„Poza własnym ciałem” – psychiatra o stanie Nicolasa Ullensa w chwili strzałów
Nicolas Ullens nie cierpi na chorobę psychiczną ani nie wykazuje trwałej skłonności do impulsywnych zachowań – taką opinię przedstawił psychiatra prowadzący jego leczenie. Zdaniem lekarza w...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Nicolas Ullens nie cierpi na chorobę psychiczną ani nie wykazuje trwałej skłonności do impulsywnych zachowań – taką opinię przedstawił psychiatra prowadzący jego leczenie. Zdaniem lekarza w chwili oddania strzałów do Myriam Lechien oskarżony miał jednak zostać przytłoczony emocjami do tego stopnia, że czasowo utracił kontrolę nad sytuacją. Analizę tę przed sądem przysięgłych Brabancji Walońskiej przedstawił w czwartek profesor Philippe de Timary, kierownik oddziału psychiatrii w Cliniques universitaires Saint-Luc.
Lekarz podkreślił, że występuje przed sądem jako psychiatra prowadzący leczenie, a nie jako biegły sądowy. Nicolasem Ullensem opiekuje się od czasu jego wyjścia z więzienia i objęcia dozorem elektronicznym. Od tego momentu przyjął go około czterdziestu razy, niekiedy podczas konsultacji, w których uczestniczyła również żona oskarżonego.
„Poza własnym ciałem”
Próbując zrozumieć mechanizm, który mógł doprowadzić do czynu, psychiatra analizował przede wszystkim impulsywność oraz możliwość wystąpienia dysocjacji. Nicolas Ullens opisywał podczas konsultacji wrażenie znajdowania się „poza własnym ciałem”, jak gdyby unosił się nad miejscem zdarzenia i obserwował sytuację z zewnątrz.
Coś eksplodowało. Emocje przejęły kontrolę nad świadomością – tłumaczył Philippe de Timary, mówiąc o „zaćmieniu osobowości”. Do opisania tego stanu użył również określenia „stan chwilowego obłędu”.
Wrażliwość na niesprawiedliwość
Psychiatra wiąże to załamanie przede wszystkim z silną wrażliwością oskarżonego na poczucie niesprawiedliwości. Nicolas Ullens opowiadał mu o oddaleniu się od ojca, poczuciu opuszczenia oraz upokorzeniach, które miały gromadzić się przez lata. W poranek, w którym doszło do zdarzenia, odmowa wykonania gestu na rzecz jego dzieci miała ponownie wywołać u niego poczucie odrzucenia.
Taka wrażliwość miała ujawniać się również w jego życiu zawodowym. Oskarżony wspominał o okresie pracy w Sûreté de l’Etat, belgijskiej służbie bezpieczeństwa państwa, oraz o sprawie związanej z Didierem Reyndersem. Twierdził, że chciał ujawnić działania, które uważał za nadużycia, po czym miał poczuć się oczerniany, zastraszany i ostatecznie zmuszony do odejścia z instytucji.
Dawny epizod ze studiów
Podczas konsultacji Nicolas Ullens opowiedział także o innym gwałtownym zdarzeniu z czasów studiów prawniczych. Miał wówczas uderzyć wykładowcę w twarz po tym, jak uznał, że został potraktowany niesprawiedliwie. Zdaniem Philippe’a de Timary’ego ten pojedynczy epizod nie wystarcza jednak, by uznać, że oskarżony funkcjonuje w sposób trwale impulsywny – oba zdarzenia dzieli bowiem blisko czterdzieści lat.