszczą ogrody i uprawy, a we Flandrii wraca pomysł, by dopuścić polowanie na nie z łuku. Flamandzki minister środowiska Jo Brouns (CD&V) konsultuje go z ekspertami. W Walonii polowanie z łuku...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Dziki niszczą ogrody i uprawy, a we Flandrii wraca pomysł, by dopuścić polowanie na nie z łuku. Flamandzki minister środowiska i rolnictwa Jo Brouns (CD&V) nie zamyka drzwi przed tym rozwiązaniem i konsultuje je z ekspertami – informuje dziennik La Libre Belgique. W Walonii polowanie z łuku jest dozwolone. Pomysł budzi jednak kontrowersje – chodzi o bezpieczeństwo, regulowanie populacji dzików i dobrostan zwierząt.
Spis treści
Zryte trawniki i zniszczone uprawy
W kilku gminach Limburgii obecność dzików budzi coraz większy niepokój. Mieszkańcy rano często znajdują ślady nocnych wizyt zwierząt: przekopane trawniki, zniszczone warzywniki i zdewastowane ogrody. Szkody ponoszą też rolnicy. Według branżowego portalu rolniczego VILT w 2024 r. zgłoszono ponad 1 400 przypadków szkód w uprawach, a w 2025 r. ponad tysiąc.
Dziki są też zagrożeniem na drogach – nagle wybiegają na jezdnię i potrafią zaskoczyć kierowców. Kilka gmin, m.in. Houthalen i Leopoldsburg, domaga się złagodzenia przepisów łowieckich.
Minister: więcej polowań zbiorowych i noktowizory
Jo Brouns zapewnia, że traktuje problem bardzo poważnie. Chce organizować więcej polowań zbiorowych (nagonek) w ramach szerszego podejścia, w którym współpracują myśliwi, organizacje ochrony przyrody, rolnicy i władze. Minister popiera też używanie noktowizorów i tłumików. Jego zdaniem polowanie byłoby wtedy bezpieczniejsze i skuteczniejsze, bo dziki są aktywne głównie w nocy. W lipcu 2025 r. komisja sprawiedliwości parlamentu federalnego zatwierdziła projekt ustawy, który pozwalałby myśliwym polującym na dziki używać takiego sprzętu.
Brouns nie wyklucza również dopuszczenia polowania z łuku – pomysłu, o którym mówiono już w 2022 r. Ostatecznej decyzji jednak nie ma. „Trwają konsultacje z zainteresowanymi stronami” – przekazał gabinet ministra.
Myśliwi za, obrońcy przyrody mają zastrzeżenia
Gorącym zwolennikiem polowania z łuku jest Christophe Rutsaert, odpowiedzialny za komunikację w stowarzyszeniu myśliwych Hubertus Vereniging Vlaanderen.
To dodatkowy sposób na regulowanie populacji dzików we Flandrii. W Walonii i we Francji jest to dozwolone – podkreśla.
Jego głównym argumentem jest brak huku wystrzału. W przeciwieństwie do strzelby łuk pozwala zabić zwierzę bezgłośnie, co ma znaczenie, gdy polować trzeba blisko domów.
Zastrzeżenia mają natomiast obrońcy przyrody i część instytucji. Organizacja Vogelbescherming Vlaanderen przyznaje, że dziki wyrządzają duże szkody, ale uważa, że populacją można zarządzać innymi metodami. Obawia się też, że dopuszczenie polowania z łuku doprowadzi do gwałtownego wzrostu liczby kłusowników. Zwolennicy łuku nie są głusi na te argumenty i nie sprzeciwiają się ścisłym zasadom, zwłaszcza obowiązkowemu szkoleniu i sprawdzianowi umiejętności strzeleckich.
Otwarte pozostają pytania, w jakich okolicznościach polowanie z łuku mogłoby być dozwolone, kto mógłby je uprawiać i jakie gwarancje ograniczyłyby ryzyko dla ludzi i cierpienie zwierząt. Odpowiedzi mają przynieść konsultacje prowadzone przez ministra.