Belgia chce dalszego złagodzenia unijnego handlu emisjami – przemysł ciężki miałby płacić mniej za CO2 do 2035 r.
Belgia proponuje jeszcze wolniejsze zaostrzanie unijnego systemu ETS w latach 2031-2035 niż Komisja Europejska. Stanowisko przedstawiła w środę 14 października flamandzka minister klimatu Melissa...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Belgia uważa, że propozycja Komisji Europejskiej, by wolniej podnosić koszty emisji CO2 dla przemysłu, nie idzie wystarczająco daleko. Nasz kraj proponuje jeszcze wolniejsze zaostrzanie unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) do 2035 r., zrównoważone większą ambicją w kolejnych latach. Stanowisko Belgii przedstawiła w środę 14 października na posiedzeniu unijnych ministrów ds. klimatu flamandzka minister klimatu Melissa Depraetere (Vooruit) – informuje flamandzki nadawca publiczny VRT.
Jak działa ETS
System ETS zobowiązuje firmy energetyczne i przemysł ciężki do kupowania uprawnień za każdą wyemitowaną tonę CO2. Aby zachęcić przedsiębiorstwa do przechodzenia na czystsze technologie, łączna liczba dostępnych uprawnień co roku maleje, a ich cena rośnie. Ogrzewanie klimatu z roku na rok staje się więc droższe.
W lipcu Komisja Europejska zaproponowała kilka złagodzeń. Liczba uprawnień miałaby w latach 2031-2035 spadać już tylko o 3,7 procent rocznie, a potem o 1,7 procent. Obecnie co roku znika 4,4 procent uprawnień. Plan wymaga jeszcze zgody państw członkowskich.
Stanowisko Belgii
Depraetere przedstawiła stanowisko uzgodnione przez federalnego, flamandzkiego, brukselskiego i walońskiego ministra ds. klimatu. Jak powiedziała, Belgia „z zadowoleniem przyjmuje” propozycję Komisji, ale uważa, że w latach 2031-2035 wskazane byłoby dalsze spowolnienie ograniczania liczby uprawnień. Technologia nie jest jeszcze gotowa.
Belgia uważa, że dekarbonizacja i konkurencyjność przemysłu muszą iść w parze i że propozycję Komisji Europejskiej trzeba pod tym względem poprawić – mówiła Depraetere.
Zmienić trzeba według Belgii także plan, by firmy w zamian za więcej darmowych uprawnień przedstawiały Komisji swoje plany klimatyczne. Obecna propozycja „nie odzwierciedla realiów przemysłu i jest zbyt dużym obciążeniem administracyjnym” – oceniła minister.
Gabinet Depraetere zapewnia VRT, że Belgia, inaczej niż na przykład Polska i Włochy, nie kwestionuje samego systemu ETS. Dalsze złagodzenie nie miałoby też osłabić unijnych celów klimatycznych, bo ustępstwo w latach 2031-2035 ma zostać wyrównane większą ambicją w następnym okresie. Belgia chce w ten sposób dać przemysłowi ciężkiemu większą pewność co do kosztów klimatycznych w najbliższych latach.
Krytyka: ciężar przesunie się na mieszkańców
Nowe technologie klimatyczne potrzebują jednak właśnie niezmienionej polityki klimatycznej UE. W przeciwnym razie firmy, które obecnie mocno zależą od paliw kopalnych, będą mniej skłonne inwestować w elektryfikację czy wychwytywanie dwutlenku węgla. Opóźnia się na przykład budowa nowego rurociągu CO2, który firma Fluxys chce poprowadzić z Niemiec do Zeebrugge – m.in. dlatego, że popyt ze strony przemysłu rośnie wolniej, niż zakładano. Temu projektowi sprzyja wysoka cena CO2.
Greg van Elsen, koordynator ds. polityki w sieci organizacji klimatycznych Climate Action Network, zwraca uwagę, że dalsze złagodzenia grożą przerzuceniem kosztów klimatycznych z przemysłu na obywateli. Jak tłumaczy, ETS był dotąd głównym narzędziem unijnej polityki klimatycznej, a w budynkach i transporcie postęp był znacznie mniejszy. Jeśli Europa chce dłużej oszczędzać przemysł i jednocześnie osiągnąć te same cele klimatyczne, droższe musiałyby się stać na przykład ogrzewanie i paliwo.