350 owiec z Limburgii idzie pieszo do Brukseli – pasterze chcą zwrócić uwagę na zagrożony zawód
Stado 350 owiec z belgijskiej Limburgii jest w drodze do Brukseli. Gdy we wtorek 13 października dotrze do celu – parku Bois de la Cambre (Ter Kamerenbos) – będzie miało za sobą 160...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Stado 350 owiec z belgijskiej Limburgii jest w drodze do Brukseli. Gdy we wtorek 13 października dotrze do celu – parku Bois de la Cambre (Ter Kamerenbos) – będzie miało za sobą 160 kilometrów. Jak podaje brukselski portal BRUZZ, w poniedziałek 12 października owce przejdą przez Auderghem i Watermael-Boitsfort skrajem Lasu Soignes (Forêt de Soignes). Pasterze idą do Brukseli, by zabiegać o polityczne wsparcie dla swojego zawodu.
Spis treści
Sztafeta z Berlina i Texel
Wcześniej pasterze ze swoimi stadami wyruszyli z Berlina i z holenderskiej wyspy Texel. W wędrówce sztafetowej kolejne stada zmieniają się na trasie – niektóre owce idą tylko jeden dzień. Inne, jak stado limburskich hodowców Toona i Johana Schoutedenów, wędrują bez przerwy przez szesnaście dni. „Dla nas to wakacje” – cieszy się ojciec, Johan.
Stado wyruszyło z Hamont-Achel. Jak mówi Toon Schouteden, na początku wędrówki owce osiągają 6 kilometrów na godzinę, a gdy zorientują się, że czeka je dłuższa trasa, zwalniają. Dziennie pokonują od dziesięciu do dwunastu kilometrów, a w południe robią co najmniej dwugodzinną przerwę, potrzebną do przeżuwania – po drodze prawie nie jedzą. Problemem bywa dla nich tylko asfalt. Wędrówkę współtworzy m.in. pasterz z Ugandy Loupa Pius, zaproszony przez organizację Weterynarze bez Granic (Dierenartsen Zonder Grenzen), którego dziwią wąskie flamandzkie drogi i brak szerokich widoków.
Trasa w okolicach Brukseli
Postęp stada można śledzić na bieżąco dzięki lokalizatorowi. W sobotę 10 października owce przejdą z Huldenberg do Overijse. W niedzielę zatrzymają się przy AfricaMuseum w Tervuren, gdzie zaplanowano zajęcia dla publiczności. W poniedziałek z Jezus-Eik wejdą wreszcie na teren regionu brukselskiego: przez Auderghem dotrą do Watermael-Boitsfort, wzdłuż Lasu Soignes. We wtorek 13 października, ostatniego dnia, stado dotrze w południe do Bois de la Cambre. Jak mówi Johan Schouteden, trasa jest piękna, bo prawie nie trzeba wychodzić z lasu.
Na miejscu pojawią się pasterze z całej Europy, w tym hiszpański chór złożony wyłącznie z pasterzy. Na owce będzie też czekał niemiecki eurodeputowany Norbert Lins, wiceprzewodniczący komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego. Pierwotnie część stada miała zostać przewieziona przyczepą na place du Luxembourg, ale z tego pomysłu zrezygnowano. Johan Schouteden wspomina, że w 2010 r. podczas podobnej wędrówki od granicy holenderskiej do Brukseli dotarł do dzielnicy europejskiej. Tym razem musiał wypełnić wiele formularzy zgód – jak zauważa brukselski pasterz miejski David Dhondt, w Brukseli nie można tak po prostu pojawić się z żywymi zwierzętami.
Za dużo przepisów, za mało pastwisk
Na Uccle pasterze chcą podkreślić rolę owiec w utrzymaniu krajobrazu, ale też zwrócić uwagę na nadmiar przepisów – przede wszystkim środowiskowych i administracyjnych. Wskazują, że przestrzeń do wypasu jest ograniczona, pasterze dostają zbyt małe wsparcie, a umowy są za krótkie: co rok lub co trzy lata lokalne władze decydują od nowa, kto i gdzie może wypasać owce. Ubywa też małych rzeźni – w Limburgii nie ma już dokąd jechać z owcami – a w pobliżu czai się wilk.
Współorganizator wędrówki, flamandzkie stowarzyszenie hodowców owiec Vlaamse Schapenhouderij, liczy na większe zainteresowanie i wsparcie dla zachowania rzadkich ras. Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła 2026 r. rokiem pasterzy i użytków zielonych. We wtorek wieczorem Weterynarze bez Granic organizują na ten temat sympozjum w Chalet Robinson na wyspie w Bois de la Cambre. Owiec już tam nie będzie – tego samego wieczoru wrócą do domu, tym razem ciężarówką. „A potem wakacje się kończą” – mówi Johan Schouteden.