Protesty uczniów w Liège – 13-latek zatrzymany za wezwanie w sieci do podpalenia szkoły
Aktualizacja (7 października, godz. 06.38): We wtorek 6 października po południu ulicami Liège przeszedł kolejny duży pochód uczniów, a wieczorem w centrum miasta doszło do zamieszek. Około 100...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Aktualizacja (7 października, godz. 06.38): We wtorek 6 października po południu ulicami Liège przeszedł kolejny duży pochód uczniów, a wieczorem w centrum miasta doszło do zamieszek. Około 100 chuliganów niszczyło sklepy i wiaty przystanków tramwajowych, dochodziło do plądrowania i podpaleń, a kamieniami obrzucono wejście do pałacu sprawiedliwości oraz policyjne furgonetki. Policja użyła armatki wodnej i gazu łzawiącego, kilku funkcjonariuszy zostało rannych, a tramwaje przestały kursować o godz. 20.30. Według policji około godz. 21.00 w centrum Liège zapanował spokój. Tylko we wtorek policja w Liège przeprowadziła łącznie około 53 zatrzymania. Burmistrz Willy Demeyer i komendant policji Jean-Marc Demelenne zaapelowali do uczniów o powrót do szkół w środę 7 października, wskazując, że ruch uczniowski wykorzystują „osoby z zewnątrz”. Minister edukacji Valérie Glatigny, która potępiła przemoc, ma w środę ponownie spotkać się z przedstawicielami Komitetu Uczniów Francuskojęzycznych (Comité des élèves francophones, CEF). Do godz. 06.38 w środę media nie informowały jeszcze, czy uczniowie wrócili do szkół, ani o nowych protestach.
Spis treści
Prokuratura w Liège poinformowała we wtorek przed południem, że od 1 października w związku z protestami uczniów przeprowadzono 33 zatrzymania administracyjne i 20 zatrzymań sądowych, w tym 17 nieletnich. Bilans ten nie obejmuje jeszcze wtorkowych zamieszek, po których liczba zatrzymanych znacznie wzrosła. Wśród zatrzymanych jest 13-latek, który miał rozpowszechniać w mediach społecznościowych wezwania do podpalenia szkoły – informuje nadawca publiczny RTBF. Prokuratura przypomina, że osoby zachęcające do popełniania przestępstw lub nakłaniające innych do nagannych zachowań mogą odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości również wtedy, gdy robią to za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Ruch w Liège przybiera na sile
Protesty uczniów trwały we wtorek w kilku miastach Walonii oraz w Brukseli. W Liège ruch protestacyjny przybiera na sile. Po stosunkowo spokojnym wtorkowym poranku sytuacja w centrum miasta po południu i wieczorem ponownie wymknęła się spod kontroli.
13-latek został zatrzymany we wtorek. Pozbawiono go wolności, a następnie doprowadzono do pałacu sprawiedliwości. Według prokuratury miał wcześniej rozpowszechniać w mediach społecznościowych wezwania, w których zachęcał innych młodych ludzi, aby przyszli z kanistrami benzyny i podpalili placówkę szkolną.
Śledztwo obejmuje także organizatorów w sieci
Prokuratura podkreśla, że śledztwo nie ogranicza się do osób obecnych na miejscu zdarzeń. Ma ono również ustalić osoby, które – w szczególności za pośrednictwem mediów społecznościowych, platform cyfrowych lub komunikatorów – mogły uczestniczyć w organizowaniu zgromadzeń, podczas których dochodziło do aktów przemocy, zachęcać do popełniania przestępstw albo nakłaniać innych do nagannych zachowań.
Prokuratura w Liège chce w ten sposób wysłać jednoznaczny sygnał: każdy, kto bierze udział w aktach przemocy, niszczeniu mienia, umyślnych podpaleniach, napaściach na inne osoby lub poważnym naruszaniu porządku publicznego, musi liczyć się ze zdecydowaną reakcją wymiaru sprawiedliwości.
Większość uczniów nie łamie prawa
Prokuratura zaznacza jednocześnie, że zdecydowana większość uczniów uczestniczących w protestach nie dopuszcza się żadnych nagannych zachowań. Prowadzone postępowania dotyczą wyłącznie osób podejrzanych o udział w przestępstwach. Prokuratura przypomina również, że prawo do strajku oraz wolność manifestowania należą do praw podstawowych w demokratycznym społeczeństwie.
Korzystanie z tych praw nie może jednak usprawiedliwiać przemocy, niszczenia mienia ani naruszania nietykalności osób i mienia – podkreśla prokuratura.